• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria

[27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#5
23.04.2025, 20:51  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.12.2025, 00:04 przez Victoria Lestrange.)  

Nie wiedziała, że takie unoszenie brwi to coś, co w ostatnim czasie przejął od swojego wampirzego ojca. Był to gest tak szeroko powszechny, że go nawet nie utożsamiała ze starym wampirem, znała go też zbyt słabo i krótko, by móc to powiązać. Prawdą jednak było, że z kim przystajesz, takim się stajesz. Byliśmy sumą najbliższych nam osób. Przybieraliśmy od nich odruchy, powiedzonka, a z czasem nawet mówiliśmy coś unisono, czego jednak nie można było powiedzieć ani o Saurielu i Eryku, ani o Saurielu i Josephie, ani o Saurielu i Victorii. Być może dlatego, że Rookwood wolał milczeć i czasami coś tam mruczał sobie pod nosem, rzadko kiedy wyrzucał z siebie długie zdania. Nie rozstawał się ze swoimi myślami nazbyt tanio.

– Z mojej strony? – teraz to Lestrange uniosła wyżej jedną brew i zadarła głowę do góry. Oj nie, to nie był żaden skrytobójczy atak, głównie dlatego, że był on jak najbardziej jawny. Wielki atak na Sauriela – a raczej na to, by wyciągnąć go z domu i postawić przed faktem dokonanym: Saurielu, oto stolarz. Stolarz zrobi ci meble do pokoju. – Nikt by się na ciebie nie rzucił, nie jesteś samotną kobietą o zgranych nogach przechadzającą się w nocy w świetle latarni – dodała i lekko wydęła usta. Jeśli miałby to być skrytobójczy atak, to prędzej na nią, niż na niego. I nie w tej konfiguracji, gdy szli obok siebie, bo to automatycznie zmniejszało szansę na zaczepienie urodziwej damy na ulicy.

Pozwoliła czarnowłosemu dokonać decyzji względem tego, czy złapać ją za dłoń czy nie lub czy zaraz ją puścić i udawać, że tak naprawdę to był tylko żart. Nie oponowała, gdy jego palce przesunęły się i zaplotły z jej, nie była zresztą przy tym bierna i odwzajemniła gest, leciutko się uśmiechając. Serce zabiło jej mocniej, ale dopiero po chwili, gdy już ich dłonie były pomiędzy nimi opuszczone i szli sobie przed siebie. Skóra Sauriela była szorstka w porównaniu do niej, ale wcale jej to nie przeszkadzało. Tak samo jak wampirzy chłód.

To było miłe i znaczyło, że wcale nie był taką bryłą lodu, że nie był obojętny na innych. To ich spędzanie czasu… Jak mogłaby za to nie dziękować, skoro miesiąc wcześniej mówił jej, że nic od niej nie chce, odsuwał ją, ograniczał kontakt, a dwa dni temu pokazał swój „album wstydu”. A gdy usłyszał, że jej partner zmarł, to tego nie olał i w dzień pogrzebu dostała cały plik zdjęć kotów z domu – na poprawę humoru. To nie mogła być osoba stracona dla świata.

Więc szła koło niego całkiem pogodna, pomimo trosk, które niosła caly czas na barkach, na które co i rusz dokładano cegły. Miała już w głowie plan, jak mu się odwdzięczyć za to wsparcie i ochronę, którą nią roztaczał; już kiełkowały w niej pomysły, jak stworzyć gęstą maść, która dopasuje się do koloru skóry Sauriela i skryje pod warstwą tatuaż, który tak mu oszpecał przedramię.

– Nie wiem co bym zrobiła… – gdyby nie ty, nie dokończyła, lecz odwróciła się za siebie, nie puszczając wcale dłoni Sauriela, na jego uwagę. – To chyba jakiś… nie wiem, kaczka? – tak wnioskowała po odgłosach i nawet przystanęła, zmuszając do tego również Sauriela.

Mrużyła oczy i wytężała wzrok w tym półmroku, zapadającej ciemności, gdy wtem zza otwartej bramy wybiegł… jakiś drób z kawałkiem szmaty na głowie i na oczach tak, że nie widział, gdzie biegnie. Gąsior skrzeczał przeraźliwie i bił skrzydłami w powietrze, jakby to mu miało dopomóc w brawurowej ucieczcie przed stadkiem dziewczyn, które go goniło. Victoria w pierwszej chwili też myślała, że to dzieci, ale nie, to były młode dziewczyny, choć już nie małe dzieci. Widok białego kaczora z przepaską na oczach tak zmurował Lestrange, że nawet nie przyszło jej do głowy, by salwować się ucieczką, gdy gęś biegła wprost na nich. – Uwa- – zdążyła tylko powiedzieć, bo gąsior najwyraźniej instynktownie wyczuł przeciwnika, którym okazał się drugi samiec w najbliższej okolicy i zaraz przy nich odbił się od ziemi na swoich błoniastych nóżkach, rozdziawił dziób i ugryzł Sauriela prosto w…


1- dłoń, 2- noga, 3- tyłek
Rzut 1d3 - 2


Dziewczęta zaczęły chichotać jeszcze bardziej.

– Wybrał! Gąsior wybrał! – dało się słyszeć krzyki i zaraz zaczęły się zbliżać do Sauriela i Victorii, a kaczor po tym, co zrobił, zaskrzeczał dziko i ruszył dalej na oślep. – Przepraszamy! Strasznie przepraszamy! Miał nam wróżyć, a zwiał! – Victoria też by zwiała, gdyby ktoś jej zawiązał oczy i kazał „wróżyć”, a byłaby kaczką. –  Ugryzienie gąsiora oznacza szczęście w miłości! – krzyczy jedna z nich, na co Victoria uniosła wyżej obie brwi, mając wrażenie, jakby się właśnie przenieśli do jakiejś innej rzeczywistości. Mugole i te ich przesądy… – Wywróżył panu zamiast nam – kolejne chichoty.


Po niedługiej chwili gąsior został przez nich złapany i oddany w ręce rozchichotanych dziewcząt, a Victoria poprowadziła Sauriela wzdłuż uliczki, upierając się przy tym, by dokończyć ten spacer. Było miło. A w końcu niebo zrobiło się ciemne i mogli się teleportować pod jego osłoną.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Sauriel Rookwood (903), Victoria Lestrange (1834)




Wiadomości w tym wątku
[27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 22.02.2025, 12:34
RE: [27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 24.02.2025, 23:57
RE: [27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 25.02.2025, 17:21
RE: [27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria - przez Sauriel Rookwood - 17.04.2025, 11:51
RE: [27.08.1972] Niech to gęś kopnie | Sauriel & Victoria - przez Victoria Lestrange - 23.04.2025, 20:51

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa