03.05.2025, 04:38 ✶
W gruncie rzeczy Leviathan potrafił być porządnym człowiekiem. Dobrym chłopakiem, jak to się mówiło i gdyby mieszkał w kamienicy, to pewnie mówiłby sąsiadom dzień dobry na klatce - póki byliby czystokrwistymi czarodziejami. Cała atmosfera Spalonej Nocy nie tyle wpływała na jego samego bo powiedzmy sobie szczerze, jak mogła skoro jemu i jego rodzinie nic nie było? Kiedy był jedną z osób odpowiedzialnych za całe to zniszczenie? Ale przynajmniej posiadał na tyle emocjonalnej inteligencji by zdawać sobie sprawę z tego, jakie słowa mogły być na miejscu. Może nawet faktycznie było mu szkoda, że musiała przez to przechodzić, bo przecież była czystokrwistą czarownicą. Jego żoną - dobre sobie - nawet jeśli taką niechcianą.
Traversówna nie miała zbytnio okazji poznać go od tej strony, ale przecież do pomocy był skory - tym, którzy na to zasłużyli, którzy posiadali w jakiś sposób jego serce, a ona ściskała je mocno. W ten niechciany, pełen złości sposób, taki który mu się absolutnie nie podobał, ale jednocześnie nie mógł o niej nie myśleć. Była obecna w jego życiu i gdyby poprosiła to faktycznie - wyciągnąłby do niej rękę.
Prawdopodobnie po to, żeby tym samym móc mieć na nią większy wpływ, ale to nie było teraz istotne.
- Oliva e Pozione - powtórzył za nią z zastanowieniem. W środku jednak krzywił się ze zniesmaczeniem, myśląc o tym że musiałby dalej chodzić po Nokturnie szczególnie, że wcale tej okolicy nie znał. - A kiedy już się upewnię? Jak dać ci znać? - zapytał, po tym jak wreszcie kiwnął głową, niby to zgadzając się na taką formę pomocy.
- Ty też - odpowiedział miękko, uśmiechając się delikatnie. - Byłoby przykro, gdyby coś ci się stało.
Traversówna nie miała zbytnio okazji poznać go od tej strony, ale przecież do pomocy był skory - tym, którzy na to zasłużyli, którzy posiadali w jakiś sposób jego serce, a ona ściskała je mocno. W ten niechciany, pełen złości sposób, taki który mu się absolutnie nie podobał, ale jednocześnie nie mógł o niej nie myśleć. Była obecna w jego życiu i gdyby poprosiła to faktycznie - wyciągnąłby do niej rękę.
Prawdopodobnie po to, żeby tym samym móc mieć na nią większy wpływ, ale to nie było teraz istotne.
- Oliva e Pozione - powtórzył za nią z zastanowieniem. W środku jednak krzywił się ze zniesmaczeniem, myśląc o tym że musiałby dalej chodzić po Nokturnie szczególnie, że wcale tej okolicy nie znał. - A kiedy już się upewnię? Jak dać ci znać? - zapytał, po tym jak wreszcie kiwnął głową, niby to zgadzając się na taką formę pomocy.
- Ty też - odpowiedział miękko, uśmiechając się delikatnie. - Byłoby przykro, gdyby coś ci się stało.
We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast