Wpatrywała się w stronę kamienicy, w której mieszkali ludzie, którzy pomagali Zakonowi. Zbierające się nad tamtym miejscu chmury dymu sugerowały o tym, że mogli nie być bezpieczni, było go dużo więcej niż nad wszystkimi, innymi okolicznymi budynkami.
- Kurwa. - Mruknęła, jakże elokwentnie do siebie samej pod nosem. Po czym zebrała myśli. Musiała się uspokoić, aby przekazać tę informacje Brennie. Miały dawać sobie znać na bieżąco o tym, co działo się na mieście. Brenn, kamnica w których mieszkają Sproutowie płonie, chyba się dowiedzieli, że nam pomagają. - Fale okazały się być bardzo przydatną umiejętnością, nawet nie spodziewała się, że tak szybko przyjdzie jej sprawdzić ich działanie w sytuacji ogromnego zagrożenia.
- Może i jest przerażona, ale to nie zmienia faktu, że jest też dziwna. Ma różową sierść! - Nie oceniała niczego więcej poza umaszczeniem zwierzaka, który wydawał jej się nie być do końca normalny. Może nie powinna się na tym skupiać, bo Londyn płonął, ale aktualnie ten kot całkiem skutecznie odwrócił od tego uwagę Wood.
- Panika dosyć często objawia się poprzez bezsensowne żarty. - Dodała jeszcze, bo nie mogła się powstrzymać przed skomentowaniem tego. Wiedziała, że ludzie różnie reagują na stresowe sytuacje, niektórzy próbowali udawać, że wszystko było w porządku i starali się rozładować ciężką atmosferę, miała wrażenie, że stojący przed nią mężczyzna właśnie dlatego tak się zachowywał.
Spoglądała na niego dłuższą chwilę. Czy mieli jakieś bezpieczne opcje? Nie miała zielonego pojęcia, niczego się jeszcze nie dowiedziała, wokół panował chaos, pożary rozpoczęły się niedawno, tak naprawdę ministerstwo dopiero zaczynało działać. Nie wiedziała, czy sieć Fiuu działa, nie miała pojęcia, jak było z teleportacją, czasem przecież też była niemożliwa podczas zamieszania, a tutaj było ono ogromne. Co właściwie miała mu doradzić? Była tylko zwyczajnym krawężnikiem, który próbował jakoś odnaleźć się w sytuacji.
- Nie chcę Cię rozczarować... - Zaczęła mówić spokojnym tonem, chociaż zdecydowanie nie należała aktualnie do najbardziej opanowanych osób. Wiedziała, że nie potrafi mu pomóc i nie znosiła tego uczucia, powinna się lepiej przygotować, ale czy w ogóle dało się przygotować na coś takiego? Nikt chyba nie zakładał, że aż takie zagrożenie może się kiedykolwiek pojawić. - Ale bezpieczne opcje chyba się skończyły. - Tak właściwie to pewnie od kiedy wybuchł pożar w ogóle ich nie było.
- Możesz spróbować trafić do najbliższego punktu z kominkiem, ale nie gwarantuję, że sieć Fiuu będzie działać. - Nie korzystała z niej od kiedy zaczął się ten chaos. Nie miała pojęcia, czy będzie ona działać, ale to była chyba jedna z nielicznych opcji, z jakiej mógł skorzystać.
- Tam, za rogiem, powinien być kominek. - Pokazała ręką jedną z kamienic, w której mógł spróbować się stąd ewakuować. - Nie wiem, czy to najszybsza opcja, bo pewnie wiele osób wpadnie na podobny pomysł, ale chyba nie masz zbyt wielu innych opcji. - Nie miała pojęcia, jak wyglądała teleportacja że zwierzętami, bo ona sama miała problem z tym, aby w ogóle korzystać z podróżowania w ten sposób sama, nigdy nie ryzykowałaby czegoś takiego ze swoim pupilem. Jeden raz, wiosną, przypadkiem z Charliem i Cameronem teleportowali się w towarzystwie gęsi, która zdechła, nie do końca wiedziała, czy przez to, że ją za mocno ścisnęła, czy przez to, że teleportacja ją zabiła.
// Korzystam z fal