06.05.2025, 15:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.05.2025, 15:21 przez Lucy Rosewood.)
Łzy popłynęły jej po policzkach dopiero gdy była już daleko od rezydencji, nienawidząc każdej słonej kropli, którą uroniła gdy otulała ją ciepłą, wiosenna noc. Tak spokojna i przyjemna, pachnąca kwiatami i wypełniająca uszy szumem delikatnego wiatru, tak innego, od chaosu, którego przed chwilą doświadczyła.
Była wściekła. Tak bardzo nie wiedziała, co miała teraz zrobić. Wrócić? Czekać na niego? Czekała i się nie pojawiał. Gdyby wróciła wiedziała, że szanse miał nikłe. Czy żył? Obiecała przecież, że go uratuje, a możliwe, że było na to z późno. Powinna była wiedzieć, co robić. Powinna była… Zrobić cokolwiek. A teraz? Nie miała różdżki. Wybiegła w pociętej sukni. Język nie szedł jej tak dobrze, jak myślała.
Mogłaby równie dobrze usiąść tutaj i czekać na słońce. Jednak coś obiecała. Musiała go uratować, a potem przynajmniej lekko zabić. W końcu się dla niej poświęcił. I chyba ta myśl, zmotywowała ją, aby zamiast czekać na niego, ruszyła, aby dostać się do miejsca swojego pobytu w Paryżu, aby tam opowiedzieć innym wampirom, co miało tutaj miejsce, przedstawiając wszystko tak, aby hrabia, którego planowała kiedyś zamordować, jawił im się jako ktoś, godny uratowania od zgubnego wpływu plugastwa.
Potem usłyszała, co się z nim stało, nie wiedząc, czy czuła ulgę na myśl, że żył, czy wyrzuty sumienia, gdy zastanawiała się, czy nie skazała go na gorszy los.
Nigdy też nie odwiedziła go ponownie. Nie odważyła się.
***
Nie odsunęła się przed jego dotykiem, chociaż nie uraczyła go również uśmiechem, uważnymi oczami, które widziały znacznie więcej od ich ostatniego spotkania wpatrywała się w niego, studiując jego twarz. Jego oczy nigdy nie były tak smutne jak w tej chwili, a jednocześnie prezentowała się w nich jakaś szczerość, która wcześniej, przy ich pierwszym spotkaniu, próbowała się jedynie przebić na zewnątrz, stłamszona przez przeklętego władcę w jego piwnicy.
Westchnęła cicho, zaskoczona swoimi kolejnymi słowami.
– Przyszłam… Nie wiem, czy powinnam ci to mówić, ale przyszłam, bo myślałam, że sprawiasz problemy w Londynie, ale… ale chyba masz inne sprawy na głowie.