• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue

[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#4
26.04.2025, 13:58  ✶  
Szedłem za Prudence po schodach, obserwując ją uważnie, nie ukrywałem przed sobą tego, że moje spojrzenie momentami błądziło po jej sylwetce. Trzymanie ją za rękę było całkiem naturalne - jakbyśmy tym samym jeszcze przez chwilę podtrzymywali dynamikę z piwnicy, ale w końcu dotarliśmy na miejsce, więc wypadało z tego zrezygnować. Wreszcie stanęliśmy razem w dużym, stosunkowo jasnym pomieszczeniu, które wydawało się zupełnie inne od tego, co mieliśmy za sobą. Spore okna, szerokie, z wyraźnym podziałem na mniejsze kwadraty, normalnie wpuszczałyby do środka mnóstwo dziennego światła, które rozświetlałoby przestrzeń, uczyniając ją bardziej przyjazną niż ta, w której się wcześniej znajdowaliśmy, ale tego dnia było szaro i pochmurno, więc to miejsce było jaśniejsze, lecz niezupełnie atrakcyjne. Stłumiona jasność mglistego poranka odsłaniała mnóstwo szczegółów - światło wpadało przez szyby, padając na półki pełne różnorodnych przedmiotów, które były poustawiane chaotycznie, ale z pewnym zamysłem - jakby ktoś próbował zgromadzić tu wszystko, co tylko możliwe. Leżało tam wiele różności - od starych książek, po różnej wielkości naczynia, narzędzia, kawałki metalu, butelki, dziwaczne ozdoby i jeszcze wiele innych rzeczy, które trudno było od razu zidentyfikować. Duża, dwuskrzydłowa brama z ciemnego drewna, otwierana na boki, zdawała się jeszcze bardziej podkreślać ogrom tego miejsca, zupełnie odwracała uwagę od mniejszych drzwi.
Prudence stanęła tuż obok mnie, jej sylwetka wyraźnie odcinała się od jasnego tła, a ja z trudem powstrzymywałem się od spojrzenia na nią dłużej, niż wypada. Po pierwszej minucie, gdy oboje przyzwyczajaśmy się do oświetlenia, jej spojrzenie spotkało się z moim. Przyglądałem się kobiecie przez chwilę, starając się odczytać coś z jej twarzy - nic z niej nie wyczytałem, za to wiedziałem, że nie powinna się tak na mnie patrzeć, bo to sprawiało, że czułem się trochę nieswojo. Patrzyła na mnie tymi wielkimi, lekko przymrużonymi oczami, które zdawały się ukrywać więcej, niż można było z nich wyczytać - miałem wrażenie, że próbowały odczytać moje zamiary od a do z, albo może tylko wyrażały jej wątpliwości... Nie było to takie istotne, bo to ja byłem pierwszym, który odwrócił wzrok.
Teraz już doskonale widziałem w niej tamtą dziewczynę, którą znałem jeszcze z czasów szkolnych. Jej brązowe oczy, chociaż lekko zmęczone i przez to bardziej matowe, miały w sobie coś znajomego - gdy już upewniłem się, że to naprawdę była ona, nie było już żadnych wątpliwości. Kropki zaczęły się łączyć, a ja zacząłem dostrzegać w niej tamtą Bletchley z Hogwartu, tylko starszą, bardziej doświadczoną, ale wciąż tą samą, z tym samym spojrzeniem, które pamiętałem. Nie zmieniła się - ta opinia, którą wewnętrznie wydałem tydzień temu na ulicy, również nie uległa zmianie. Zmęczenie nadawało jej pewnego rodzaju uroku, sprawiało, że była bardziej autentyczna, bardziej ludzka i... Ładna. Kobieta przed mną była ładna, naprawdę ładna, gdy patrzyła na mnie tymi wielkimi, lekko przymrużonymi oczami, które pamiętałem tak dobrze. Mimo że była zmęczona, z cieniami pod oczami, to w jakiś sposób dodawało jej to uroku, podkreślało jej aurę.
Wiedziałem, że sam mogę wyglądać nieco nieprzyjemnie, nawet na pierwszy rzut oka nieprzyjaźnie, mimo naszych wcześniejszych rozmów i tej dziwnej, trochę surrealistycznej rozmowy, która teraz wydawała się bardziej majakiem, niż rzeczywistym wspomnieniem. W świetle dnia wszystko wyglądało inaczej, wszystko było bardziej klarowne, bardziej namacalne, a ja - większy, bardziej dominujący, bardziej... Ciemny i spod ciemnej gwiazdy. Nie chciałem wyglądać groźnie, więc zanim się dobrze zastanowiłem, wróciłem wzrokiem do Prue i zrobiłem wyraźnego zeza, uśmiechnąwszy się milej, próbując złagodzić powagę sytuacji, bo wiedziałem, że moja mina jest zazwyczaj średnio przyjacielska - zazwyczaj odruchowo układałem wargi w prześmiewczy, pogardliwy uśmieszek, jakbym jednocześnie szukał zaczepki i dawał do zrozumienia, że nie ma sensu mnie zaczepiać, bo wygram tę konfrontację. Tak - mogłem wyglądać onieśmielająco, nawet po tych kilku rozmowach i tych dziwacznych słowach, które padły między nami, ale teraz powinienem wymazać część tego wrażenia. Zamrugałem, czując łezki w kącikach oczu - nie spoważniałem, ale wróciłem do normalnego wyglądu.
- Siemanko. - Odpowiedziałem na tę nieoczekiwaną wymianę uprzejmości, głos miałem miękki, pełen spokoju. - No, ale nie musis byś tak doszłownie, jak stale wino... - Powiedziałem, patrząc na nią z lekkim rozbawieniem w oczach - zanim zdążyłem się powstrzymać, mimowolnie schyliłem się, by delikatnie ściągnąć kawałek pajęczyny z jej włosów, czując ich miękkość, dyskretnie zaciskając palce w pięść. Wyprostowałem się, ale się nie odsunąłem. Nie ostrzegłem jej wcześniej, bo czułem, że to naturalny gest, jakbyśmy już się znali na tyle dobrze, żeby nie musieć się tłumaczyć. Uśmiechnąłem się szerzej, kiedy powoli otworzyłem dłoń, ukazując jej małego pająka, którego dyskretnie zgarnąłem z jej włosów podczas tej drobnej czynności. Pająk, z brązowym, lekko połyskującym ciałem i długimi, cienkimi odnóżami, siedział zesztywniały - zamarł na mojej dłoni, czekając na to, co się wydarzy. - Wypuś go na zewnąsz, powinnaś szepnąś mu jakiś sekret, coś, co mógłby zanieś do el más allá. - Powiedziałem cicho, porozumiewawczo, wyciągając ku niej stworzonko i patrząc na nią z uniesionymi kącikami ust. - To twój posłanies, wies, taki mały łąsznik mięsy tym światem i tamtym. - Moje słowa wybrzmiały lekko, z nutą żartu, a uśmiech na mojej twarzy był szczery - miałem nadzieję, że utrzymując ten ton, zachowamy porozumienie i ta interakcja to nie będzie coś, co w świetle dnia traci swoją magię.
- Teras? Teras wychosimy s domu. S tym dlobnym haszykiem, sze nas cel jeszt kawał dlogi stąd, więc lepiej bęsie, jeszli nie pójsiemy na piechotę... Zabielam cię na pszejaszkę, bo to dosyś daleko s buta. - Powiedziałem, a moje spojrzenie mimowolnie padło na jej lakierowane buty - o ile sprawiały wrażenie, bo wyglądały na nowe i eleganckie, to w tej chwili wydawały się odrobinę nie na miejscu. Uśmiechnąłem się pod nosem, kręcąc głową z lekkim rozbawieniem. - Pokaszę ci coś, czego nie zapomnis. - Wyszczerzyłem się szerzej, czując się trochę chłopięco, jakbym właśnie robił coś zakazanego, coś, co wywołało we mnie małe podniecenie.
- Chyba bęsie lepiej, jeszli pielw posukam ci jakiejś kultki. - Dodałem, patrząc na jej ramiona, które zdawały się lekko drgać od chłodu albo od zmęczenia, a jeszcze nie wyszliśmy na zewnątrz, gdzie wiatr miał być gorszy, zwłaszcza podczas jazdy. - Na pewno tu gdzieś jeszt, choś pewnie bęsie tlochę pszykuszona, ale myszlę, sze nie przeszkasałoby ci to za balso, plawda? -  Mówiąc to, próbowałem być jak najbardziej uprzejmy i trochę rozluźniony, bo wiedziałem, że powinienem zachowywać się tak, by mieć pewność, iż na pewno będzie się czuła komfortowo w takiej sytuacji. Mówiłem to spokojnie, z odrobiną ciepła, bo wiedziałem, że to, co proponuję, może być dla niej pomocne, a może i trochę śmieszne, ale chciałem, żeby wiedziała, że jestem gotów zadbać o jej komfort w tym, co mieliśmy w planach, choćby w najmniejszym detalu. W tym momencie czułem, jakby cały świat się trochę rozjaśnił, a ja miałem okazję pokazać, że to, co zamierzam, jest szczere i proste, i nie ma w tym żadnych drobnych kruczków i haczyków - tak, jak moje słowa i gesty. Osiągnęliśmy rozejm, nie byliśmy już tamtymi smarkaczami - nie musiała żałować, że zaufała mi pod wpływem alkoholu. Czekałem na jej reakcję, zastanawiając się, czy zgodzi się na to wszystko, co miałem w głowie, czy też będzie miała własne zdanie na ten temat, ale na razie cieszyła mnie myśl, że mogę jej pokazać, jak bardzo zależy mi na tym, żeby nie zawieść oczekiwań i wszystko się udało.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (17498), Pan Losu (29), Prudence Fenwick (16677)




Wiadomości w tym wątku
[10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 02:43
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Pan Losu - 26.04.2025, 02:44
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.04.2025, 10:01
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 13:58
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 26.04.2025, 18:35
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 26.04.2025, 23:05
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 00:17
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 03:36
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 11:21
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 15:28
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2025, 19:13
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2025, 22:48
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2025, 00:14
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 28.04.2025, 15:55
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2025, 21:18
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 29.04.2025, 22:34
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 00:04
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.04.2025, 06:08
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 10:21
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 30.04.2025, 16:39
RE: [10/09/72] I don't make mistakes. I make... „Spicy decisions” | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 30.04.2025, 22:45

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa