16.04.2025, 09:22 ✶
Gdy Atreus opisywał otoczenie, w którym byli jeszcze przed chwilą, Greengrass marszczyła brwi i minę miała tak skonfundowaną, jakby słyszała o tym po raz pierwszy.
- Mnie nic nie rozszczepiło - powiedziała, patrząc na swoje dłonie, a potem zerkając na nogi, okalane umorusanymi popiołem spodniami. Spojrzała raz jeszcze na nogę Atreusa, na jego nogawkę przesiąkniętą krwią, i skrzywiła się widocznie. - Ale boli mnie głowa.
Powtórzyła, dla pewności jeszcze raz sprawdzając, czy wszystkie części ciała ma na miejscu. Sprawdziła nawet paznokcie, tak dla pewności, i zęby. Gdy Basilius zaczął do niej mówić, skrzywiła się po raz kolejny. Za dużo pytań naraz. Odwróciła wzrok od mężczyzn, chcąc rozeznać się w sytuacji. Byli w Dziurawym Kotle, było tu zamieszanie. Londyn płonął, ale przecież chwilę temu czekała na brata w jego domu. Czuła, że skronie zaczynają jej nieprzyjemnie pulsować.
- 8 września, wiem bo umówiłam się z bratem, że na niego poczekam w jego mieszkaniu. Roselyn Greengrass, a teraz jesteśmy w Dziurawym Kotle - zaczynała jej powoli wracać werwa, bo w głosie kobiety dało się słyszeć nutę zniecierpliwienia. Po co to wszystko? Po co te wszystkie pytania? - Muszę go znaleźć. Ambroise Greengrass, pracuje w Mungu. Znasz go?
Mimo że Prewett mówił do niej per pani, ona zaczęła walić do niego na ty niemalże od razu. To nie był czas na jakieś miłe wieczorki zapoznawcze, zaczynała się niepokoić o swojego brata.
- Co się właściwie stało? Ktoś może mi powiedzieć? W jednej chwili byłam w mieszkaniu, a potem jestem na zewnątrz i Bulstrode się wykrwawia - wstała z krzesła, na tyle powoli żeby nie spowodować zawrotów głowy. Nie odpowiedziała na pytanie dotyczące skali bólu głowy, bo w tej chwili jej myśli zajmował brat i tylko brat.
- Mnie nic nie rozszczepiło - powiedziała, patrząc na swoje dłonie, a potem zerkając na nogi, okalane umorusanymi popiołem spodniami. Spojrzała raz jeszcze na nogę Atreusa, na jego nogawkę przesiąkniętą krwią, i skrzywiła się widocznie. - Ale boli mnie głowa.
Powtórzyła, dla pewności jeszcze raz sprawdzając, czy wszystkie części ciała ma na miejscu. Sprawdziła nawet paznokcie, tak dla pewności, i zęby. Gdy Basilius zaczął do niej mówić, skrzywiła się po raz kolejny. Za dużo pytań naraz. Odwróciła wzrok od mężczyzn, chcąc rozeznać się w sytuacji. Byli w Dziurawym Kotle, było tu zamieszanie. Londyn płonął, ale przecież chwilę temu czekała na brata w jego domu. Czuła, że skronie zaczynają jej nieprzyjemnie pulsować.
- 8 września, wiem bo umówiłam się z bratem, że na niego poczekam w jego mieszkaniu. Roselyn Greengrass, a teraz jesteśmy w Dziurawym Kotle - zaczynała jej powoli wracać werwa, bo w głosie kobiety dało się słyszeć nutę zniecierpliwienia. Po co to wszystko? Po co te wszystkie pytania? - Muszę go znaleźć. Ambroise Greengrass, pracuje w Mungu. Znasz go?
Mimo że Prewett mówił do niej per pani, ona zaczęła walić do niego na ty niemalże od razu. To nie był czas na jakieś miłe wieczorki zapoznawcze, zaczynała się niepokoić o swojego brata.
- Co się właściwie stało? Ktoś może mi powiedzieć? W jednej chwili byłam w mieszkaniu, a potem jestem na zewnątrz i Bulstrode się wykrwawia - wstała z krzesła, na tyle powoli żeby nie spowodować zawrotów głowy. Nie odpowiedziała na pytanie dotyczące skali bólu głowy, bo w tej chwili jej myśli zajmował brat i tylko brat.