18.05.2025, 14:44 ✶
Elegancką kopertę sygnowaną prywatną pieczęcią Lorien, Paul dostarczył do rąk własnych Roberta parę godzin po opublikowaniu tego ogłoszenia. Razem z wyrwanym z ostatniej strony przepisem na szarlotkę.
Drogi Robercie,
Przyznaję, że nie codziennie trafia się na kolumnę ogłoszeń matrymonialnych, w której nazwisko Crouch lśni obok frazy "poszukuje partnerki życiowej". Doprawdy, muszę przyznać, że styl ogłoszenia urzeka tym staroświeckim, niekłamanym rozmachem.
Pozwól mi, więc drogi kuzynie złożyć Ci serdeczne gratulacje - nie tylko za odwagę, by wreszcie wyzbyć się tej paskudnej łatki rozwodnika, ale i za determinację w dążeniu do tego, by znów móc zasiąść przy stole jako mąż, ojciec i - jeśli bogowie w swojej łaskawości pozwolą - strażnik tradycyjnych wartości. Nie wątpię, że znajdzie się dama, która doceni twoją pasję do teatru i zdolność cytowania literatury przy porannej herbacie. Serce podpowiada mi, że wybierzesz rozsądnie - podejrzewam, że wiele niemagicznie urodzonych, polskich emigrantek posiada wyjątkowe umiejętności w gotowaniu słowiańskich posiłków, zna twórczość Sienkiewicza i słucha Chopina; nie pozwól aby gust aż tak rozszedł się z rozsądkiem, drogi Robercie! W życiu są ważniejsze rzeczy niż pierogi.
Nie zrozum mnie źle — cieszy mnie Twoja determinacja. Naprawdę! Świat potrzebuje więcej ludzi, którzy wierzą w instytucję małżeństwa, nawet jeśli muszą podejść do niej po raz drugi.
Ps. Nie wiem czy wiesz, ale pani Evelyn Goyle z Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof całkiem niedawno pochowała swojego męża. Nie jest to może najbardziej powabna kandydatka, ale mam szczere podejrzenie że znała pana Chopina osobiście! I nosi się wyjątkowo godnie z szacunkiem podchodząc do czystomagicznych tradycji i obyczajów.
Londyn, 03.09.1972
Drogi Robercie,
Przyznaję, że nie codziennie trafia się na kolumnę ogłoszeń matrymonialnych, w której nazwisko Crouch lśni obok frazy "poszukuje partnerki życiowej". Doprawdy, muszę przyznać, że styl ogłoszenia urzeka tym staroświeckim, niekłamanym rozmachem.
Pozwól mi, więc drogi kuzynie złożyć Ci serdeczne gratulacje - nie tylko za odwagę, by wreszcie wyzbyć się tej paskudnej łatki rozwodnika, ale i za determinację w dążeniu do tego, by znów móc zasiąść przy stole jako mąż, ojciec i - jeśli bogowie w swojej łaskawości pozwolą - strażnik tradycyjnych wartości. Nie wątpię, że znajdzie się dama, która doceni twoją pasję do teatru i zdolność cytowania literatury przy porannej herbacie. Serce podpowiada mi, że wybierzesz rozsądnie - podejrzewam, że wiele niemagicznie urodzonych, polskich emigrantek posiada wyjątkowe umiejętności w gotowaniu słowiańskich posiłków, zna twórczość Sienkiewicza i słucha Chopina; nie pozwól aby gust aż tak rozszedł się z rozsądkiem, drogi Robercie! W życiu są ważniejsze rzeczy niż pierogi.
Nie zrozum mnie źle — cieszy mnie Twoja determinacja. Naprawdę! Świat potrzebuje więcej ludzi, którzy wierzą w instytucję małżeństwa, nawet jeśli muszą podejść do niej po raz drugi.
Całuję,
Lorien
Ps. Nie wiem czy wiesz, ale pani Evelyn Goyle z Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof całkiem niedawno pochowała swojego męża. Nie jest to może najbardziej powabna kandydatka, ale mam szczere podejrzenie że znała pana Chopina osobiście! I nosi się wyjątkowo godnie z szacunkiem podchodząc do czystomagicznych tradycji i obyczajów.