17.04.2025, 22:33 ✶
Otworzył jedno oko, gdy zamiast tańczyć, zaczęła krzyczeć i spojrzał na nią. Dobry humor, który jeszcze przed chwilą bąbelkował w nim, jak szampan, uleciał. Po co te wrzaski, czy przerwał taniec? Czy choćby zachwiał się po uderzeniu? Nie! A ona, zamiast docenić jego gotowość do cierpienia w imię Sztuki, śmie go obrażać! Przekrzywił głowę, spoglądając na nią tym razem wprost.
- Amatorszczyzna, to jest pozwolenie, żeby błąd wybijał cię z rytmu - syknął w jej stronę z jadem godnym samego Slytherina. Tego uczyli go instruktorzy tańca i starsi aktorzy - krzywo stanąłeś? Pominąłeś linijkę tekstu? Kiedy jesteś na scenie, ignorujesz to i jedziesz dalej! Doskonale pamiętał słowa Carlosa, choreografa z którym robił swój pierwszy balet: "Nawet, jak ci gacie jajca przyszczypią, to masz tańczyć, do cholery!" Carlos groził, że każe mu wsadzić w gacie papier ścierny i pozwoli wyjąć dopiero, gdy widownia się zapełni.
- Zamiast skupiać się na pierdołach, których żaden widz nie wyłapie, powinniśmy puścić muzykę i przetańczyć to od początku do końca! - Podniósł się, widząc, że Lauretta nie zamierza kontynuować tańca - Ale widzę, że dla Ciebie priorytetem jest pilnowanie, żeby postawić stopę co do centymetra! To ma być ekstaza, do kurwy, a nie mechaniczne odtwórstwo! - krzyknął w jej stronę gdy odchodziła, robiąc krok za nią. Jej gniew udzielał mu się, karmiony przez własną frustrację, zmęczenie i ból kolana, który jeszcze chwilę temu był gotów ignorować. Który byłby w stanie ignorować, gdyby Lori, wściekła nie wiadomo na co, nie przerwała próby.
Miał ochotę powiedzieć coś jeszcze, coś krzywdzącego, uderzyć w miękkie - może o tym, co jej obsesyjne skupienie na wspomnianych centymetrach mówi o jej życiu seksualnym, albo może coś o tym, że z takim podejściem, to nie dziwota, że Ekstaza to pierwsza duża rola, jaką dostała w tym roku. Już nabrał powietrza, by obrazić ją tak samo, jak ona jego, ale powstrzymał się w ostatniej chwili i sapnął tylko, odwracając wzrok od mamroczącej tancerki. Jej wytrzymałość po prostu pękła tak, jak jego groziła, że pęknie już od pół godziny. Spychał to uczucie głęboko w głąb siebie, ale nie mógł zaprzeczyć jego istnieniu. Miał ochotę rzucić butami i wyjść.
- Popełniamy błędy ze zmęczenia. Ochłońmy, potem próba z muzyką i koniec na dziś - zaproponował pojednawczo. Jeżeli Lauretta dalej będzie robić takie popisy, to może trzeba będzie porozmawiać z reżyserem na jej temat? Miał w końcu krwawić i jęczeć przed setkami czarodziejów, czy musi do tego jeszcze znosić jej fochy?...
Westchnął z rezygnacją, myśląc o tym. Lori była dobra, trudno będzie znaleźć kogoś, kto dorówna jej technicznie. Sztuka wymagała poświęceń.
- Amatorszczyzna, to jest pozwolenie, żeby błąd wybijał cię z rytmu - syknął w jej stronę z jadem godnym samego Slytherina. Tego uczyli go instruktorzy tańca i starsi aktorzy - krzywo stanąłeś? Pominąłeś linijkę tekstu? Kiedy jesteś na scenie, ignorujesz to i jedziesz dalej! Doskonale pamiętał słowa Carlosa, choreografa z którym robił swój pierwszy balet: "Nawet, jak ci gacie jajca przyszczypią, to masz tańczyć, do cholery!" Carlos groził, że każe mu wsadzić w gacie papier ścierny i pozwoli wyjąć dopiero, gdy widownia się zapełni.
- Zamiast skupiać się na pierdołach, których żaden widz nie wyłapie, powinniśmy puścić muzykę i przetańczyć to od początku do końca! - Podniósł się, widząc, że Lauretta nie zamierza kontynuować tańca - Ale widzę, że dla Ciebie priorytetem jest pilnowanie, żeby postawić stopę co do centymetra! To ma być ekstaza, do kurwy, a nie mechaniczne odtwórstwo! - krzyknął w jej stronę gdy odchodziła, robiąc krok za nią. Jej gniew udzielał mu się, karmiony przez własną frustrację, zmęczenie i ból kolana, który jeszcze chwilę temu był gotów ignorować. Który byłby w stanie ignorować, gdyby Lori, wściekła nie wiadomo na co, nie przerwała próby.
Miał ochotę powiedzieć coś jeszcze, coś krzywdzącego, uderzyć w miękkie - może o tym, co jej obsesyjne skupienie na wspomnianych centymetrach mówi o jej życiu seksualnym, albo może coś o tym, że z takim podejściem, to nie dziwota, że Ekstaza to pierwsza duża rola, jaką dostała w tym roku. Już nabrał powietrza, by obrazić ją tak samo, jak ona jego, ale powstrzymał się w ostatniej chwili i sapnął tylko, odwracając wzrok od mamroczącej tancerki. Jej wytrzymałość po prostu pękła tak, jak jego groziła, że pęknie już od pół godziny. Spychał to uczucie głęboko w głąb siebie, ale nie mógł zaprzeczyć jego istnieniu. Miał ochotę rzucić butami i wyjść.
- Popełniamy błędy ze zmęczenia. Ochłońmy, potem próba z muzyką i koniec na dziś - zaproponował pojednawczo. Jeżeli Lauretta dalej będzie robić takie popisy, to może trzeba będzie porozmawiać z reżyserem na jej temat? Miał w końcu krwawić i jęczeć przed setkami czarodziejów, czy musi do tego jeszcze znosić jej fochy?...
Westchnął z rezygnacją, myśląc o tym. Lori była dobra, trudno będzie znaleźć kogoś, kto dorówna jej technicznie. Sztuka wymagała poświęceń.