• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[08.09.1972] Firewatch

[08.09.1972] Firewatch
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#2
01.05.2025, 23:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.05.2025, 15:04 przez Hannibal Selwyn. Powód edycji: Poprawka ustalona z MG - link na dole posta. )  
Hannibal siłował się z zamkiem bramy The Globe, jakby od tego zależało jego życie. I prawdopodobnie tak właśnie było.
Klucz był duży i nieporęczny - przeznaczony do zamykania bram z namaszczeniem i adekwatnie ostatecznym łomotem żelaza, a nie nerwowego szarpania. Hannibal musiał niezgrabnie przytrzymać różdżkę między udami i użyć obu rąk, nim wreszcie klucz przekręcił się, a mechanizm zamka zgrzytnął satysfakcjonująco. Zanim zdążył ponownie chwycić różdżkę do ręki, z panującej wokół kakofonii nawoływań i lamentów wybił się jeden głos - ktoś skandował zaklęcie. Han podniósł głowę i zobaczył błysk ognia.
- Co do Mer…. - Nie zdążył nawet dostrzec, kto go atakuje. Odruchowo uniósł  przedramię, by osłonić twarz, poczuł, jak coś gorącego uderza go w pierś, pozbawiając oddechu i upadł na chodnik.
Co za kretyńska pozycja, żeby w niej zginąć - z własną różdżką między nogami!

Ostatnie myśli ludzi bywają tak absurdalne…

Hannibal ocknął się i okazało się, że wcale nie zginął. Musiało go zamroczyć tylko na chwilę. Napastnik, który go powalił, zniknął już w tłumie, ale za to jakiś facet o wyglądzie menela próbował przeszukać jego kieszenie.
- Wypieprzaj… mi z tymi… łapami! - wychrypiał Han i poruszył się niezbornie, a niedoszły złodziejaszek, zorientowawszy się, że ofiara jednak jest przytomna, zrezygnował z grabieży i umknął. Han spróbował się podnieść, ale jedyne, co udało mu się osiągnąć, to uczepić się ogrodzenia i z bolesnym stęknięciem podciągnąć do pozycji siedzącej. Oparł się plecami o chłodne żelazo. Dziwnie spokojny, wymacał obok siebie ten cholerny klucz i wepchnął go do kieszeni. Potem wyciągnął sobie spod tyłka różdżkę i to dodało mu trochę otuchy, choć nie spodziewał się, żeby udało mu się skutecznie obronić w razie ataku.
Powinienem panikować… tylko najpierw złapię oddech...



Umysł Hannibala tańczył na krawędzi świadomości, niezdecydowany, po której stronie tej granicy chciałby się znaleźć. Poparzony tors piekł w sposób trudny do wytrzymania i kusił, by zamknąć oczy i pozwolić sobie odjechać, ale niejasne poczucie zagrożenia kazało zachować czujność.
Twarde żelazo prętów, o które opierał głowę. Ogrodzenie. Nie, brama.
Znajdował się na ulicy. Dlaczego? Nie powinien siedzieć na ulicy…
Ciemność.

Popiół na twarzy. Zdmuchnął drobinki łaskoczące go w nos i usta. Mroczny Znak na ciemniejącym niebie i drugi, kawałek dalej. Odgłosy zamieszania wokół dochodziły do niego jak przez watę.
Nie był pewien, czy upłynęła minuta, czy godzina, od kiedy jakiś nieznajomy przypalił go czarem całkiem znienacka. Nie wiedział nawet, czy zaklęcie było wymierzone w niego, czy oberwał rykoszetem - to stało się tak szybko. Wiedział, że powinien coś zrobić, że nie był bezpieczny, ale nie mógł skłonić odrętwiałych członków do działania.
Odpocznie jeszcze tylko chwilę…

Ocknął się z omdlenia, czując, już po raz drugi tego wieczoru, czyjeś dłonie na sobie. Niejasno uświadomił sobie, że tym razem obcy obmacywacz nie próbował przeszukać mu kieszeni. Zamiast tego, chłodne palce najpierw spoczęły na chwilę na jego nadgarstku, a potem delikatnie otworzyły jego oko. Półprzytomnie zerknął nim na - kobietę, jak się okazało - klęczącą przed nim. Na jej twarzy malowała się troska.
Otworzył usta, by protestować, powiedzieć, że on tylko na chwilę, albo może wręcz przeciwnie, prosić, żeby go tak nie zostawiała - sam nie do końca wiedział w swoim splątaniu - ale jedyny dźwięk, jaki się z nich wydobył, to słaby jęk.
- Nie… nie…- chciał poruszyć ręką, ale tylko ścisnął mocniej różdżkę.

Oparzenia piekły żywym ogniem, mimo wrześniowego wieczornego chłodu, na jaki były wystawione. Po tym, jak powietrze owiewało jego brzuch i boki - tam, gdzie nie dosięgło zaklęcie - podejrzewał, że z jego koszuli nie zostało wiele. Skrzywił się boleśnie. Z trudem ponownie otworzył oczy i spróbował skupić wzrok na nieznajomej naprzeciwko, ale na granicy jego pola widzenia znowu zaczęły migotać czarne płatki, z każdą chwilą śmielej pochłaniające obraz - i jego przytomność razem z nim.




//Nieudany rzut na kontrczar na atak ogniem tu.

//Link do konsultacji MG ws. edycji posta
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (2654), Hannibal Selwyn (2103)




Wiadomości w tym wątku
[08.09.1972] Firewatch - przez Guinevere McGonagall - 01.05.2025, 21:14
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Hannibal Selwyn - 01.05.2025, 23:38
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Guinevere McGonagall - 02.05.2025, 13:25
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Hannibal Selwyn - 02.05.2025, 15:44
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Guinevere McGonagall - 10.05.2025, 15:06
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Hannibal Selwyn - 11.05.2025, 11:55
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Guinevere McGonagall - 24.05.2025, 14:24
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Hannibal Selwyn - 24.05.2025, 19:28
RE: [08.09.1972] Firewatch - przez Guinevere McGonagall - 25.05.2025, 14:35

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa