- Oczywiście, że mam rację. - Uśmiechnęła się przy tym od ucha do ucha, bo lubiła mieć rację, a jakże by inaczej, cieszyła się, że Electra to zauważyła, lubiła być doceniana.
- Oni od zawsze poczuwali się do czegoś, co nie miało sensu. - Nie bez powodu Wood ciągle pakowała się w kłopoty, nie mogła słuchać tego pierdolenia, a że miała w sobie sporo siły, to jeszcze w czasie nauki w Hogwarcie postanowiła z tym walczyć, bardzo chętnie pokazywała Ślizgonom, gdzie było ich miejsce, a była przecież tylko czarownicą półkrwi, nie tak wartościową, jak oni, ta, jasne... Mogli sobie twierdzić swoje, ale ona bardzo dobrze zdawała sobie sprawę ze swojej wartości, może czasem, aż za bardzo zadzierała nosa, oczywiście, że nigdy nie powiedziała tego w głos.
- Stało się, nie ma co się teraz nad tym rozwijać. - Jej rodzina nigdy nie kryła się ze swoimi poglądami, było tylko i wyłącznie kwestią czasu, aż ktoś zacznie się nimi interesować, bo przecież należeli do znanych czarodziejów, których opinia była brana pod uwagę przez szersze grono magicznego świata. Spodziewała się tego, że mogą stać się celem. Nie sądziła jednak, że wydarzy się to tak szybko, nie byli na to przygotowani, a szkoda, bo chętnie pokazałaby im gdzie jest ich miejsce. Jak zawsze nie brakowało jej odwagi, taka już była, mogłaby się porwać z motyką na słońce.
- Nie sądzę, aby łatwo było im podporządkować sobie wszystkich, to tak nie działa, strachem nie zasłużą na szacunek, wręcz przeciwnie. - Jeszcze trochę, a ludzie zaczną się irytować przez to, co działo się w magicznym świecie. Nie trzeba było być jasnowidzem, aby się tego domyślić. - Myślę, że jest więcej takich jak my, na pewno nie pozwolą im osiągnąć celu. - Mogli sobie próbować przejąć władzę nad magicznym światem, ale pewnie nigdy tego nie osiągną, wydawała się być bardzo pewna w swoim osądzie.