• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue

[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#1
26.04.2025, 02:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2026, 17:59 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Prudence Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic I


poranek - południe | 10/09/1972 | Exmoor
Przed laty, kiedy byłem jeszcze młodym chłopaczkiem, znałem te piwniczne korytarze, jak własną kieszeń. Kiedyś, jako młokos, spędzałem tu godziny, bawiąc się w chowanego, wyobrażając sobie, że to labirynt pełen sekretów i zagadek. To tutaj też nauczyłem się chodzić po omacku, wyczuwając pod stopami najdrobniejsze nierówności, co przydawało mi się od tamtej pory. Obecnie, chociaż od tamtej zabawy minęło wiele lat, ich układ wciąż wydawał się ten sam - no, bo taki był - kręty, ciemny, pełen zakamarków i zakrętów, które potrafiły wyprowadzić z równowagi kogoś, kto był tu pierwszy, drugi, trzeci, a może nawet dziesiąty raz. Ja natomiast, prowadząc Prudence, czułem się jak ktoś, kto zna te „tunele” jak własną kieszeń - w tym więcej niż półmroku czułem się zupełnie spokojny, pewny siebie. Byłem tu już tyle razy, że nie musiałem się zastanawiać, czy powinienem wykonać skręt w lewo czy w prawo - po prostu szedłem naprzód, bardzo instynktownie wybierając drogę. To miejsce miało swoje sekrety, które znałem na wylot, i choć nie było tu światła, czułem się zupełnie zrelaksowany. Wiedziałem, dokąd zmierzamy, chociaż w ciemnościach trudno było dokładnie zobaczyć to, co przed nami - za nami także panowały te same piwniczne warunki. Stawiałem zdecydowane, chociaż niespieszne kroki - badałem grunt przed sobą, w razie, gdybyśmy mieli trafić na coś na deskach podłogowych, ale podłoże było względnie równe - jak to w piwnicach - drewno na ziemi trochę się wypaczyło, można było się przez to potknąć, lecz poza tym szło się naprawdę nieźle.
W jednej ręce niosłem butelkę whisky, z której raz po raz pociągałem, czując zimno płynu i ciepło palącego alkoholu, które rozchodziło się po gardle. Drugą trzymałem Prudence, gdzieś po drodze splatając nasze palce, bo tak było najprościej - ignorowałem poczucie, jakbyśmy byli nastolatkami wymykającymi się z domu na schadzkę, chociaż ta myśl niewątpliwie trochę mnie bawiła, zresztą już bez tego, miałem naprawdę dobry nastrój. Poza tym zastanawiałem się, czemu kobiety zawsze mają takie zimne dłonie - może to ich natura, chociaż będąc w większości z piekła powinny być raczej rozgrzane, może po prostu odczuwają wszystko inaczej - nie wiedziałem, nie pytałem, ogólnie nie mówiłem zbyt dużo. Przechodziliśmy przez wąskie, skręcone odnogi korytarzy, do których światło ledwo docierało, ale znałem je tak dobrze, że potrafiłem przewidzieć każdy zakręt.
Po wcale nie tak krótkiej chwili marszu, w końcu zatrzymaliśmy się przed małym pomieszczeniem, które bardziej wyglądało jak zwykły, niezbyt duży schowek na narzędzia, doniczki z terakoty, kilka pudełek... Bez słowa, czubkiem buta trąciłem w ceglany mur, a potem, z delikatnym stuknięciem, otworzyłem prześwit na schody prowadzące w górę - do bardziej jasnego pomieszczenia.
- Et voilà. - Skwitowałem, robiąc krok na bok - przejście było wąskie, więc gestem dłoni, kulturalnie i szarmancko, puściłem Prudence przodem, bo ona była zdecydowanie bardziej zwinna, a ja musiałem się mocno skurczyć, by się przecisnąć. Z trudem, ale w końcu, po kilku niecierpliwych próbach - no, kiedyś byłem może nie niższy, ale szczuplejszy, bardziej patykowaty - znalazłem się po drugiej stronie, udało mi się przejść i zamknąć za sobą dziurę w ścianie. Wspiąłem się po schodach na górę do pomieszczenia gospodarczego z dużą bramą. Oświetlenie było tam znacznie lepsze, choć wciąż nie do końca jasne, bo na zewnątrz nadal panowała szarówka.
Rozejrzałem się chwilę, czekając, by moje oczy przywykły do dziennych warunków, i dosyć szybko zlokalizowałem znajomy kształt pod plandeką - to było te samo stare, zakurzone cacko, które od dawna tam stało. Przeniosłem wzrok na Prudence, uśmiechając się lekko, jakbym coś knuł, choć nie powiedziałem ani słowa. W tym momencie, w dziennym świetle, mogliśmy się wreszcie zobaczyć wyraźnie. Przeciągnąłem się, rozprostowując ramiona i puszczając jej rękę, którą odruchowo znów chwyciłem na schodach. Miałem na sobie ciemnobrązowe, prawie czarne spodnie wojskowe, skórzane buty do kostek i czarną koszulkę - nic więcej, żadnej kurtki, żadnej bluzy, ani swetra. Włosy miałem puszczone luzem, trochę zmierzwione, falujące od wilgoci z piwnicy - grzywki nie stwierdzono, tatuażu na czole też nie, za to te na reszcie ciała prezentowały się w pełnej krasie - dokładnie tak, jak wtedy, kiedy pierwszy raz wpadliśmy na siebie w Londynie.
W dalszym ciągu patrząc na kobietę, uniósłem jedną brew, jakbym chciał zapytać, czy wszystko jest w porządku, albo zasugerować coś jeszcze, ale w tym momencie nie zamierzałem nic mówić - wszystko było w moim spojrzeniu, jakby skrywał się za tym jakiś większy plan. Istotnie - miałem go. Wydawało mi się, że nietrudno było się domyślić, jak brzmi. Zabawne, że mimo wszystko, w tym wszystkim, co się wydarzyło i co sobie powiedzieliśmy, czułem się swobodnie. Może to jej urok, może półtorej butelki whisky...

!Strach przed imieniem


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (17498), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (16677)




Wiadomości w tym wątku
[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 02:43
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Pan Losu - 26.04.2025, 02:44
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.04.2025, 10:01
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 13:58
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.04.2025, 18:35
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 23:05
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 00:17
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 03:36
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 11:21
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 15:28
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 19:13
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 22:48
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2025, 00:14
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 28.04.2025, 15:55
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2025, 21:18
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 29.04.2025, 22:34
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 00:04
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.04.2025, 06:08
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 10:21
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.04.2025, 16:39
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 22:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa