08.05.2025, 13:14 ✶
- Być może - odrzekł cicho w kierunku Stanleya, uśmiechając się kącikiem ust. Nie widział tego, oczywiście, ale ton jego głosu wyraźnie wskazywał na to, że uśmiech, który wymalował się na twarzy młodego Śmierciożercy, nie należał do tych miłych. Nie był pewny czy Stanley słyszał o tym co się stało, lecz patrząc na to gdzie pracował zanim Moody kazała mu wypierdalać (a przecież Staś jako ten dobry chłopak który zawsze na klatce mówił dzień dobry musiał posłuchać, bo kimże by był, gdyby tego nie zrobił), to musiał wiedzieć, dlaczego Tristan Ward, który był aurorem i szlamą zrezygnował ze swojej pracy.
Gdy się oddalili, Rodolphus ponownie wycelował różdżką w przerażoną ofiarę. Nie ukrywał przed samym sobą, że zaczynał się irytować: był naprawdę ciekawy, co takiego we wspomnieniach miał mężczyzna bez języka, który zaraz skończy i bez uszu. Ponownie rzucił zaklęcie, chcąc siłą wedrzeć się do umysłu ofiary i wyciągnąć te najbardziej przerażające, traumatyczne wspomnienia, które skrywał przed światem.
Rzucam na Zauroczenie, przewaga legilimencja, PO
Rzut PO 1d100 - 94
Sukces!
Sukces!