• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M

[08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M
The Nocturn's Delight
When I grow up,
I wanna be a heretic.
wiek
20
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
malarz i aktor
Normalnie skóra zdjęta z ojca! 177 cm wzrostu, waży koło 70 kg. Szczupły młodzieniec, chodzi wyprostowany emanując pewnością siebie. Ma wyjątkowo jasne włosy, które od razu zdradzają jego pochodzenie od Malfoyów. Oczy jasne w szarym odcieniu. Można odnieść wrażenie, że jest wiecznie z czegoś niezadowolony, ale wrażenie to umyka, gdy otwiera usta - charyzmatyczny chłopiec z łagodnym, może nieco chrapliwym głosem.

Baldwin Malfoy
#6
15.04.2025, 10:10  ✶  
Od tego całego popiołu i dymu zaschło mu w ustach. Zdołał jeszcze na moment zepchnąć potrzebę zapicia paskudnego smaku czymś mocniejszym.
- Musimy.- Powtórzył po dziewczynie, ale nie poruszył się wcale, jeśli nie liczyć kradzionych raz po raz krótkich pocałunków. Świat powoli wracał do normy.
Prawda była taka, że gdyby baldwinowe cierpienie miało nosić czyjeś imię - byłoby to z pewnością słodkie imię jego siostry. Zawsze Calanthe. Słodka, doskonała, tak dobrze znana - a jednak bardziej przypominała mu niedościgniony sen, z którego budził się każdego ranka. I wtedy, przez tych kilka sekund, gdy czuł czyjś ciężar na sobie nie wiedział czy nienawidzi bardziej siebie czy wtulonej Mulciberówny. Nienawiść ustępowała równie szybko co się pojawiała. Wystarczyło tylko, że blondynka podniosła zaspana głowę, odgarnęła niesforne kosmyki z twarzy i mruknęła coś w stylu "God morgen".
Bo Scarlett nie była tym okrutnym, niekończącym się cierpieniem. Nie była tęsknotą. Miał ją przy sobie. Pozwalała się mieć nawet tu i teraz - w samym środku paskudnych pożarów, spowodowanych, sądząc po czaszkach rozświetlających niebo, przez pojebów od czystości krwi. I jasne, sam Baldwin nie wyobrażał sobie wciągnięcia do rodziny szlamy, ale co komu przeszkadzały, że te sobie żyły w świecie Matki? No tego to już za nic nie rozumiał.

Nie musisz się z nimi kurwić jak nie chcesz, wiesz? Miał ochotę zapytać za każdym razem jak jakiś najebany złamas marudził na rozcieńczanie magicznej krwi. Trzymaj kutasa w spodniach przy mugolkach i nie będziesz miał problemu ze szlamem nie do domycia. To naprawdę. NAPRAWDĘ. nie było tak trudne. Czystokrwiste panny bywały równie freaky co ich brudnokwiste koleżanki - z tą jedną różnicą, z taką można było jeszcze czasem ugrać ślub i niezły hajs z posagu.
Przechylił głowę przyglądając się swojej pannie. Była uosobieniem  tego co najpiękniejsze w Malfoy'ach. Każdego wizualnego drobiazgu. Zupełnie jakby Matka wiedziała, że ta zasługuje na coś więcej niż plebejskie mulciberowe geny. Gdy zamykał oczy był w stanie porównać jej kolor włosów do tych należących do jego rodziny; kolor oczu, kształt twarzy, manieryzmy, które mieli zakodowane w głębi duszy. Ba nawet krew Scarlett mieniła się odcieniami szkarłatu. Była tak podobna…
- Kiedy będzie spokojniej, odprowadzimy Fridę do Lorraine...- Wymruczał zaciskając palce na jej udzie, wsuwając je na moment pod miękki materiał sukienki czarownicy.- A potem… Zabiorę Cię w ustronne miejsce…- Przysunął ją siebie jeszcze bardziej, starając się jak najwygodniej oprzeć o brzeg wanny. Wolną dłonią ujął podbródek dziewczyny, przyciągając ją do kolejnego pocałunku. Zlizał odrobinę popiołu z kącika ust Mulciberówny. Cóż to za nieśmieszny żart losu, że właśnie dzisiaj pachniała i smakowała Nokturnem.
- Wypiszę własne imię pyłem, popiołem i kurzem Podziemnych Ścieżek na twoim ciele.- Szepnął jej do ucha. Chciał jej. Po raz pierwszy od wielu lat chciał kogoś, nie tylko po to by mu zastąpił siostrę.
“Będę oglądać twoje doskonałe ciało w otoczeniu totalnego zniszczenia”, “spijać wódkę, którą cię upiję z kącika twoich ust”, “karmić się każdą emocją, każdym westchnieniem, gdy będziesz zbyt zmęczona, by wymawiać cokolwiek innego niż moje imię.”  Wszystko to wisiało niewypowiedziane w powietrzu.

W końcu wypuścił Scarlett z objęć; wstali z tej zimnej podłogi, a Baldwin zakręcił kurek z wodą. Przynajmniej łazienka nie ucierpiała szczególnie mocno.
- Frida.- Odezwał się, ściągając na siebie uwagę ghoulki.- Chciałbym, żebyś tu została i przypilnowała Lucyfera i Rozalindę. Mogę ci powierzyć tak ważne zadanie?
Dziewczynka pokiwała w odpowiedzi uważnie głową, jak zwykle skuszona wizją wykonania jakieś Bardzo Ważnej Misji dla taty i udowodnienia, że jest już Bardzo Dorosła. Bo przecież tata nie dawałby jej zadań, gdyby uważał, że jest za mała, prawda? Nawet jeśli była. Bo Frida była bardzo mała, ale Lucyfer i Rozalinda też byli bardzo mali, więc z pewnością była w stanie sobie z nimi poradzić. A przynajmniej tak uważała.


Wyszli ze Scarlett z łazienki. Przez chwilę błądził wzrokiem po chaosie panującym w pomieszczeniu. Nic nie było na miejscu. Cały ten dziwaczny porządek, do którego Scarlett go metodycznie przyzwyczajała, poszedł się jebać. Wyciągnął z tylnej kieszeni różdżkę, chcąc choć trochę rozgarnąć leżące na ziemi szkło.

Rzut na translokację (1k), żeby przesunąć szkło z rozbitego okna gdzieś pod ścianę.
Rzut O 1d100 - 12
Akcja nieudana


- Pamiętasz jak cię tu przyprowadziłem pierwszy raz?- Zapytał, obejmując blondynkę lekko ramieniem. Ucałował ją w policzek, z zadziwiającą jak na siebie, niezobowiązującą czułością.- A potem wypuściłem cię nad ranem, tylko po to, żeby kolejnej nocy znaleźć cię w swoim łóżku. I kolejnej. I jeszcze następnej. Wiesz, że od tego czasu lubię to mieszkanie o wiele bardziej niż wcześniej?

Westchnął niemal bezgłośnie.
- Sprawdź sypialnię, okej? Muszę zobaczyć co z portretem matki.
Visenya Malfoy - przynajmniej ta uwieczniona przez syna nie należała do najprzyjemniejszych towarzyszek życia.
“Po prostu ją ignoruj.” powiedział Scarlett już przy pierwszej czy drugiej wizycie, gdy pani Malfoy z typową dla siebie pasywno-agresywną złośliwością skomentowała jej obecność. Zresztą szybko okazało się, że obraz z reguły tkwi w dumnej, pełnej urażenia ciszy, co pozwalało o nim zapomnieć. Baldwin zdawał się być jedyną osobą, z którą portretowa dama w ogóle raczyła rozmawiać. O ile wieczną krytykę można było nazwać rozmową. A jednak ta pozbawiona jakichkolwiek pozytywnych cech kobieta zajmowała, co przyznawał szalenie niechętnie, nadal ważną rolę w jego życiu.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (5264), Scarlett Mulciber (4868)




Wiadomości w tym wątku
[08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Scarlett Mulciber - 28.03.2025, 10:17
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Baldwin Malfoy - 31.03.2025, 14:02
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Scarlett Mulciber - 02.04.2025, 20:58
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Baldwin Malfoy - 05.04.2025, 21:11
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Scarlett Mulciber - 06.04.2025, 17:21
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Baldwin Malfoy - 15.04.2025, 10:10
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Scarlett Mulciber - 20.04.2025, 10:48
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Baldwin Malfoy - 27.04.2025, 21:20
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Scarlett Mulciber - 11.05.2025, 12:40
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Baldwin Malfoy - 14.05.2025, 10:46
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Scarlett Mulciber - 01.06.2025, 12:11
RE: [08-09-1972] Mój mały skrawek nieba | B.M & S. M - przez Baldwin Malfoy - 17.08.2025, 13:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa