23.04.2025, 01:17 ✶
– Tak też tak słyszałem. Chociaż podobno chciał jej się oświadczyć pierścionkiem w odlewie własnej czaszki i wszyscy musieli przekonywać go, że to nie jest najlepszy pomysł – Uśmiechnął się pod nosem. Niektórzy najwyraźniej mieli dość specyficzne wizje romantycznego momentu nawet jeśli nie były do końca normalne. Z drugiej strony Basilius potrafił wyobrazić sobie swojego brata, który oświadcza się komuś w jakiejś rzymskiej lektyce, albo prosi o rękę hełmem rzymianina i pewnie Basilius nawet mógłby mu w tym pomóc, więc chyba nie powinien aż tak oceniać. Ale jednak... W odlewie własnej czaszki. Prewett pokręcił głową. Będzie musiał pamiętać, aby opowiedzieć o tym Florence, bo był naprawdę ciekawy reakcji kuzynki.
– No tak. Niektórzy zdecydowanie nie potrafią... Szaleć w odpowiedzialny sposób – Jakby się nad tym zastanowić, to rzeczywiście sporo przypadków, którymi się zajmował było właśnie spowodowanych głupim rzuceniem zaklęć pod wpływem alkoholu, innych używek, albo, co jeszcze gorsze, spontanicznej durnoty. Dlatego właśnie czasem martwił się o chodzącą na różne imprezy Electrę. Nie dlatego, że zakładał, że to ona mogłaby zrobić coś szalenie głupiego, a bardziej, że ktoś inny mógłby coś takiego zrobić. Może jednak dobrze, że tak często zadawała się z mugolami. Tam nikt nie mógł spróbować zmienić jej koloru włosów magią i nie trafić. – A jak pani rodzina?
Zapytał nieco grzecznościowo, ale pani Bletchley zawsze wyglądała mu na osobą, która lubiła rozmawiać o swoim mężu i córkach. Nie szkodziło więc zapytać.
W pewnym momencie rozmowy, Prewett miał wrażenie, że za drzwiami do kafeteri, zaczęło powstawać jakieś zamieszanie, ale umilkło zanim jeszcze Basilius uznał, że warto byłoby sprawdzić co się stało. Pewnie nic takiego. To był Mung. Tu zawsze były jakieś zamieszania.
– No tak. Niektórzy zdecydowanie nie potrafią... Szaleć w odpowiedzialny sposób – Jakby się nad tym zastanowić, to rzeczywiście sporo przypadków, którymi się zajmował było właśnie spowodowanych głupim rzuceniem zaklęć pod wpływem alkoholu, innych używek, albo, co jeszcze gorsze, spontanicznej durnoty. Dlatego właśnie czasem martwił się o chodzącą na różne imprezy Electrę. Nie dlatego, że zakładał, że to ona mogłaby zrobić coś szalenie głupiego, a bardziej, że ktoś inny mógłby coś takiego zrobić. Może jednak dobrze, że tak często zadawała się z mugolami. Tam nikt nie mógł spróbować zmienić jej koloru włosów magią i nie trafić. – A jak pani rodzina?
Zapytał nieco grzecznościowo, ale pani Bletchley zawsze wyglądała mu na osobą, która lubiła rozmawiać o swoim mężu i córkach. Nie szkodziło więc zapytać.
W pewnym momencie rozmowy, Prewett miał wrażenie, że za drzwiami do kafeteri, zaczęło powstawać jakieś zamieszanie, ale umilkło zanim jeszcze Basilius uznał, że warto byłoby sprawdzić co się stało. Pewnie nic takiego. To był Mung. Tu zawsze były jakieś zamieszania.