07.05.2025, 22:12 ✶
— Tak jak mówi Brenna - do Doliny Godryka też dotarł ogień. Wprawdzie nie jest tak... spektakularnie... jak tutaj, ale zanim wyruszyłem w trasę, widziałem parę palących się domów — skomentował Erik, gdy wychwycił pauzę na dłuższy oddech w monologu Brenny. — Może na mniejszym obszarze udało im się szybciej zapanować nad żywiołem. Część naszych znajomych... powinna być bezpieczna.
Wypuścił powoli powietrze przez usta. Kiedy opuszczał rodzinną wioskę, nie spodziewał się, że sytuacja aż tak bardzo eskaluje. A już na pewno nie zakładał, że chwilę po teleportacji do Londynu wyląduje w samym środku piekła, które przez długie godziny posyłało na prawo i lewo coraz to mocniejsze ogniki i iskry. Nie wspominając o dymie, pomyślał z niezadowoleniem, zasłaniając usta dłonią, co by stłumić atak kaszlu. Ten zapewne będzie mu towarzyszył przez kilka najbliższych dni, dopóki nie pozbędzie się tego pyłu i brudu z ciała.
— Dziwię się, że udało wam się znaleźć cokolwiek w tym chaosie — kontynuował Longbottom, rozglądając się bacznie po reszcie zebranych. — Mam wrażenie, że odkąd tu przyleciałem, to miotam się z jednego miejsca w drugie i nawet nie wiem, co się dzieje. — Wzdrygnął się na brzmienie własnych słów. — Ale najgorsze już chyba za nami, prawda?
Czy to był słowa godne Brygadzisty? Czy tego się po nim spodziewali: wyrazu szoku po tym, co spotkało stolicę? Westchnął cicho. Nie wiedział, co było gorsze: to, że spędził tę noc, pomagając na ulicy po cywilnemu, czy to, że za parę dni (lub godzin) będzie musiał skonfrontować się z tym, jak ta przeklęta noc przeminęła jego współpracownikom z Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. To dopiero musiało być szaleństwo: skoordynowanie jakichkolwiek porządnych działań w tych warunkach. Nie zazdrościł Bonesowi, oj nie zazdrościł.
— Jestem zdziwiony, że ogień rozprzestrzenił się tak szybko. To nie był normalny płomień. Nie mógł być. Nie na taką skalę — mówił dalej, jakby wypowiadając na głos kolejne słowa, było mu łatwiej ułożyć sobie to wszystko w głowie. — A miasto... Londyn naprawdę był tak słabo zabezpieczony? Budynki zajmowały się ogniem, jakby oblane jakimś olejem.
Pokręcił powoli głową. Może reszcie ekipy rzuciło się coś w oczy podczas tej nocy?
Wypuścił powoli powietrze przez usta. Kiedy opuszczał rodzinną wioskę, nie spodziewał się, że sytuacja aż tak bardzo eskaluje. A już na pewno nie zakładał, że chwilę po teleportacji do Londynu wyląduje w samym środku piekła, które przez długie godziny posyłało na prawo i lewo coraz to mocniejsze ogniki i iskry. Nie wspominając o dymie, pomyślał z niezadowoleniem, zasłaniając usta dłonią, co by stłumić atak kaszlu. Ten zapewne będzie mu towarzyszył przez kilka najbliższych dni, dopóki nie pozbędzie się tego pyłu i brudu z ciała.
— Dziwię się, że udało wam się znaleźć cokolwiek w tym chaosie — kontynuował Longbottom, rozglądając się bacznie po reszcie zebranych. — Mam wrażenie, że odkąd tu przyleciałem, to miotam się z jednego miejsca w drugie i nawet nie wiem, co się dzieje. — Wzdrygnął się na brzmienie własnych słów. — Ale najgorsze już chyba za nami, prawda?
Czy to był słowa godne Brygadzisty? Czy tego się po nim spodziewali: wyrazu szoku po tym, co spotkało stolicę? Westchnął cicho. Nie wiedział, co było gorsze: to, że spędził tę noc, pomagając na ulicy po cywilnemu, czy to, że za parę dni (lub godzin) będzie musiał skonfrontować się z tym, jak ta przeklęta noc przeminęła jego współpracownikom z Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. To dopiero musiało być szaleństwo: skoordynowanie jakichkolwiek porządnych działań w tych warunkach. Nie zazdrościł Bonesowi, oj nie zazdrościł.
— Jestem zdziwiony, że ogień rozprzestrzenił się tak szybko. To nie był normalny płomień. Nie mógł być. Nie na taką skalę — mówił dalej, jakby wypowiadając na głos kolejne słowa, było mu łatwiej ułożyć sobie to wszystko w głowie. — A miasto... Londyn naprawdę był tak słabo zabezpieczony? Budynki zajmowały się ogniem, jakby oblane jakimś olejem.
Pokręcił powoli głową. Może reszcie ekipy rzuciło się coś w oczy podczas tej nocy?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞