04.05.2025, 18:49 ✶
Jonathan roześmiał się na przedramatyzowany gest młodszego kuzyna. No cóż, teraz rzeczywiście nie dało się nie stwierdzić, jaka rola przypadła w udziale Hannibalowi.
– Wiesz mój drogi, złowieszcze role w przedstawieniach dla dzieci zawsze budzą we mnie pewną nostalgię. Nie wiem, czy o tym słyszałeś, ale kiedy miałem chyba dziesięć lat, na pewno zanim jeszcze pojechałem do Hogwartu, grałem kilka razy pomocnika złego czarnoksiężnika. Kruka tak dokładniej. Inny czarodziej w moim wieku grał drugiego pomocnika, sowę. Nieskromnie przyznam, że wszyscy byli zachwyceni moją rolą i uważali mnie za najlepszy czarny charakter w całym przedstawieniu. – I to pomimo tego, że preferował wtedy bardziej heroiczne role! – Siostry tego aktora od sowy, nawet zażartowały, że wolałyby mieć mnie za brata bo znacznie lepiej udaję złowrogie ptaki. Ah no i, aż wstyd się przyznać, ale aktor, i to dorosły, który grał czarnoksiężnika, rzucił po tym pracę w The Globe i wyjechał do Ameryki. – Doznał załamania nerwowego, bo dowiedział się, że żona go zdradzała od dziesięciu lat i trójka z pięciu dzieci nie była wcale jego, ale Jonathan był pewny, że jego mistrzowska rola również dołożyła coś do tego. Oczywiście życzył mu jak najlepiej I miał szczera nadzieje, że jego życie po tym się jednak jakoś ułożyło. – No mniejsza o to. Wiesz, dzieci są paradoksalnie znacznie bardziej makabryczne niż nam się wydaje. W jednej chwili bawisz się figurkami z takim sześciolatkiem, a w drugiej oznajmia on, że jedna z jego zabawek właśnie zmarła, a my będziemy teraz urządzać bal duchów. Po prostu spróbuj trzymać się pewnych hm... Schematów złowrogiego ducha znanego z innych książek, czy spektakli. Bądź przerysowany, jasne, proponuj ciekawe rozwiązania, ale nie próbuj też na siłę zaskakiwać widza i wywoływać w nich trwogę. Daj im się bać tego, czego oczekują się bać, ale nie testuj ich limitów.
Zatrzymał się wreszcie i spojrzał na Hannibala z uśmiechem.
– To jak twój złowieszczy śmiech? Zaprezentujesz?
– Wiesz mój drogi, złowieszcze role w przedstawieniach dla dzieci zawsze budzą we mnie pewną nostalgię. Nie wiem, czy o tym słyszałeś, ale kiedy miałem chyba dziesięć lat, na pewno zanim jeszcze pojechałem do Hogwartu, grałem kilka razy pomocnika złego czarnoksiężnika. Kruka tak dokładniej. Inny czarodziej w moim wieku grał drugiego pomocnika, sowę. Nieskromnie przyznam, że wszyscy byli zachwyceni moją rolą i uważali mnie za najlepszy czarny charakter w całym przedstawieniu. – I to pomimo tego, że preferował wtedy bardziej heroiczne role! – Siostry tego aktora od sowy, nawet zażartowały, że wolałyby mieć mnie za brata bo znacznie lepiej udaję złowrogie ptaki. Ah no i, aż wstyd się przyznać, ale aktor, i to dorosły, który grał czarnoksiężnika, rzucił po tym pracę w The Globe i wyjechał do Ameryki. – Doznał załamania nerwowego, bo dowiedział się, że żona go zdradzała od dziesięciu lat i trójka z pięciu dzieci nie była wcale jego, ale Jonathan był pewny, że jego mistrzowska rola również dołożyła coś do tego. Oczywiście życzył mu jak najlepiej I miał szczera nadzieje, że jego życie po tym się jednak jakoś ułożyło. – No mniejsza o to. Wiesz, dzieci są paradoksalnie znacznie bardziej makabryczne niż nam się wydaje. W jednej chwili bawisz się figurkami z takim sześciolatkiem, a w drugiej oznajmia on, że jedna z jego zabawek właśnie zmarła, a my będziemy teraz urządzać bal duchów. Po prostu spróbuj trzymać się pewnych hm... Schematów złowrogiego ducha znanego z innych książek, czy spektakli. Bądź przerysowany, jasne, proponuj ciekawe rozwiązania, ale nie próbuj też na siłę zaskakiwać widza i wywoływać w nich trwogę. Daj im się bać tego, czego oczekują się bać, ale nie testuj ich limitów.
Zatrzymał się wreszcie i spojrzał na Hannibala z uśmiechem.
– To jak twój złowieszczy śmiech? Zaprezentujesz?