07.05.2025, 11:23 ✶
Za dużo otrzymał pytań, a zresztą części z nich nie rozumiał. Słowa dziewczyny wypowiedziane tym tonem nasyconym strachem, były tylko odległą pieśnią. Słyszał je jakby były za ścianą, przytłumione i niewyraźne. Wraz z krwią i przygniatającym bólem tracił poczucie kontaktu ze światem.
Skrzywił się, gdy rudowłosa zaświeciła bezróżdżkowym światłem. Jasność go drażniła. Tak jakby ciemność go pochłaniała, nie pozostawiając jeńców. To tylko lojalność wobec Czarnego Pana pchała go do przodu. Był tylko Śmierciożercą. Każdy inny element jego tożsamości umarł wraz z jego rodziną. Teraz zaś jego ciało tak naprawdę odzwierciedlało to, co działo się z jego duszą.
W odpowiedzi na pytanie o krew, po prostu odsłonił mroczny znak na swoim przedramieniu. Znak lojalności, czaszka, z której wypełzał wąż, symbol tego, który go uratował. Innych przerażał, mu zaś dawał cel. Czy Rowle zrozumie, z kim ma do czynienia? Czy wypełni obowiązek wobec swojej rodziny? Kazali oszczędzić jej mieszkanie, powinna okazać wdzięczność.
— Wiesz, co to oznacza, dziewczyno — wycharczał, po czym przycisnął dłoń z powrotem do rany. — Pomóż mi, a będziesz miała wdzięczność Czarnego Pana.
A może Rowle była szlamolubna? Nie znał jej. Wyglądała na zwyczajną dziewczynę. Tylko ta ręka, którą straciła, zapewne przy opiece nad smokami. Rodzina ta często doznawała takich urazów. Hodowali zwierzęta, które mogłyby stanowić świetną broń w rękach Czarnego Pana. Smoki spaliłyby Londyn o wiele szybciej niż pojedynczy czarodzieje.