27.04.2025, 14:05 ✶
– To naprawdę nie jest… – Czemu tak na to zareagowała? Zawahał się i bardzo ostrożnie przeanalizował wszelkie za i przeciw jej propozycji. Nie, że podobał mu się sam pomysł, ale jeśli Millie naprawdę by przez to chociaż trochę więcej jadła. – Rozważę to jeszcze, ale nie zaszkodzi, jeśli będziesz przygotować się do tego eksperymentu.
Najwyżej zostanie w Egipcie już na zawsze by tego uniknąć. Może, jeśli mu się poszczęści, to po prostu trafi go tam jakaś klątwą i umrze na miejscu, tak by nigdy nie wracać do tego tematu, a Millie i tak będzie o tydzień jedzenia do przodu.
Liczył, że Millie zmieni zdanie, ale nie. Znaleźli się w jakimś kowenie. Kurwa mać. Czyżby jednak to były te konsekwencje zbyt pochopnych stawiania pieniędzy? Przyjrzał się sceptycznie skąpanej w świetle zachodzącego słońca świątyni, licząc, że zaraz sobie stąd pójdą. Niestety tak się nie stało. I jego książka została u Bucky’ego.
– Nie, nie mówię, że miałabyś z tym problem – powiedział, podchodząc za nią do ścieżki, modląc się aby ludzie przestali się im przyglądać. Wziął głęboki oddech i po raz kolejny tego wieczoru, przejechał sobie dłonią po twarzy. I co on miał zrobić? Przecież nie będzie mówić jej co ma robić, z kim spać, czy z kimś spać i jakie przysięgi ma składać. A jednocześnie aspekt impulsywnego, składania przysięg przez Moody naprawdę go niepokoił.
– No dobrze. Może inaczej. Co dokładnie chcesz zrobić? Jak rozumiesz ślub czystości? Zostanie kapłanka na trzy miesiące? Przysięga? Co jeśli to będzie magiczna przysięga? Nie wolisz tego przemyśleć? Może po prostu… Postanów sobie, że przez trzy miesiące nie będziesz z nikim spać, a zamiast tego porządnie jeść i nie mieszajmy do tego kapłanów?
Najwyżej zostanie w Egipcie już na zawsze by tego uniknąć. Może, jeśli mu się poszczęści, to po prostu trafi go tam jakaś klątwą i umrze na miejscu, tak by nigdy nie wracać do tego tematu, a Millie i tak będzie o tydzień jedzenia do przodu.
Liczył, że Millie zmieni zdanie, ale nie. Znaleźli się w jakimś kowenie. Kurwa mać. Czyżby jednak to były te konsekwencje zbyt pochopnych stawiania pieniędzy? Przyjrzał się sceptycznie skąpanej w świetle zachodzącego słońca świątyni, licząc, że zaraz sobie stąd pójdą. Niestety tak się nie stało. I jego książka została u Bucky’ego.
– Nie, nie mówię, że miałabyś z tym problem – powiedział, podchodząc za nią do ścieżki, modląc się aby ludzie przestali się im przyglądać. Wziął głęboki oddech i po raz kolejny tego wieczoru, przejechał sobie dłonią po twarzy. I co on miał zrobić? Przecież nie będzie mówić jej co ma robić, z kim spać, czy z kimś spać i jakie przysięgi ma składać. A jednocześnie aspekt impulsywnego, składania przysięg przez Moody naprawdę go niepokoił.
– No dobrze. Może inaczej. Co dokładnie chcesz zrobić? Jak rozumiesz ślub czystości? Zostanie kapłanka na trzy miesiące? Przysięga? Co jeśli to będzie magiczna przysięga? Nie wolisz tego przemyśleć? Może po prostu… Postanów sobie, że przez trzy miesiące nie będziesz z nikim spać, a zamiast tego porządnie jeść i nie mieszajmy do tego kapłanów?