16.04.2025, 15:25 ✶
Podczas kiedy Louvain koncentrował się na swoich ofiarach, Rowle nie poświęcał większej uwagi ludziom. Ci zresztą, robili wszystko co mogli, żeby oddalić się w bezpieczne miejsce, o ile takie w ogóle istniało w tym momencie w Londynie. Rozpierzchli się w panice, która chyba niewiele mogła juz wzrosnąć po początkowym pokazie siły, jaki Draconis im zaserwował. Wszyscy też uciekający, albo raczej ich większość, nie licząc pojedynczych bohaterów, obrała sobie za cel drzwi wejściowe, które dwóch śmierciożerców miało za swoimi plecami. Jak dla Rowle'a to mogli uciekać; minąć ich, wybiec na ulicę i ze strachem w oczach powiedzieć wszystkim co działo się w Sowim Urzędzie Pocztowym - w końcu dolewało oliwy do ognia paniki i zamieszania, jaki podrygiwał dzisiejszej nocy.
Martes miał jednak inne plany. Może lepiej, że jego towarzysz stał do niego tyłem, skoncentrowany na dalszych działaniach, zamiast obserwować jak kolejne zaklęcia nie działają tak, jak powinny, dając uciekającym to wąskie okienko z szansą na ucieczkę. Parę osób minęło Lestrange'a, część w czystej panice, część z uniesionymi różdżkami - gotowi do podjęcia jakiejkolwiek obrony, gdyby ten tylko zaatakował, ale zbyt wstrząśnięci by samym uderzyć w pierwszej kolejności.
Draconis machnął różdżką z nieco podobnym zamiarem co wcześniej Lewa Ręka Voldemorta. Chciał zgarnąć większe kawałki gruzu, ale nie po to żeby zatarasować nimi przejście, a by odsunąć je na bok - oczywiście w stronę stojących po jednej stronie okienek i tym samym niszcząc stanowiska, ale jednocześnie robiac sobie tym samym wygodną drogę przez właśnie rozbitą ścianę. Przez prześwit i kurz dało się zobaczyć opadające koperty, wzburzone siłą wybuchu.
rzucam gruzy na okienka, dwa razy bo to duża kupa
Martes miał jednak inne plany. Może lepiej, że jego towarzysz stał do niego tyłem, skoncentrowany na dalszych działaniach, zamiast obserwować jak kolejne zaklęcia nie działają tak, jak powinny, dając uciekającym to wąskie okienko z szansą na ucieczkę. Parę osób minęło Lestrange'a, część w czystej panice, część z uniesionymi różdżkami - gotowi do podjęcia jakiejkolwiek obrony, gdyby ten tylko zaatakował, ale zbyt wstrząśnięci by samym uderzyć w pierwszej kolejności.
Draconis machnął różdżką z nieco podobnym zamiarem co wcześniej Lewa Ręka Voldemorta. Chciał zgarnąć większe kawałki gruzu, ale nie po to żeby zatarasować nimi przejście, a by odsunąć je na bok - oczywiście w stronę stojących po jednej stronie okienek i tym samym niszcząc stanowiska, ale jednocześnie robiac sobie tym samym wygodną drogę przez właśnie rozbitą ścianę. Przez prześwit i kurz dało się zobaczyć opadające koperty, wzburzone siłą wybuchu.
rzucam gruzy na okienka, dwa razy bo to duża kupa
Rzut O 1d100 - 20
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut O 1d100 - 25
Akcja nieudana
Akcja nieudana