05.02.2023, 15:25 ✶
Miał całą noc przed sobą. Wiedział, że nie wróci do domu przed świtem. Nie zamierzał spędzić tego czasu nic nie robiąc. Zazwyczaj nie był typem nocnej mary więc musiał odnaleźć się w nowej sytuacji. Jeśli wiązało się to z kradzieżą czasu odpoczynku nowo poznanej osoby to nie miał z tym żadnych skrupułów. Odnosił wrażenie, że mógłby spędzić z Aveliną czas na kilka sposobów. Całkiem przyjemnie się z nią rozmawiało, nie była nudna i pomimo zmęczenia dzielnie drałowała swoim tempem przy jego dużych krokach, które to próbował skrócić i w jakiś sposób dostosować się do tego powolnego tempa. Podał jej rękawiczki bo tak nakazywało wychowanie, którego czasami słuchał… jeśli chodziło rzecz jasna o kobiety. Nie chciał aby jakąkolwiek piękność nękało zimno a skoro jego ciało obecnie nie było zbyt atrakcyjne termicznie to ratował się dzieleniem skrawkiem odzieży.
- Mówiąc magia masz na myśli mój urok osobisty czy tamtego patronusa?- zapytał, odwracając się do niej całym ciałem i uśmiechając się od ucha do ucha. Oczekiwał komplementu, rzecz jasna.
- Poza tym dlaczego niby skradła "za bardzo"? Za dużo mnie tej nocy? A jest przecież tak wcześnie. Jeszcze tyle rzeczy można dzisiaj zrobić.- przy tym gestykulował i próbował ją namówić aby jednak jeszcze się z nim poszwendała.
- Nie, jej nie znam ale wątpię aby bardziej ciekawsza niż ty. Chcesz wracać już do siebie czy chce ci się połazić z typem z ciemnego zaułka? O, może chcesz iść się napić korzennego piwa? Rozgrzeje cię raz dwa. - jeśli Avelina sobie pójdzie to nie będzie wiedział co ze sobą zrobić. Nie miał nowej pracy, Alice musiała już spać o tej porze, Rhea nie wpuści go do domu takiego nienajedzonego, a u Williama siedział ostatnio dwa dni. Potrzebował nowości i Avelina taką jest. Uzmysłowił sobie, że chce ją jeszcze pomęczyć i poznać bo bez tego powróci nuda i wieczne zamartwianie się kiedy napadnie go taki głód, że będzie musiał uciekać.
- Mówiąc magia masz na myśli mój urok osobisty czy tamtego patronusa?- zapytał, odwracając się do niej całym ciałem i uśmiechając się od ucha do ucha. Oczekiwał komplementu, rzecz jasna.
- Poza tym dlaczego niby skradła "za bardzo"? Za dużo mnie tej nocy? A jest przecież tak wcześnie. Jeszcze tyle rzeczy można dzisiaj zrobić.- przy tym gestykulował i próbował ją namówić aby jednak jeszcze się z nim poszwendała.
- Nie, jej nie znam ale wątpię aby bardziej ciekawsza niż ty. Chcesz wracać już do siebie czy chce ci się połazić z typem z ciemnego zaułka? O, może chcesz iść się napić korzennego piwa? Rozgrzeje cię raz dwa. - jeśli Avelina sobie pójdzie to nie będzie wiedział co ze sobą zrobić. Nie miał nowej pracy, Alice musiała już spać o tej porze, Rhea nie wpuści go do domu takiego nienajedzonego, a u Williama siedział ostatnio dwa dni. Potrzebował nowości i Avelina taką jest. Uzmysłowił sobie, że chce ją jeszcze pomęczyć i poznać bo bez tego powróci nuda i wieczne zamartwianie się kiedy napadnie go taki głód, że będzie musiał uciekać.