• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll

[08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll
Krew jak czekolada
Nikt nie jest bezkarny - Zawsze trzeba płacić.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przerośnięta, barczysta zbitka mięśni mierząca 192 cm wzrostu. Jego ciało w większym stopniu pokrywają tatuaże. Niepokojące, podkrążone ślepia w kolorze jasnego błękitu często wyrażają szaleńczą rządzę mordu. Włosy ciemne od skóry głowy - pojaśnione słońcem końce, zazwyczaj zaczesane na gładko do tyłu. Odziany zazwyczaj w szyte na miarę garnitury, na palcach widnieją dwa sygnety, zaś na szyi złoty łańcuszek. W lewym uchu często widnieje złoty kolczyk - kółeczko. Pachnie trawą cytrusową, słodką mandarynką, piżmem - niekiedy i krwią (czasami pizzą xD). Pierwsze wrażenie raczej każe zejść mu z drogi.

Hati Greyback
#5
21.04.2025, 15:58  ✶  
Rozbiegany wzrok omiótł okolicę, gdy Greyback intensywnie rozważał kilka kolejnych kroków. Gdzie mieli iść i co mieli zrobić. Zerknął na brata, po czym wrócił spojrzeniem na budynki.
Wsunął do ust wykałaczkę, gdyż palenie papierosów było dość idiotycznym pomysłem. I bez tego wystarczająco dymu przyjdzie im wdychać dzisiejszej nocy. Myśli galopowały, a on przeczesywał komnaty pamięci, zawieszając się na dłuższą chwilę. Czując jak jego skronie nieznośnie pulsują.
Dopiero głos brata wyrwał go z zadumy. Hati powoli przesunął spojrzenie na bliźniaka, jakoby z wyrzutem, chwilę później na Pedro, który zastygł w bezruchu, nie będąc pewnym co zrobić. Niezależnie od słuszności słów Skolla, Pedro wiedział kto go tu sprowadził i kogo słowom ostatecznie nie powinien się sprzeciwiać.
-Ulica to wybitnie chujowe miejsce aby na niej teraz zostali - mruknął w końcu z przekąsem. Nokturn i bez pożaru nad głową był dość paskudnym i nielitościwym miejscem, co dopiero teraz, gdy wszystko płonęło. Prawie wszystko.
Zerknął na brata. Pizzeria nie płonęła, jakimś cudem ominął ją ogień - jakim nie wiedział, ale rzeczywiście nie mieli gwarancji, że te szczęście potrwa całą noc.
-Zejdźcie do Sei Bello - polecił, obracając się w ich kierunku - Tam nic wam nie grozi, tylko nie zapuszczajcie się na podziemne ścieżki, mogą sobie zrobić niezłą wyżerkę... - skierował kroki na powrót do pizzeri. W bezpieczeństwo lokalu na podziemnych ścieżkach nie wątpił, w końcu znajdywał się pod ziemią. Był pewny, że płomienie ominął to miejsce, szczególnie, że renowacja miejsca była na tyle kosztowna, że wątpił w ewentualne zawalenie, nawet jeśli sama pizzeria postanowiłaby się rozsypać. A samo nazwisko chroniło ów miejsce przed ewentualnymi atakami. Opłacało się układać zarówno z nokturnowskimi szumowinami, co i ze starym.
-wyżerkę? -dopytał Pedro.
-Po prostu nie wychodź na ścieżki... A jeśli już wyleziesz, powołaj się na nazwisko Greyback, zresztą... powinni Cię kojarzyć - zerknął na Włocha - Obleciał Cię strach, Pedro?
-Oczywiście, że nie - oburzył się mężczyzna, acz w szczerość jego słów można było nieco wątpić. A jednak ten wysoko trzymał głowę
-Bene... - Greyback ruszył na zaplecze, omiatając wzrokiem otoczenie. Schował do kieszeni żeliwną zapalniczkę oraz zdobioną papierośnicę, po czym ruszył do wyjścia.
-A pizzeria? - zawołał Pedro, zawracając od przejścia.
Greyback machnął lekceważąco ręką. Nie było w niej niczego, czego nie mógłby zwyczajnie odkupić. A pieniędzy mu nie brakowało. On nie martwił się o dobytek, nie o ten, który mógłby odbudować. Przychody Pizzeri nie dawały nawet ułamka tego co zapewniał mu klub walk. Zresztą, lata we Włoszech nauczyły go, że się odkuje. Zawsze i to nie podlegało wątpliwości, bo musiał, taki był jego pierdolony obowiązek.
Pedro skinął głową, po czym wraz z małą króliczką zniknął z pola widzenia.
-Sei Bello jest bezpieczne - zapewnił, nim jego bliźniak zdążyłby zacząć go kwestionować - Jestem pewny...
Zatrzymał się przed Pizzerią, zastanawiając się nad tym co dalej. Szukanie bliskich w popłochu, mimo iż było szalenie kuszące, było niczym szukanie igły w stogu siana.
-Musimy ustalić plan, Skoll - mruknął, bawiąc się jednym z sygnetów, kręcąc nim to w prawo to w lewo, jakoby pomagało mu to zebrać myśli.
-Do ciebie? - zapytał w końcu. Jego własny dom znajdywał się w Little Hangleton, a to z kolei było daleko. Aleja Horyzontalna znajdywała się znacznie bliżej, logicznym było sprawdzić czy mieszkanie Skolla stoi, albo nie stoi - Gdzie twój burek? - zapytał w końcu.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hati Greyback (1666), Skoll Greyback (1575)




Wiadomości w tym wątku
[08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Hati Greyback - 06.04.2025, 21:49
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Skoll Greyback - 09.04.2025, 20:40
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Hati Greyback - 12.04.2025, 16:38
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Skoll Greyback - 13.04.2025, 01:08
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Hati Greyback - 21.04.2025, 15:58
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Skoll Greyback - 27.04.2025, 14:37
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Hati Greyback - 22.05.2025, 09:52
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Skoll Greyback - 15.07.2025, 19:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa