14.04.2025, 18:59 ✶
- Dlaczego?! - obruszył się, spoglądając na kuzyna spod zmarszczonych brwi. - Że co, specjalnie, tak? - prychnął i pewnie gdyby nie fakt, że tak cholernie go ta noga bolała, to by wstał i spróbował się stąd ewakuować. Na złość, oczywiście. Bo to przecież nie było tak, że on sobie wszystko robił celowo. Nikomu się nie rzucał dramatycznie przed różdżkę, żeby przyjąć jakieś krzywdzące zaklęcie. Tak samo nie machał tym swoim kijkiem z intencją, żeby skiepścić swoje własne zaklęcia i dla przykładu - rozorać sobie nogę tak, żeby trzeba było go teraz sklejać. Był tymi insynuacjami absolutnie oburzony, ale chyba tym bardziej dlatego że tym razem nie zrobił krzywdy tylko sobie.
- Dobrze - zgodził się, ale z miną naburmuszonego pięciolatka. Albo dzieciaka, któremu ktoś właśnie puścił przed nosem bąka. - Byliśmy w płonącym budynku i nas rozszczepiło - poinformował krótko i rzeczowo, ale pomimo próby zachowania powagi, uśmiechnął się przy tym nerwowo. - Na tyle niefortunnie, że chyba Rosalyn w coś uderzyła i teraz zachowuje się, jakby nie wiedziała co się dzieje dookoła - zerknął na nią z nietęgą miną, bo trochę już przeczuwał awanturę którą mogła mu potem zrobić i miałaby do tego pełne prawo. Tak samo nie podobała mu się wizja Borgina, kiedy by się o tym małym wypadku dowiedział.
tutaj post bezy z opisem obrażeń
- Dobrze - zgodził się, ale z miną naburmuszonego pięciolatka. Albo dzieciaka, któremu ktoś właśnie puścił przed nosem bąka. - Byliśmy w płonącym budynku i nas rozszczepiło - poinformował krótko i rzeczowo, ale pomimo próby zachowania powagi, uśmiechnął się przy tym nerwowo. - Na tyle niefortunnie, że chyba Rosalyn w coś uderzyła i teraz zachowuje się, jakby nie wiedziała co się dzieje dookoła - zerknął na nią z nietęgą miną, bo trochę już przeczuwał awanturę którą mogła mu potem zrobić i miałaby do tego pełne prawo. Tak samo nie podobała mu się wizja Borgina, kiedy by się o tym małym wypadku dowiedział.
tutaj post bezy z opisem obrażeń