02.05.2025, 13:07 ✶
„Nie powie mi pan, że jest pan mę…” jego brew powędrowała w górze z klinicznej ciekawości. Medium? Mezaliansem? Mędrcem? Męską dziwką? Czy to nie do Roberta Croucha zawsze należała decyzja, kim miał być? Sędzia Wizengamotu był wystarczająco urodziwym mężczyzną, że Odys sądził, że gdyby tylko poprosił go z odpowiednim wdziękiem, mógłby dla niego stać wszystkim z wyżej wymienionych. I pomimo że sam nie tworzył narracji, a raczej podawał tylko lusterko, miał ochotę poprosić, żeby Robert dokończył myśl. Zawsze interesowało go, co pacjenci naprawdę mieli na końcu języka zanim zaczęliby się autocenzurować. Zwykle tam właśnie leżało sedno.
W odpowiedzi uśmiech, który pojawił się na jego ustach, był równie przyjemny. Profesjonalizm? Tylko powierzchowny. Klinga też była przecież profesjonalna, kiedy cięła.
— Usługi są dokładnie tym czym są. Kliniczna hipnoza i wszystko, co magipsychiatria w sobie zawiera. Rozumiem, że przyszedł pan po rozwiązanie szybkie, eleganckie, niekłopotliwe. To rozsądne, ale niech pan mi wierzy, panie Crouch, stres to nie przyczyna, a objaw — powiedział dyplomatycznie. Pominął informację o terapii zakorzenionej w metodach, których nie znalazłaby się w żadnym podręczniku i takich, co nie wymagałby od pacjenta wyznawania żadnej wiary (tacy też się zjawiali). Odys więc był idealnym przedsiębiorcą gotowym sprostać nawet najtrudniejszym wymaganiom konsumentów.
— Oferuję narzędzia ulgi. Jeśli mówi pan o przytłoczeniu, być może warto dać sobie przestrzeń, aby nazwać je nieco dokładniej. „Stres”, „praca”, „córka” to zrozumiałe i powszechnie przyjmowane powody — które nie drażnią sumienia, pomyślał. — Jednakże jeśli te… Byty, jak pan je nazwał, rzeczywiście próbują coś panu pokazać, to proszę sobie zadać pytanie: co takiego skrywają, że nawet fikcja musi przybrać twarz prawdy?
W odpowiedzi uśmiech, który pojawił się na jego ustach, był równie przyjemny. Profesjonalizm? Tylko powierzchowny. Klinga też była przecież profesjonalna, kiedy cięła.
— Usługi są dokładnie tym czym są. Kliniczna hipnoza i wszystko, co magipsychiatria w sobie zawiera. Rozumiem, że przyszedł pan po rozwiązanie szybkie, eleganckie, niekłopotliwe. To rozsądne, ale niech pan mi wierzy, panie Crouch, stres to nie przyczyna, a objaw — powiedział dyplomatycznie. Pominął informację o terapii zakorzenionej w metodach, których nie znalazłaby się w żadnym podręczniku i takich, co nie wymagałby od pacjenta wyznawania żadnej wiary (tacy też się zjawiali). Odys więc był idealnym przedsiębiorcą gotowym sprostać nawet najtrudniejszym wymaganiom konsumentów.
— Oferuję narzędzia ulgi. Jeśli mówi pan o przytłoczeniu, być może warto dać sobie przestrzeń, aby nazwać je nieco dokładniej. „Stres”, „praca”, „córka” to zrozumiałe i powszechnie przyjmowane powody — które nie drażnią sumienia, pomyślał. — Jednakże jeśli te… Byty, jak pan je nazwał, rzeczywiście próbują coś panu pokazać, to proszę sobie zadać pytanie: co takiego skrywają, że nawet fikcja musi przybrać twarz prawdy?