• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[08 IX 1972] A mury runą | Stanley & Anthony

[08 IX 1972] A mury runą | Stanley & Anthony
Kapryśny Dziedzic
"Have some fire. Be unstoppable. Be a force of nature. Be better than anyone here and don't give a damn about what anyone thinks."
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Anthony jest wysokim i dobrze zbudowanym facetem, schludnym i przeważnie elegancko ubranym, zważywszy na swoją pozycję.. Ma burzę brązowych, niesfornych włosów - delikatnie kręconych i duże oczy. Gdy się uśmiecha, czasem pojawiają mu się dołeczki w polikach i ma ten charakterystyczny, zadziorny wyraz twarzy. Lubi nosić zegarki, na palcu ma sygnet rodowy. Jeśli nie korzysta z teleportacji, spotkać go można na motorze.

Anthony Ian Borgin
#2
17.04.2025, 22:51  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.06.2025, 14:44 przez Anthony Ian Borgin.)  
Ogniska im się kurwa zachciało.
Było nieznośnie parno, a w powietrzu unosił się smród. Maska ciążyła mu na twarzy, irytowała go niemiłosiernie, ale nie marudził. Nie powinien narzekać, skoro mógł pracować ze Stanleyem, bo we dwóch mogli zrobić wszystko. Przesunął palcami po materiale ciemnego kaptura, który opadał na jego głowę, dając całemu temu kostiumowi jeszcze bardziej mroczny i morderczy obraz. Na Merlina, ktoś powinien powiedzieć Louvainowi, że powinni zainwestować w lepsze ubrania, jakiegoś krawca. Westchnął, skupiając się jednak na tym, po co tu przyszli. Nie było to łatwe.
-Okay. - zgodził się grzecznie, unosząc dłoń i poprawiając czarną rękawiczkę, znów skrzywił się pod maską na podmuch gorąca. Sięgnął podobnie jak Borgin starszy po różdżkę, zaciskając ją mocno w palcach. Zdanie faktycznie nie było skomplikowane, ale Londyn pogrążony był w chaosie i należało zachować ostrożność. Aurorzy mogli pokazać się wszędzie, a ostatnie, co było im teraz potrzebne, to potyczka. - To będzie długa noc, co? Mam nadzieję, że Rosie jest bezpieczna. - mruknął cicho do brata, mimowolnie prostując się pod wpływem jego klepnięcia. - Nie muszę widzieć Twojej słodkiej buźki, żeby wiedzieć, jak protekcyjnie na mnie patrzysz.
Rzucił z przekąsem, wywracając oczami. Wciąż traktował go jak dziecko, a Tosiek był przecież poważanym komornikiem, przyszłą głową departamentu skarbu, a nawet narzeczonym. Na lisa mruknął, podążając wzrokiem za tym, co wskazywał.
- Nie. Nie będę spierdalał i nie zostawię Cię samego. Koniec tematu, pogódź się z tym. - odparł tonem, który nie zniósłby sprzeciwu i zrobił kilka kroków do przodu, rozglądając się dookoła. - Weźmy się do roboty.
Wiedział, że zaraz zacznie mu prawić monologi o tym, dlaczego powinien go słuchać i jak będzie wściekły, gdy nie zrobi tego, czego od niego chciał. W tej kwestii jego ukochany brat był niczym zacięta płyta. Anthony nie zamierzał jednak tchórzyć. Rozkazywać to mógł sobie swoim blondynkom w sypialni.
- Nieźle, ale potrzebujemy więcej. Jeśli to nie wyjdzie, zawsze możemy wysadzić tamtą ścianę ceglaną, ogień tam nie dotarł jeszcze. - zaproponował, unosząc dłoń, gotowy do rzucenia czaru. Hipnoza nie była tu użyteczna, jego umiejętności główne też, zostały więc zaklęcia i magia praktyczna. Skierował rdzeń magicznego patyka na stosik, niewerbalnie rzucając czar, który miał mocniej utrudnić pokonywanie ulic, zwłaszcza w pośpiechu. Mogli też zawsze poprzesuwać jakieś duże, drewniane fragmenty i podpalić je tak, żeby całkowicie zablokować wejścia do pobocznych uliczek. Teraz jednak Anthony skupił się na cegłach.

Rzut na ukształtowanie podmuchu, który przesunie stertę cegieł na środek ulicy
Rzut Z 1d100 - 19
Akcja nieudana


edytowane zgodnie z adnotacją

Gdy różdżka zakręciła w powietrzu w odpowiedni sposób, a Tosiek chcąc nie chcąc skupił się na inkantacji, poczuł delikatne drgnięcie powietrza, ale przypominało ono jedynie łagodny, lekki wiaterek. Taki, który wpada wczesną wiosną przez uchylone okno, subtelnie kołysząc materiałem zasłon - nie było mowy, aby mógł ruszyć cegły. Prychnął, unosząc brew i skrzyżował ręce na piersiach, pełen dezaprobaty. W myślach już szukał winnego. - To przez ten chaos i te maski.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (1725), Stanley Andrew Borgin (1780)




Wiadomości w tym wątku
[08 IX 1972] A mury runą | Stanley & Anthony - przez Stanley Andrew Borgin - 17.04.2025, 22:21
RE: [08 IX 1972] A mury runą | Stanley & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 17.04.2025, 22:51
RE: [08 IX 1972] A mury runą | Stanley & Anthony - przez Stanley Andrew Borgin - 18.04.2025, 22:39
RE: [08 IX 1972] A mury runą | Stanley & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 21.04.2025, 21:49
RE: [08 IX 1972] A mury runą | Stanley & Anthony - przez Stanley Andrew Borgin - 28.04.2025, 20:37
RE: [08 IX 1972] A mury runą | Stanley & Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 04.05.2025, 20:34
RE: [08 IX 1972] A mury runą | Stanley & Anthony - przez Stanley Andrew Borgin - 13.05.2025, 19:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa