15.05.2025, 11:07 ✶
Gdy tylko Mroczny Znak zaczął go piec, a wąż wić się niczym prawdziwy, wiedział że nadszedł czas na to, by w końcu aportować się w Ataraxii. Zjawił się tam niezwłocznie, chociaż nie jako pierwszy: w budynku znajdował się, rzecz jasna, Martes, ale również Draconis. I jakaś kobieta, mająca na sobie dziwną maskę. Przybyła jednak z jednym z nich, więc tylko obrzucił ją lekceważącym spojrzeniem, zanim nie utkwił wzroku w swoim kuzynie.
Ta noc była nie tyle co męcząca, a pracowita. Nie odczuwał jednak zmęczenia: adrenalina wciąż wypełniała jego żyły i sprawiała, że ciało wciąż było nastawione na działanie. Pochylił lekko głowę w kierunku Martesa, a potem pozwolił pierwszemu Śmierciożercy mówić.
- Rozgłośnia Radiowa Nottów nie działa - powiedział w końcu, przechodząc gdzieś na bok, tak by zrobić miejsce pozostałym, którzy mieli tu wpaść. - Wszystkie sprzęty zostały zniszczone, speaker nie żyje. Transport jest utrudniony, kominki powiązane z Fiuu na Pokątnej zostały w większości wyłączone. Gruzy na ulicach nie pozwalają na transport rannych przy pomocy wozów. A Londyn ścieli się rannymi i trupami, którzy próbowali nam przeszkodzić.
Nie wchodził w szczegóły, co robił tej nocy - ani ze Stanleyem, ani z Alexandrem i: co za zaskoczenie, również ze Stanleyem. Jakoś tak samo wyszło, że akurat z nim śmierć i obłęd zebrały największe żniwo.