17.04.2025, 18:16 ✶
To wszystko było tak absolutnie durne, że nawet pijana autorka brukowego romansu nie byłby w stanie tego sama wymyślić.
Ogólnie Basilius był zdania, że Dedalus Prewett zostawił im w spadku masę problemów stworzonych przez samo jego istnienie, naprawdę nie musiał zostawiać im też, tych które postanowił stworzyć świadomie.
Jego zmarły ojciec miał jednak najwyraźniej zupełnie inne zdanie na ten temat.
Prewett może nigdy nie zakładał, że jego sytuacja rodzinna była normalna, ale w ciągu ostatnich tygodni, uderzyło go to ze zdwojoną siłą.
Bo to nie było normalne, że Icarus pił teraz cały czas, nie mogąc sobie poradzić z odejściem mężczyzny, który przez lata kontrolował jego życiem.
To nie było normalne, że Electra, chociaż cieszył się że siostra dobrze to wszystko przechodziła, nie miała szczególnie dużo emocji po śmierci kogoś, kto powinien być dla niej jedną z ważniejszych osób.
I tak, to była wina ich ojca.
Tak samo jak to, że nie mogli nawet odpocząć, bo musieli zająć się sprawą domku, który Dedalus po złości nie zostawił swojej żonie.
Aby było jednak jeszcze śmieszniej, Basilius miał wrażenie, że jednocześnie był ze swoją matką w tej samej, jak i przeciwnej drużynie. Pomagał jej jak mógł. Dbał, by wszystkie formalności zostały załatwione, rodzina nie nachodziła ich za bardzo i aby żadne z nich się nie przemęczało. Wspierał matkę w tym wszystkim, jak na dobrego, kochającego syna przystało.
A jednocześnie, irytował się coraz bardziej, widząc jak podchodziło do Icarusa i nie była w stanie zrozumieć, że jego brat nie był niczemu winny.
Możliwe więc, że miedzyinnymi dlatego, Basilius powiedział mu dzisiaj o tym gdzie się wybierają i co się działo z domkiem na wsi. Prawdę mówiąc, chyba zrobił to trochę po złości, obojgu rodzicom.
Na całe szczęście przynajmniej ta sprawa wkrótce miała zostać zakończona. O określonej godzinie do domku w Wychavon przybył zajmujący się tym sporem sędzia i matka będzie mogła robić tutaj co tylko chciała.
– Basilius Prewett. Witam – powiedział do mężczyzny, wyciągając w jego stronę rękę. – Kawy? Herbaty? Wody?
Ogólnie Basilius był zdania, że Dedalus Prewett zostawił im w spadku masę problemów stworzonych przez samo jego istnienie, naprawdę nie musiał zostawiać im też, tych które postanowił stworzyć świadomie.
Jego zmarły ojciec miał jednak najwyraźniej zupełnie inne zdanie na ten temat.
Prewett może nigdy nie zakładał, że jego sytuacja rodzinna była normalna, ale w ciągu ostatnich tygodni, uderzyło go to ze zdwojoną siłą.
Bo to nie było normalne, że Icarus pił teraz cały czas, nie mogąc sobie poradzić z odejściem mężczyzny, który przez lata kontrolował jego życiem.
To nie było normalne, że Electra, chociaż cieszył się że siostra dobrze to wszystko przechodziła, nie miała szczególnie dużo emocji po śmierci kogoś, kto powinien być dla niej jedną z ważniejszych osób.
I tak, to była wina ich ojca.
Tak samo jak to, że nie mogli nawet odpocząć, bo musieli zająć się sprawą domku, który Dedalus po złości nie zostawił swojej żonie.
Aby było jednak jeszcze śmieszniej, Basilius miał wrażenie, że jednocześnie był ze swoją matką w tej samej, jak i przeciwnej drużynie. Pomagał jej jak mógł. Dbał, by wszystkie formalności zostały załatwione, rodzina nie nachodziła ich za bardzo i aby żadne z nich się nie przemęczało. Wspierał matkę w tym wszystkim, jak na dobrego, kochającego syna przystało.
A jednocześnie, irytował się coraz bardziej, widząc jak podchodziło do Icarusa i nie była w stanie zrozumieć, że jego brat nie był niczemu winny.
Możliwe więc, że miedzyinnymi dlatego, Basilius powiedział mu dzisiaj o tym gdzie się wybierają i co się działo z domkiem na wsi. Prawdę mówiąc, chyba zrobił to trochę po złości, obojgu rodzicom.
Na całe szczęście przynajmniej ta sprawa wkrótce miała zostać zakończona. O określonej godzinie do domku w Wychavon przybył zajmujący się tym sporem sędzia i matka będzie mogła robić tutaj co tylko chciała.
– Basilius Prewett. Witam – powiedział do mężczyzny, wyciągając w jego stronę rękę. – Kawy? Herbaty? Wody?