• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence

[10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#4
19.04.2025, 18:10  ✶  
Siedziałem na podłodze w piwnicy, próbując odnaleźć odrobinę przestrzeni dla siebie i ulgi od bólu głowy. Mimo, że od lat byłem przyzwyczajony do obecności ludzi wokół, to teraz, gdy cisza była tak głucha, a dom pełen był oczekiwania na resztę, czułem, jak napięcie zaczyna mnie przygniatać. Zamiast więc tłoczyć się w salonie, schowałem się tutaj, w chłodnej, ciemnej piwnicy, rozluźniając się na tyle, na ile potrafiłem. Przysiadłem, otoczony czymś, co trudno byłoby nawet nazwać półmrokiem - lampa obok mnie emitowała łagodne światło, które ledwo rozświetlało mrok, ale wystarczało, by dostrzec zarys butelki bourbonu, którą trzymałem w dłoni. Szukałem tu odrobiny spokoju, bo chociaż ze względu na pracę, przyzwyczaiłem się do obecności ludzi i gwaru, to atmosferę w domu, pełną napięcia i oczekiwania na przyjaciół, odczuwałem jako głęboko przytłaczającą. Wolałem zająć się swoimi sprawami, odciąć się od tego wszystkiego, więc zaszyłem się tutaj, w tej zacisznej piwnicy, gdzie mogłem się chociaż na chwilę pogrążyć w własnych myślach i sformułować plan na resztę dnia. Otworzyłem sobie bourbon i zamierzałem wypić go w całości, rozkoszując się jego gorzkim, mocnym smakiem. Lampa rzucała delikatny, ciepły blask na moje dłonie, kiedy uniosłem butelkę i odchyliłem głowę, by pociągnąć głęboki, bardzo solidny łyk - naprawdę zamierzałem nie szukać tego wyplutego korka, tylko zamknąć co najmniej pół litra przed opuszczeniem mojej wilgotnej, lekko zatęchłej samotni. Byłem tak skupiony na własnych myślach i planach, że przez chwilę nie zdawałem sobie sprawy, że ktoś tu się kręci. Piwnice pod domem były rozległe - miały kilka różnych stref i niekiedy mogły przypominać labirynt, dlatego za dzieciaka niemal zawsze bawiliśmy się tu w chowanego. Dopiero szelest i głośny dźwięk zwróciły moją uwagę. Nie od razu zorientowałem się, skąd pochodzi hałas, bo wciąż patrzyłem na butelkę, ale zaraz potem poczułem, jak coś się porusza w korytarzu, za drzwiami piwnicy. Cicho sięgnąłem po lampę, obracając jej światło w stronę, skąd dobiegał ten cichy, niepokojący dźwięk. Mimo że mój wzrok był już przyzwyczajony do słabego światła, jeszcze przez chwilę nie dostrzegałem niczego poza cieniem, który przesuwał się w ciemności piwnicy.
Nie miałem zamiaru się odzywać, bo wiedziałem, że to może przyciągnąć uwagę, a nie chciałem, żeby ktoś wiedział, że tutaj jestem. Potrzebowałem spokoju od napięcia panującego na górze. A potem usłyszałem czyjeś dźwięki i głos... Ten głos...
Fakt, że to była Prudence, pojawiła się tutaj, a ja tego nie przewidziałem, chociaż powinienem - był tu Elias, nie? poza tym pracowała z Corio - wywołał u mnie mieszankę zaskoczenia i dziwnego, ciężkiego uczucia. Od kiedy dowiedziałem się, że to jej pomogłem podczas pożarów Londynu, miałem mętlik w głowie - czułem się z tym niewłaściwie, jakby coś we mnie się poruszyło, i to niekoniecznie w pożądany sposób. Zarówno źle, jak i dobrze. Nie mówiłem nikomu o tym, nie wyjawiałem tego, bo nie chciałem, aby ktoś wiedział, że miałem z nią kontakt inny niż ta przyjacielska przysługa, o którą mnie posądzano, jakbym zrobił to wtedy celowo - a nie zrobiłem, po prostu nie poznałem siostry Eliasa i... To był błąd, duży błąd.
Rozmawialiśmy wtedy o dziwnych rzeczach, byliśmy całkiem blisko, później jeszcze bliżej. Zakończyliśmy tamten wieczór naprawdę blisko i impulsywnie. Po prostu, tak to się potoczyło. Przy nikim innym bym tego nie analizował. Myślałem, że to tylko przypadek z obcą osobą i nie spotkamy się już więcej, bo to tylko jedna z tych nieoczekiwanie miłych chwil pośrodku tragedii, które muszą minąć. Ale nie...
Przez moment milczałem, obserwując cienie, które tańczyły na ścianach, podczas gdy ona mówiła do siebie lub do butelki, jakby próbowała coś wyjaśnić, albo po prostu rozmawiała z własną głową. Instynktownie uśmiechnąłem się na ten dialog, chociaż zaraz poważniałem. To było niespodziewane, nieplanowane, i nie miałem pojęcia, jak reagować, bo zdecydowanie nie powinniśmy się spotkać w tym momencie, w tym miejscu. Nie wiedziałem, czy powinnienem się odzywać, czy zamilknąć, więc siedziałem cicho, licząc na to, że mnie nie zauważy.
Nie przypuszczałem, że natrafimy na siebie jeszcze raz, a tym bardziej tutaj, w tej piwnicy - w domu, który znałem od lat. Oczywiście, nie chciałem, żeby mnie zauważyła, więc starałem się nie ruszać, nie dawałem po sobie poznać, że jestem tutaj. Trzymałem butelkę bourbonu w dłoni, i choć chciałem się napić, to wstrzymywałem się, bo nie wiedziałem, czy to odpowiedni moment. Teraz, gdy już wiedziałem, kto stoi przede mną, w mojej głowie pojawiły się tysiące myśli, ale na zewnątrz próbowałem zachować spokój - wyprostowałem się nieznacznie, opierając się o ścianę, rozluźniony, aczkolwiek czujny. Nie powiedziałem nic na początku, tylko patrzyłem na nią, próbując się nie zdradzić żadną mimiką czy gestem - dopóki sama nie pisnęła i nie odezwała się do mnie, teraz już wyraźnie mnie dostrzegając. Przyłapany...
- Cześć. - Powiedziałem cicho, głosem, który miał brzmieć zwyczajnie, chociaż w rzeczywistości był pełen mieszanki zaskoczenia i ostrożności - rzecz jasna, nie miałem najmniejszego zamiaru komentować wina w ręce Prudence, ani godziny picia. Wręcz przeciwnie - bez słowa podniosłem butelkę, unosząc ją lekko w górę, żeby jej ją pokazać, i odchrząknąłem, zanim dodałem: - Santé. - Uniosłem bourbon toaście, a potem odchyliłem się lekko, z przymkniętymi oczami, wypijając trochę alkoholu. Gdy je otworzyłem, spojrzałem na nią ponownie, z mieszanką ciekawości i powściągliwości. Czekałem chwilę, aż ona coś powie, a sam w tym czasie obserwowałem jej reakcję, starając się odczytać, co sobie teraz myśli - wyglądało na to, że była równie zaskoczona naszym spotkaniem, co ja, i to nie tylko, że wpadliśmy na siebie w ciemnej piwnicy. Podniosłem butelkę jeszcze raz, upijając kolejny łyk, czując, jak mocny alkohol rozgrzewa moje wnętrze. Przy tym wszystkim, co działo się od wczoraj, wydawało mi się, że świat wokół mnie się zatrzymał na moment, jakby czas zwolnił, a teraz nagle znów ruszył z kopyta, nie dając mi szansy na przyjrzenie się tamtej niespodziewanej sytuacji z jakimkolwiek dystansem. Od kiedy dowiedziałem się, że to jej pomogłem podczas pożarów, czułem się z tym jakoś dziwnie, ale liczyłem na to, że będę w stanie jej unikać. No, i się przeliczyłem.
Przeciągnąłem się lekko, uniosłem brwi, próbując ukryć zakłopotanie. Przegarnąłem wilgotne włosy, które na krótką chwilę opadły mi na czoło, i odchyliłem głowę do tyłu, opierając się wygodnie o ścianę - nie zważając na pajęczynę, której nie zdążyłem jeszcze usunąć, starałem się dalej sprawiać wrażenie, że rozkoszuję się chwilą spokoju, choć wewnątrz czułem, jakby coś w powietrzu się zmieniało. Niezręczność zaczęła się wkradać między nas - albo tylko mi się tak wydawało. Kurwa. Musiałem coś powiedzieć, żeby przerwać ciszę.
- Jeśli chces, to mogę ci coś podpowiedzieś, szebyś oszczęsiła sobie kiepskich degustasji. - Zacząłem, z lekkim pobłażliwym uśmiechem, który starannie ukrywał moje zdziwienie i odrobinę zmieszania. Zrobiłem pauzę, spoglądając na nią z ukosa, po czym odchyliłem jeszcze trochę butelkę, by wypić więcej alkoholu. Smak był mocny, rozgrzewający, ale też przyjemny - w tej chwili miałem wrażenie, że to jedyny sposób, by się trochę rozluźnić. Uczucia mieszały się we mnie - z jednej strony odczuwałem zaskoczenie i wycofanie, z drugiej - dziwną ulgę, że ją widzę, choć cały czas nie wiedziałem, co tak naprawdę powinienem o tym wszystkim myśleć. - Jakby co, to ciotka... Ula tszyma zapasy Chateau d'Yquem na legale po plawej, dluga półka od góly... Sautelnes jeszt obok, półka pod... Nie zauwaszy jak zniknie jej butelka, więs śmiało... A jak chces szię najebaś, to centlalnie na wplost masz świetną selekcję domowych win. To, co tszymasz jeszt chyba głównie do gotowania. - Gdybym miał teraz powiedzieć coś więcej, pewnie byłoby to coś w stylu: „No cóż, Prudence, nie spodziewałem się ciebie tutaj, ale dobrze, że wpadłaś, weź, co chcesz i możesz już iść, m'kay”. Zamiast tego jeszcze raz przegarnąłem mokre włosy, które nie zdążyły jeszcze wyschnąć do końca, i odgiąłem głowę do tyłu, spoglądając w sufit, nie zważając na tłustego pająka, który zaczął zsuwać się na nitce z pajęczyny wiszącej tuż obok. Zmrużyłem oczy, próbując się rozluźnić, choć wiedziałem, że ta sytuacja jest... niecodzienna.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (31324), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (29750)




Wiadomości w tym wątku
[10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.04.2025, 13:43
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Pan Losu - 19.04.2025, 13:43
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.04.2025, 15:34
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.04.2025, 18:10
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 19.04.2025, 21:32
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 19.04.2025, 23:53
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.04.2025, 00:53
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 20.04.2025, 02:20
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.04.2025, 03:18
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 20.04.2025, 18:59
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.04.2025, 20:37
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 21.04.2025, 00:41
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 21.04.2025, 05:55
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 21.04.2025, 18:18
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 21.04.2025, 20:20
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 22.04.2025, 17:28
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 22.04.2025, 20:22
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 22.04.2025, 23:04
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.04.2025, 00:33
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.04.2025, 13:52
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.04.2025, 15:58
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.04.2025, 20:17
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.04.2025, 21:51
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.04.2025, 10:57
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.04.2025, 20:03
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.04.2025, 16:57
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.04.2025, 20:19
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 00:33
RE: [10/09/72] Muddy these webs we weave | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 26.04.2025, 02:18

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa