13.05.2025, 18:37 ✶
Kojarzył Hestię Bletchley ze szkolnego korytarza. Była jedną z tych osób, które pozostawały do niego bardziej zbliżone wiekiem niż wielu jego kolegów z roku, a jednak różnicą zaledwie kilku miesięcy były rok wyżej. Nie miał z nią żadnych zajęć, kojarzył tylko, że jej ojciec był aurorem. Może chciała iść w jego ślady? Henry nie bardzo chciał o tym myśleć. Wiedział, kim był jego własny tata i... czym to się dla niego skończyło. Dziadkowie zawsze przestrzegali go przed tym. Były inne sposoby działania na rzecz innych niż narażanie własnego życia.
– Chciałem, tak – zgodził się z nią, gdy jakimś cudem przyjęła to jako powód, dlaczego teraz siedział w damskiej toalecie. Tylko... zapewne Marta nasłuchiwała. Słyszał, że była bardzo płochliwa, więc nie mógł tak po prostu powiedzieć Hestii, że chciał przeprowadzić wywiad. – Słyszałem, że to jeden z bardziej wyjątkowych duchów w Hogwarcie. Pomyśleć, że spędzam już tu kolejny rok, a nigdy jej nie spotkałem. Podobno ma złote serce i... uroczy uśmiech.
Dobra, teraz zabrzmiał dziwnie. Jakby chciał poderwać ducha. To było chyba porównywalnie złe, jak wchodzenie do toalety, żeby podglądać dziewczyny. W końcu Marta, bądź, co bądź, była martwa. I musiała mieć już w sumie sporo lat... A może nadal pozostawała w swoim wcześniejszym wieku? Ile mogła mieć lat? Henry miał nadzieję, że nie umarła na swoim pierwszym czy drugim roku, bo wyszłoby jeszcze dziwniej.
Rzucił Hestii, jak najbardziej porozumiewawcze spojrzenie, jak potrafił. Starał się przekazać, że to był fortel, żeby pogadać niestabilną emocjonalnie duszycą w jak najlepszej atmosferze. Marta musiała mieć poczucie, że nikt się z niej nie naśmiewał, że była doceniana. Wtedy mogła poczuć się pewniej i zacząć mówić.
– A ty? Też przyszłaś zobaczyć ducha czy no... w normalnych sprawach? Bo jeśli to drugie, to serio wyjdę – powiedział. Wyobrażał sobie, że korzystanie z toalety przy niesfornym duchu nie było najlepszym pomysłem, ale kto wie?
– Chciałem, tak – zgodził się z nią, gdy jakimś cudem przyjęła to jako powód, dlaczego teraz siedział w damskiej toalecie. Tylko... zapewne Marta nasłuchiwała. Słyszał, że była bardzo płochliwa, więc nie mógł tak po prostu powiedzieć Hestii, że chciał przeprowadzić wywiad. – Słyszałem, że to jeden z bardziej wyjątkowych duchów w Hogwarcie. Pomyśleć, że spędzam już tu kolejny rok, a nigdy jej nie spotkałem. Podobno ma złote serce i... uroczy uśmiech.
Dobra, teraz zabrzmiał dziwnie. Jakby chciał poderwać ducha. To było chyba porównywalnie złe, jak wchodzenie do toalety, żeby podglądać dziewczyny. W końcu Marta, bądź, co bądź, była martwa. I musiała mieć już w sumie sporo lat... A może nadal pozostawała w swoim wcześniejszym wieku? Ile mogła mieć lat? Henry miał nadzieję, że nie umarła na swoim pierwszym czy drugim roku, bo wyszłoby jeszcze dziwniej.
Rzucił Hestii, jak najbardziej porozumiewawcze spojrzenie, jak potrafił. Starał się przekazać, że to był fortel, żeby pogadać niestabilną emocjonalnie duszycą w jak najlepszej atmosferze. Marta musiała mieć poczucie, że nikt się z niej nie naśmiewał, że była doceniana. Wtedy mogła poczuć się pewniej i zacząć mówić.
– A ty? Też przyszłaś zobaczyć ducha czy no... w normalnych sprawach? Bo jeśli to drugie, to serio wyjdę – powiedział. Wyobrażał sobie, że korzystanie z toalety przy niesfornym duchu nie było najlepszym pomysłem, ale kto wie?