Było to zabawne, ostatecznie, gdy wizja śmierci staje się tak realistyczna, że jest aż wspomnieniem. Rzeka Styks jest szeroka i głęboka, nie ma kompasu, nie ma mapy, tylko drut kolczasty i ściany z betonu. Dwa obole w dłoni na bezpieczną przeprawę i łyk wody zapomnienia z Lethe. Wielka afera życia, a później już tylko limbo.
Morpheus zaśmiał się, szczerze, chociaż krótko, z głębi brzucha.
— Przyszłość i przeszłość nie są liniami. Bardziej przypominają… Mapę starożytnego Londynu, z uliczkami, przesmykami i rozwidleniami. Nie tylko to nie jest głupie. To całkiem możliwe. Gdybyśmy mieli wgląd do pełni przyszłości, przezywanie każdej chwili byłoby jedynie doświadczeniem wspomnienia, jednak, wiedząc, że Derwin umrze, i tak wsiadłbym na prom do Grecji, wiedząc, o wszystkich okrutnych rzeczach, które powiedziałbym, i tak bym to zrobił, a następnie powiedział: oto dokonało się. Tylko dlatego, że taka jest wola przeznaczenia. A ja widzę jedynie pojedyncze zdania z księgi losu. Tak, łatwo mnie oszukać, zwieść, bo percepcja czasu jest… Inna. Nie jest to głupotą, może oddalić to, co zostałoby potwierdzone wcześniej, a wielokrotnie właśnie to wystarczy.
Oparł się na krześle, zacisnął dłoń na łyżce. Hamował samego siebie, aby nie zacząć paplać o teologii czasu i jego względności oraz strukturach, mógłby godzinami, a przecież nie o to chodziło.
— Uważam, że oboje wiemy dużo więcej, niż chcemy przyznać, ale na pewno mniej, niż chcielibyśmy wiedzieć. Uważam, że wezwałeś mnie, bo jest w tobie lęk. Bo opór jest zbyt słaby, bo coś gnije w środku, a ty masz na głowie dzieciaki w Hogwarcie i nie potrzebujesz jeszcze martwić się o te, które są już poza jego murami. Bo rozumiesz władzę, to, że potrzebujemy, aby serce Ministerstwa nie leżało w miałkim statusie quo, tak łatwym do zmanipulowania. I wiem, że jakakolwiek byłaby moja stancja wobec... tego wszystkiego, jestem umoczony za samo nazwisko. Bierność za to nie leży w mojej naturze, w kosmogramie mam głównie ogień. — Zamieszał łyżką w zupie. — W przeciwieństwie do dobrej kuchni, tego wybitnie nie rozumiesz, ale nie obwiniam cię za to nazbyt, nie wspominam jedzenia z Hogwartu z jakimś sentymentem.