Nawet jeżeli w pyle spadającym z nieba i w chaosie, jaki zaczął panować na Pokątnej, Jonathan nie mógł ujrzeć aury przyjaciela, znał go na tyle dobrze, aby dostrzec jego zaniepokojenie. Więcej niż zaniepokojenie. Ubranie nieodpowiednio przypalone do tego, co działo się na ulicach Londynu, zamiast natchnionego spojrzenia, to niepokojące osadzone w tu i teraz, niebywałe dla niego. Widział przyszłość, dotknął jej bardziej niż przez wizję, przyszłość dotknęła go palącą dłonią i wyciągnęła na kilka chwil z piekła do jego początków, do bramy.
— Jeśli jeszcze się nie zorientowałeś to Czarny Pan, to jego sprawka. Śmierciożercy na ulicach. Nic mi nie będzie. Żadnego Munga i tak, tylko trochę mi dzwoni w uszach.
Rozkasłał się ponownie, zasłaniając usta, jakby już od kilku godzin wdychał dym płonącego Londynu. Opierał się o parapet Fontanny Szczęścia i przez chwile próbował poukładać wszystko w rozszalałym organizmie, w pamięci, która nadszarpnięta bólem, miotała się, jak ryba na pomoście.
— Muszę usiąść i... Chodźmy do środka.
Weszli do środka. Morpheus poczuł na sobie wzrok gości, zaniepokojonych już tym, co się dzieje na ulicach, wrzawą, narastającą paniką, która przesiąkała przez mury restauracji. Musiał wyglądać dla nich niepokojąco, zwłaszcza obok dziarskiego, przystojnego Jonathana, który jak zwykle wyglądał nienagannie. On prezentował się jak jakiś pól szaleniec, ofiara napaści, śmierdząc spalenizną z ognia, którego jeszcze nie bylo. Cóż, miało to dużo sensu, bo było to prawdziwe.
Przekrwione, zdziczałe spojrzenie przemknęło po czarodziejach i zatrzymało się przy barmanie. Podeszli do niego. Morpheus usiadł i odchrząknął.
— Poproszę szklankę wody. — Głos chrobotał mu od dymu, który wdychał później, ale i wcześniej. — Departament Tajemnic, ingerencja w sprawach działań czarnoksięskich. Są miejsca w Londynie w których jest bardzo źle. Czy miałeś jakichś klientów, którzy coś mówili na ten temat?
Schował w poły nadpalonej szaty dłoń, która drgała w niekontrolowany sposób, zaginając dwa ostatnie palce.
Zwada: Słabe Płuca (I)
Przewaga: Czasozmieniacz (0) Morpheus przenosi się z fazy II, więc widział, co się pali później
Charyzma ◉◉◉○○ Wypytanie barmana o sytuację
Krytyczna porazka