• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki Krzywe Zwierciadło [08/09/72] Dziecko z WC

[08/09/72] Dziecko z WC
fretka
wiek
21
sława
I
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
kieszonkowiec
uwaga - metamorfomag na gigancie! dość wysoka mulatka, 175 cm, 83 kg, kręcone czarne włosy, intensywnie zielone oczy

Keyleth Nico Yako
#6
06.05.2025, 14:39  ✶  
Zasadniczo, gdyby podobna scena działa się pomiędzy nim, a nią w ludzkiej postaci, byłoby to bardziej niż dziwne. Ale... no właśnie ale! Ale jej czoło było małe i włochate, mieszczące mózg wielkości pestki śliwki i wielką duszę artysty, na co wskazywały wszelkie numerologiczne wyliczenia, a przynajmniej te które ograniczały się do prostego dodawania. Pan Woody mógł być najgorszym z najgorszych ludzi, mógł z zimną krwią ich mordować, albo dajmy na to włamywać się do ich mózgów i przemocą wydzierać wspomnienia w psychiczno-magicznej torturze, to nie miało najmniejszego znaczenia teraz, kiedy tak ładnie się uśmiechnął i dał jej zamieszkać na swoim kołnierzu. Przez moment przemknęło jej, że w pewnym sensie spełniła swoje dziecięce marzenie, żeby tak właśnie zwiedzać Londyn ze swoim ojcem, który w żaden sposób nie brzydzi się faktu, że zamiast dumnego orła, czy innej potężnej lwicy, otrzymała skórę od zwinnej istoty, która potrafiła być bardzo wytrzymała ale no... mała. Nie umiała mruczeć jak kot, ale mogła zrobić tyle, żeby położyć łepek okazując swoje zaufanie i radość, że nie spuścił jej (ha! dosłownie mógł to zrobić czyż nie?) w kiblu. Wątpiła, żeby w tym bardzo dziwnie pachnącym miejscu odnajdowała się z taką łatwością jak w pieleszach Rejwachu.

Tymczasem jej obecny opiekun (ponufczyła go trochę wąsikami nie mając problemu z zapamiętaniem zapachu przynależnego jego osobie, w końcu tak też rozumiała świat zapachów i w ludzkiej formie) zagadał do innego człowieka, który był taką Aseną tylko zdecydowanie brzydszą i nieprzyjemną. Minimalnie napięła się gdy wskazał na nią, zupełnie tak jakby zaraz miał ją złapać i wrzucić do wielkiego kotła z potrawką. Stłumiła w sobie jednak ostrzegawcze syknięcie, nie chcąc sprawiać Woody'emu problemów już i tak przybyło jej kilka zmartwień więcej, czy może jednak nie powinna zostać w kieszeni jego płaszcza.

W końcu padło to sakramentalne pytanie o bieżącą sytuację i zastrzygła uchem. Oni byli... pod ziemią teraz? Zmarszczyła nosek i ponufczyła z uwagą, łypiąc paciorkowym oczkiem po zebranych. Ten popiół... może wcale nie był taki zwyczajny? Cóż tak naprawdę się działo? Czego była świadkiem? Opuściła głowę odsuwając od siebie te myśli, bo przecież z panem Woodym nic jej nie groziło. Nie tu kiedy tylko sobie rozmawiał z tym całym Iggim.

Ale ten cały Iggi wcale nie miał ochoty na rozmowy.
– Ogłuchłeś od tego swojego Rejwachu? Na pitolenie nie mam czasu, więc pij na zdrowie za swój interes, jeśli do rana jeszcze ta buda będzie stać.– nieprzyjemny uśmiech zakwitł na papierowej twarzy –Jeśli – powtórzył, jakby wcale nie był tego pewien, za to zawsze miło popatrzeć na nieszczęście sąsiada. Jasnym było, że przyjęty napiwek był za mały, by - jak to mówią Anglicy - mężczyzna wyplił herbatę z informacjami. Jasnym było, że nie było tu chętnych do rozmowy, choć szczury mieszkające w ścieżkach bzyczały, zdawało się że ten który cokolwiek wie bzyczeć nie zamierzał.

Keyleth nie była mistrzem czytania ludzi, ale jej małe fretkowe ciało zagotowało się, że ktoś tak nieładnie potraktował jej przemiłą leżankę, której palce przed momentem miziały jej czoło. Dlatego też bez większego zastanowienia splotła magię na ile pozwalały jej na to ograniczenia zwierzęcej formy i otoczyła tego całego Iggiego iluzją zapachu tygodniowej afrykańskiej słoniowej padliny.

Niedługo potem opuścili to miejsce i ruszyli ciemnymi korytarzami, które obserwowała z zaciekawieniem tak oczami, ale przede wszystkim nosem. Bez niego na pewno by się w nich zgubiła i powinna przyjąć z ulgą gdy pojawili się na powierzchni. Ale to co ukazało się wtedy ich oczom niestety trwożyło tysiąc razy bardziej niż przynosiło ulgę.

Ta noc... dopiero się zaczynała.

Animagia, magia bezróżdżkowa, pochodzenie Afryka

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Keyleth Nico Yako (1719), Woody Tarpaulin (1495)




Wiadomości w tym wątku
[08/09/72] Dziecko z WC - przez Woody Tarpaulin - 15.04.2025, 20:04
RE: [08/09/72] Dziecko z WC - przez Keyleth Nico Yako - 16.04.2025, 11:54
RE: [08/09/72] Dziecko z WC - przez Keyleth Nico Yako - 25.04.2025, 11:39
RE: [08/09/72] Dziecko z WC - przez Woody Tarpaulin - 24.04.2025, 16:55
RE: [08/09/72] Dziecko z WC - przez Woody Tarpaulin - 29.04.2025, 16:55
RE: [08/09/72] Dziecko z WC - przez Keyleth Nico Yako - 06.05.2025, 14:39

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa