• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather

[09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#7
13.05.2025, 21:57  ✶  

Heather faktycznie wydawało się, że może uratować cały świat. Taka już była. Niepokonana. Czy faktycznie jakieś tam złamanie powstrzyma ją przed tym, aby wbiegnąć w mrok, w dym i pył i ratować kolejne osoby? Nie do końca była co do tego przekonana, zamierzała jeszcze trochę tutaj posiedzieć, nabrać sił i spróbować ponownie. Będzie walczyć do skutku, aż w końcu uda jej się ruszyć przed siebie. To były tylko fizyczne ograniczenia, wszystko zależało od nastawienia i podejścia, resztę jakoś można było ominąć, ból zignorować. Ta.. jasne. Gdyby tak faktycznie było, to już dawno by się ruszyła, póki co, jednak nie była w stanie tego zrobić. Za mocno oberwała i coraz bardziej ją to wkurzało.

Nie zamierzała wołać wsparcia, bez przesady. Jeśli ona poprosiłaby o pomoc innych pracowników ministerstwa, to w tym czasie nie mogliby jej udzielić komuś innemu, kto faktycznie jej potrzebował. Ona jakoś sobie poradzi, zawsze sobie radziła, fakt, jeden z ostatnich sabatów przetrwała tylko dlatego, że Brenna pozwoliła je zakopać żywcem, gdy to ona była nieprzytomna, teraz znajdowała się tutaj sama, ale na plus było to, że ogarniała to, co się wokół niej działo. Coś za coś. To nie był jej koniec, tak samo jak nie było to zakończenie tej nocy. Jeszcze nie miała zamiaru sobie na to pozwolić. Zbyt wielu ludzi musiało otrzymać pomoc i ona zamierzała im ją dać. Nie mogła się poddać, to nie leżało w jej naturze.

No i miała trochę szczęścia, bo zainteresował się nią ten typ, co z początku wyglądał jej nieco wątpliwe, później zrozumiała, że musi być uzdrowicielem, więc może faktycznie jak zawsze miała farta, takie osoby jak ona, zawsze jakoś sobie radziły, jakoś udawało im się umykać przed konsekwencjami swoich czynów.

- To chyba nieźle. - Tak naprawdę nie miała pojęcia, czy to było nieźle, czy źle, ale wiedziała, że mogło być gorzej. Mogła ją złamać w kilku miejscach, jeszcze brzydziej niż teraz. Nie miała najmniejszego problemu z tym, że typ oglądał sobie jej kończynę, tym bardziej, że wyglądał na takiego, który wie, co robi. Nie chciała mu tego utrudniać, wiedziała, że dzięki niemu może uda jej się wrócić do tego, co robiła przed chwilą. Jeśli udzieli jej odpowiedniej pomocy, to ona będzie mogła pomagać innym. Właśnie dlatego współpracowała naprawdę wyjątkowo przyjaźnie jak na siebie.

Nie spodziewała się kolejnego gestu, który wykonał, złapał ją bowiem za podbródek i przekręcił jej głowę w stronę światła, zareagowała na to jedynie złośliwym uśmiechem, który pojawił się na jej twarzy, nie była zadowolona z tego, co zrobił, ale chyba nie wierzył jej do końca, co do tego, że z jej głową wszystko było w porządku. Medycy tak już mieli, musieli wszystko sprawdzić osobiście. Akurat miała tego świadomość, chcąc nie chcąc parę razy w swojej karierze wylądowała w Mungu.

Zamknęła i otworzyła oczy, tak jak jej nakazał, skoro chciał zobaczyć, jak to robi, to nie mogła się teraz przeciwstawiać, chociaż uważała to za zbędne. Westchnęła oczywiście przy tym geście teatralnie, aby pokazać swoje niezadowolenie.

- Ile to dla Ciebie chwila? - Potrzebowała konkretnych informacji, ugryzła się w język, aby go nie poprawiać, ona nie grała bohaterki, tylko nią była. Nie zamierzała jednak doprowadzać teraz do jakichś niepotrzebnych konfliktów przez błąd w nazewnictwie.

- Jak to usztywnisz, to będę mogła chodzić? - Tylko to musiała wiedzieć, nie obchodziło jej w tej chwili ile potrwa rekonwalescencja, czego do niej potrzebowała. Istotne było wyłącznie to, czy będzie mogła chodzić, czy nie. Nic więcej.

Później zrobiło się nieco mokro. Cóż. Ataki zdarzały jej się bardzo rzadko, nie zdążyła uprzedzić mężczyzny, że może do tego dojść, bo całkiem odważnie założyła, że tak się nie wydarzy. Udawało jej się ostatnio panować nad tą swoją przypadłością, ale nie tym razem. Woda zaczęła przebijać się przez jej ciało. Wiedziała, że już nie może z tym nic zrobić, musiała pozwolić jej płynąć. - Kurwa mać. - Mruknęła do siebie nie do końca zadowolona z takiego obrotu sytuacji. Wiedziała, że nic nie pozostanie suche w odległości jednego metra. Zamknęła oczy, nie chciała na to patrzeć, zirytowała się teraz jeszcze bardziej, nie znosiła tracić nad tym kontroli.

Typ nie przestawał jednak działać, mimo tego, że woda dosięgnęła jego twarzy, nie robiła tego celowo, nie miała wpływu na to, jak mocno uderzy, znaczy miała, ale ten moment był już za nią, teraz musiała czekać na efekty tego, co się wydarzyło, zobaczyć zniszczenia jakich dokonała.

Powoli woda przestawała płynąć, robiło jej się coraz mniej, Heath próbowała oddychać spokojniej, żeby jak najszybciej to uspokoić. Miała nadzieję, że jej się uda. - Sorka. - Powiedziała w końcu do mężczyzny, który nadal znajdował się przed nią, nie chciała zrobić mu krzywdy, ale jakoś tak wyszło, że trochę go popieściła tą wodą.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (5535), Brenna Longbottom (461), Heather Wood (3313)




Wiadomości w tym wątku
[09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 08.05.2025, 14:00
RE: [09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 08.05.2025, 15:14
RE: [09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 12.05.2025, 00:00
RE: [09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 12.05.2025, 15:55
RE: [09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 13.05.2025, 09:38
RE: [09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 13.05.2025, 14:51
RE: [09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 13.05.2025, 21:57
RE: [09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 13.05.2025, 22:32
RE: [09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 14.05.2025, 13:08
RE: [09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather - przez Brenna Longbottom - 14.05.2025, 15:23
RE: [09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 14.05.2025, 23:28
RE: [09.09.1972] a miało być tak pięknie | Ambroise & Heather - przez Heather Wood - 20.05.2025, 20:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa