Nora siedziała gdzieś z tyłu. Nie odzywała się ani słowem. Była zmęczona, chociaż przecież prawie nic nie zrobiła. Większą część nocy spędziła bowiem w cukierni i jej okolicach, pilnując swojego dobytku. Przyjmując pod swój dach rannych, karmiąc ich i podając środki uspokajające. Była to chyba najgorsza noc w jej życiu, po Beltane nie spodziewała się, że tak szybko jakieś wydarzenie zastąpi to jakże zaszczytne miejsce. Wolała już nie mówić o tym, że nie może być gorzej, bo wydawało jej się, że ktoś skorzystałby z okazji i w niedługim czasie pokazał jej, że nie ma racji.
Pożar chyba powoli gasł, trawił Londyn praktycznie przez całą noc. Figgówna póki co skupiała się na obecnych w cukierni, wolała nie myśleć o tym, ile osób straciło dzisiaj życia. To mogło przytłoczyć, właśnie przez to myślała o żywych, o tych, którzy się tutaj znaleźli.
Przez tę noc przez Norę przewinęło się wielu sojuszników Zakonu Feniksa, dzięki czemu miała szansę dowiadywać się od nich tego, co działo się w innych częściach miasta. Wiedziała, że nie tylko Pokątna płonęła, a cała stolica. Ta tragedia była naprawdę ogromna.
Siedziała z kubkiem herbaty w dłoni, to był moment, w którym mogła sobie wreszcie pozwolić na to, aby napić się czegoś ciepłego. Wpatrywała się w Longbottomównę, nie mówiła nic, po prostu rejestrowała, co tamta miała do powiedzenia. Nim wszyscy się tutaj znaleźli przygotowała kilka dzbanków herbaty, kubki, które stały na stole, wyciągnęła również resztki eliksirów, które jej zostały, bo przecież niektórzy mogli ich potrzebować, a i najważniejsze znalazła jeszcze jeden wielki słój pełen ciastek. Na osłodę tej jakże wyśmienitej nocy, chociaż tyle mogła zrobić dla nich wszystkich.
Brakowało jej zwyczajowego blasku w oczach, widać po niej było, że jest zmęczona, zresztą, jak wszyscy inni.
Nie miała nic do powiedzenia, dlatego też po prostu siedziała gdzieś z tyłu i wpatrywała się w swoją przyjaciółkę, słuchała tego o czym mówiła uważnie, chociaż trudno było jej się skupić. Chcąc nie chcąc jej myśli wracały do płomieni, które jeszcze chwilę wcześniej szalały za oknami.