28.04.2025, 17:22 ✶
Atreus bardzo chciał w tym momencie nie siedzieć, ale niestety - były w nim jakieś resztki rozumu. Może chodziło o to, że nie tak dawno skończył na posadzce Ministerstwa, wykrwawiając się radośnie w towarzystwie Hadesa, także po nieudanej teleportacji. Znał więc ten ból, tak samo jak i mniej więcej wiedział, że poskładanie go do kupy nie powinno zająć aż tak dużo czasu - ratowało więc to całą sytuację, bo był trochę zdania że póki był w stanie ustać na nogach, to nie było po co się zatrzymywać.
Basilius miał więc szczęście, że zastał kuzyna z takimi, a nie innymi przemyśleniami. I całkiem szczerze, to Atreus by się nawet z nim zgodził, jeśli chodziło o to kogo wolał mieć obok siebie, albo raczej w jakim stanie. Skołowana Roselyn wcale mu się nie podobała i była zwyczajnie upierdliwa, nawet jeśli nie miał zamiaru powiedzieć tego na głos. Szkoda, że też się nie rozszczepiła, przynajmniej nie trzeba by było jej wszystkiego tłumaczyć.
- Ja chce krówkę - powiedział bez mrugnięcia okiem, wyciągając rękę w kierunku Prewetta.
Zmierzył Greengrass już mniej zbolałym spojrzeniem, bo jej ton obudził w nim mniej współczującą stronę. O, to dlatego niezbyt im było po drodze, bo on nie miałby do niej cierpliwości i zawsze siedziała w tych swoich chwastach, a na balach nie zwracała na facetów większej uwagi. Uparte babsko i to tego najgorszego typu, bo pchało się w buta w sytuacje, do których nie posiadała odpowiednich umiejętności.
- Raczej niewiele, biorąc pod uwagę w jakim stanie je zostawiliśmy, a ogień wbrew pozorom działa bardzo szybko - odpowiedział z kwaśną miną. - Życie ci niemiłe? Poczekasz na niego pod klatką schodową czy pobiegniesz na górę, jak go tam nie zastaniesz? Marzysz o zaczadzeniu?
Basilius miał więc szczęście, że zastał kuzyna z takimi, a nie innymi przemyśleniami. I całkiem szczerze, to Atreus by się nawet z nim zgodził, jeśli chodziło o to kogo wolał mieć obok siebie, albo raczej w jakim stanie. Skołowana Roselyn wcale mu się nie podobała i była zwyczajnie upierdliwa, nawet jeśli nie miał zamiaru powiedzieć tego na głos. Szkoda, że też się nie rozszczepiła, przynajmniej nie trzeba by było jej wszystkiego tłumaczyć.
- Ja chce krówkę - powiedział bez mrugnięcia okiem, wyciągając rękę w kierunku Prewetta.
Zmierzył Greengrass już mniej zbolałym spojrzeniem, bo jej ton obudził w nim mniej współczującą stronę. O, to dlatego niezbyt im było po drodze, bo on nie miałby do niej cierpliwości i zawsze siedziała w tych swoich chwastach, a na balach nie zwracała na facetów większej uwagi. Uparte babsko i to tego najgorszego typu, bo pchało się w buta w sytuacje, do których nie posiadała odpowiednich umiejętności.
- Raczej niewiele, biorąc pod uwagę w jakim stanie je zostawiliśmy, a ogień wbrew pozorom działa bardzo szybko - odpowiedział z kwaśną miną. - Życie ci niemiłe? Poczekasz na niego pod klatką schodową czy pobiegniesz na górę, jak go tam nie zastaniesz? Marzysz o zaczadzeniu?