• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[Jesień 72 1.09 Hanibal & Lauretta] Bo do tanga trzeba dwojga

[Jesień 72 1.09 Hanibal & Lauretta] Bo do tanga trzeba dwojga
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#6
23.04.2025, 17:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.04.2025, 17:10 przez Hannibal Selwyn.)  
Gdyby ten pierdolony teatr spłonął, wreszcie byś do niego pasowała, artystko ze spalonego teatru!

Zatrząsł się ze złości i już-już miał oznajmić, że nie ona tu jest od oceniania, że on jest tancerzem nie mniej, niż aktorem, a tak w ogóle, to dopiero pierwszy raz dzisiaj przywalił kolanem, ale jej uwaga o za słabych mięśniach obudziła w nim ducha współzawodnictwa. Prychnął tylko - obelgi mogły poczekać. Tymczasem, pozwolił swoim kipiącym emocjom przegonić zmęczenie z ciała, a resztę zwinął ciasno, jak nić na szpuli, by stały się paliwem.

Nienawidził jej podejścia. Nienawidził kompleksu niższości, jaki prezentowali niektórzy tancerze. Tak, jakby ich sztuka była gorsza od aktorstwa - a to przecież nieprawda. Han był aktorem, ale był również zakochany w tańcu. Może nie uważał, żeby taniec był generalnie lepszy, niż seks, ale z pewnością był lepszy, niż niektóre przygody, jakie zdarzyło mu się przeżyć.
Ale nie taki taniec, nie skupione na atletyce, frustracji i snobiźmie dreptanie kroczków. Loretta tańczyłaby te same, wyuczone kroki do ciszy, do marsza ślubnego i do muzyki z Benny Hilla. Robiłaby to perfekcyjnie, ale czy podobałoby się to widowni? Czy byłyby w tym emocje? Czy byłaby to sztuka?

Wrócił na miejsce na skraju parkietu. Skupił się na płynącej z gramofonu muzyce i na tym, żeby przestać myśleć.

Pierdolone kolano.

I zatańczył.

Aktywność fizyczna + powyżej oczekiwań - odtańczenie układu
Rzut PO 1d100 - 95
Sukces!

Gniew, jeszcze przed chwilą wprawiający w drżenie jego dłonie, nakazujący krzyczeć i rzucać przedmiotami, teraz - zaprzęgnięty do konstruktywnej pracy - płynął przez jego mięśnie jak drugi krwiobieg. Han nawet nie wiedział, kiedy emocja stopiła się w jedno z muzyką i przestała palić żywym ogniem w klatce piersiowej, dławić w gardle. Opadnięcie na kolano było tym razem doskonale łagodne, kontrolowane, bezgłośne. Han nie zamierzał przerywać, niezależnie od tego, czy Lauretta łaskawie ruszy tyłek, by do niego dołączyć. Odczekał na podłodze czas przeznaczony na jej sekwencję i zerwał się z nową energią, rozgrzany, gotowy, jeżeli partnerki nie będzie na miejscu, to odtańczy cały utwór sam. Nie ona jest gwiazdą tego przedstawienia. Tego teatru!

Ten układ był piękny, pełen pasji. Opowiadał o strachu przed odrzuceniem, o gotowości poddania się miłości, nawet, jeżeli to miałoby się wiązać z bólem. O słodkim, nieznośnym cierpieniu oczekiwania. O potrzebie. O tęsknocie.
Można go było zatańczyć tak, żeby widownia miała po nim ochotę zapalić przysłowiowego papierosa.
Ale do tego trzeba było nie tylko żelaznej kondycji i dyscypliny, ale też poczucia tego wszystkiego, o czym mówił i woli oddania odrobiny tych przeżyć widowni.
I Hannibal był gotów oddać tyle, ile tylko widownia pomieści.

Muzyka ucichła, a tancerz zatrzymał się - zdyszany, zarumieniony, nie mający siły na swój firmowy triumfalny uśmiech, ale czujący go w środku. Otworzył oczy, mentalnie przygotowując się na powrót na ziemię, na spotkanie z wściekłą Laurettą.

- Zadowolona? - zapytał, z odrobiną tylko przekąsu w głosie.
Ściągnął z siebie obcisłą czarną koszulkę i wytarł nią pot z twarzy i klatki piersiowej - z żadnym skutkiem, bo była już tak przemoczona, że możnaby ją wyżymać.
- Starczy na dzisiaj! - oznajmił kategorycznie. Ruszył w stronę własnej torby - Naprawdę uważam, że na tym etapie tylko powielamy błędy ze zmęczenia. - wreszcie osiągnięty sukces nastroił go łaskawie i był gotów jeszcze raz wyciągnąć rękę do tancerki, dać jej możliwość zgodzenia się z nim i zakończenia dnia jeżeli nie w przyjaznej, to przynajmniej nie w otwarcie wrogiej atmosferze.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dearg Dur (1890), Hannibal Selwyn (1693)




Wiadomości w tym wątku
[Jesień 72 1.09 Hanibal & Lauretta] Bo do tanga trzeba dwojga - przez Dearg Dur - 16.04.2025, 14:50
RE: [Jesień 72 1.09 Hanibal & Lauretta] Bo do tanga trzeba dwojga - przez Hannibal Selwyn - 16.04.2025, 17:15
RE: [Jesień 72 1.09 Hanibal & Lauretta] Bo do tanga trzeba dwojga - przez Dearg Dur - 17.04.2025, 21:36
RE: [Jesień 72 1.09 Hanibal & Lauretta] Bo do tanga trzeba dwojga - przez Dearg Dur - 23.04.2025, 15:35
RE: [Jesień 72 1.09 Hanibal & Lauretta] Bo do tanga trzeba dwojga - przez Hannibal Selwyn - 17.04.2025, 22:33
RE: [Jesień 72 1.09 Hanibal & Lauretta] Bo do tanga trzeba dwojga - przez Hannibal Selwyn - 23.04.2025, 17:08
RE: [Jesień 72 1.09 Hanibal & Lauretta] Bo do tanga trzeba dwojga - przez Dearg Dur - 28.04.2025, 09:26
RE: [Jesień 72 1.09 Hanibal & Lauretta] Bo do tanga trzeba dwojga - przez Hannibal Selwyn - 30.04.2025, 18:33
RE: [Jesień 72 1.09 Hanibal & Lauretta] Bo do tanga trzeba dwojga - przez Dearg Dur - 10.05.2025, 08:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa