• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[8.09.1972] Zło zna moje imię

[8.09.1972] Zło zna moje imię
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#8
13.05.2025, 18:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.11.2025, 13:08 przez Eutierria.)  

Dziewczyna odeszła. Nie, żeby Bertrand nie spodziewał się, że to właśnie się stanie. Tliła się w nim jeszcze jedna, nędzna uncja nadziei, że jednak mu pomoże. Że jej litość przeważy nad nienawiścią do Śmierciożerców. Dlaczego nie podzielała rodzinnych ideałów? Czy jej rodzice odseparowali się w jakiś sposób? Czemu filozofia Czarnego Pana nie została jej wpojona w najmłodszych latach, jak powinna? Mona była tym samym wielką porażką Rowle'ów.

Bertrand wykorzystał tak naprawdę ostatnie resztki swojej magicznej energii, żeby się deportować. Pomyślał o jednym miejscu w Kniei, w którym chodził na schadzki ze swoją Mary. To były dobre wspomnienia. Czy wtedy nie był zepsuty? A może już ta zgnilizna czaiła się w zakamarkach jego duszy, czekając na odpowiednie warunki do rozrostu? Demony towarzyszyły mu przecież od małego. Pierwszym z nich był jego ojciec, który nigdy nie miał w sobie ani odrobiny współczucia. Potem, wraz z Mary i Sammym przyszedł okres radości, uwolnienia od cierpienia. Czy to była iluzja? A może owe demony dały mu chwilę szczęścia, by sprawić mu większy ból, gdy będą ją brutalnie odbierać? Tak... chyba właśnie tak postępowały. Stracić coś było bardziej bolesne niż nigdy tego nie posiadać.

Wylądował w Kniei. Jedno mu się udało. To miejsce akurat nie płonęło. Było takie samo, jak zapamiętał. Jedynie świat wydawał się bardziej rozmazany. Przeszywający ból zasłaniał mu oczy mgłą. Nie był już w stanie nawet się podnieść. Tak jak się spodziewał, teleportacja w takim stanie nie była możliwa bez poważnego roszczepienia. Magia rozdarła mu szyję, z jego tętnicy zaczynała tryskać krew, której już tyle dziś stracił. Nie starał już się nawet zatamować krwotoku, po prostu dał śmierci przyjść po niego.

Zastanawiał się, jaka miała być. Miał nadzieję na spotkanie z żoną i dzieckiem. Już czekali tam na niego, gdzieś w zaświatach. Bertrand modlił się do Matki niemal nawykowo, zawsze wierzył, że nawet jak robił okropne rzeczy, stał za nimi szczytny cel. Czy nie przecierpiał w życiu dostatecznie wiele, by męczyć się jeszcze po śmierci? Czuł, że zginął w dobrej sprawie, że zasłużył na nagrodę. A może nie? Może miał smażyć się w piekle? To też był w stanie przyjąć, było bowiem w tym coś prostego. A ileż wspaniałych ludzi do piekieł trafiło? Jeśli miał tam wylądować, to przynajmniej z wiedzą, że ten świat u samych swoich metafizycznych podstaw był niesprawiedliwy.

Zobaczył swoje życie, przebiegło mu ono przed oczami, jakby w przyspieszonym tempie. Zobaczył swojego ojca z pasem,  Mary, Sammy'ego... A potem swoje późniejsze żałosne życie. Chlanie, ćpanie, tendencje autodestrukcyjne. Pomógł mu dopiero Czarny Pan, szlachetny i godny wszelkiej czci, jaką go otaczano. Doprowadził go on aż tutaj, do tego momentu w lesie.

Sammy, Mary... zaraz będę z wami — pomyślał i osunął się w objęcia śmierci.

Nie trafił do niebios. Nie pochłonęło go piekło.

Tylko bezbarwna, bezdenna pustka.

Koniec sesji

Pustka, która zakończyła się bezlitosnym uściskiem bólu, kiedy tylko znów otworzył oczy. Definitywny koniec byłby zapewne łaskawością od bogów, a bogowie nie byli łaskawi wobec takich ludzi jak on. Czarny Pan otoczył go swoim opiekuńczym ramieniem. Jego posługa się nie skończyła, a szereg blizn zdobiących ciało stał się świadectwem tego, że ucieczka z Jego objęć nie była czymś łatwym. Może nawet nie była czymś osiągalnym.

Korekta Mistrza na koniec, żeby dopasować sesję do treści wylosowanej karty. Wybacz, że tak późno. @Mona Rowle
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1677), Mona Rowle (1601)




Wiadomości w tym wątku
[8.09.1972] Zło zna moje imię - przez Mona Rowle - 25.04.2025, 19:01
RE: [8.09.1972] Zło zna moje imię - przez Bard Beedle - 26.04.2025, 12:05
RE: [8.09.1972] Zło zna moje imię - przez Mona Rowle - 27.04.2025, 11:10
RE: [8.09.1972] Zło zna moje imię - przez Bard Beedle - 07.05.2025, 11:23
RE: [8.09.1972] Zło zna moje imię - przez Mona Rowle - 10.05.2025, 22:43
RE: [8.09.1972] Zło zna moje imię - przez Bard Beedle - 11.05.2025, 19:27
RE: [8.09.1972] Zło zna moje imię - przez Mona Rowle - 12.05.2025, 19:51
RE: [8.09.1972] Zło zna moje imię - przez Bard Beedle - 13.05.2025, 18:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa