18.05.2025, 20:17 ✶
Najbardziej przerażająca była tej nocy chyba właśnie niewiedza. Nie wiadomo było, gdzie się schronić, gdzie byli bliscy, co dokładnie działo się z domem. Te wątpliwości błąkały się gdzieś z tyłu głowy, choć głównym celem było najzwyczajniej przetrwać. Icarus nie chciał jednak tak po prostu przeżyć: pragnął, by jego rodzeństwo było bezpieczne i by móc znowu spotkać Monę. Wreszcie miał dla kogo żyć i za żadne skarby nie chciał tego stracić. Śmierciożercy mieli na celu zabranie ludziom przyszłości i nie można było pozwolić, by to się im udało.
— Nic mi nie jest. Udało się ewakuować Convivium i zabrałem szybko Cerbera z domu. Już się zaczynało tam zadymiać, więc nie chciałem ryzykować, że się tam udusi — pogłaskał Cerbera po łbie. — Nie wiem, co z Basilem, podejrzewam, że pracuje. Ludzie krzyczą, że Śmierciożercy zabijają sowy, więc nie ma sensu do niego pisać. A Mona... wróciła do swojego mieszkania. Będę musiał zobaczyć, co u niej. To dzięki niej w ogóle się trzymam.
Ari przypomniał sobie swój początkowy stan. Cieszył się z tego, że w tamtym momencie Mona była przy nim. Nie wiedział, co by się stało w przeciwnym wypadku. Czy kompletnie by spanikował? Widział przecież na ulicy ludzi kulących się, niewiedzących, co ze sobą zrobić. Siedzieli pod ścianami w totalnej stagnacji, czekając tylko na śmierć albo na to, aż ktoś ich uratuje.
Icarus starał się zapamiętywać to, co się działo. Historia rozgrywała się na jego oczach. Największe marzenie i największe przekleństwo badacza dziejów: mieć niezbite dowody w postaci własnego doświadczenia. Trudniej było jednak w tym wypadku opisywać wydarzenia z niezależnej perspektywy. Szczególnie, gdy nie dało się w żaden sposób usprawiedliwić okropieństw, które się właśnie wyprawiały. A może po prostu istniało obiektywne zło? Może tak trzeba było je opisywać, bez ogródek i silenia się na zrozumienie każdej ze stron?
— Powinniśmy znaleźć jakieś schronienie. Widziałaś, czy coś było organizowane? Czy Ministerstwo nie wie, co się dzieje, podobnie jak my wszyscy?
Rzut na to, czy Ari zauważy zmierzającego w ich stronę wściekłego mugolaka.
— Nic mi nie jest. Udało się ewakuować Convivium i zabrałem szybko Cerbera z domu. Już się zaczynało tam zadymiać, więc nie chciałem ryzykować, że się tam udusi — pogłaskał Cerbera po łbie. — Nie wiem, co z Basilem, podejrzewam, że pracuje. Ludzie krzyczą, że Śmierciożercy zabijają sowy, więc nie ma sensu do niego pisać. A Mona... wróciła do swojego mieszkania. Będę musiał zobaczyć, co u niej. To dzięki niej w ogóle się trzymam.
Ari przypomniał sobie swój początkowy stan. Cieszył się z tego, że w tamtym momencie Mona była przy nim. Nie wiedział, co by się stało w przeciwnym wypadku. Czy kompletnie by spanikował? Widział przecież na ulicy ludzi kulących się, niewiedzących, co ze sobą zrobić. Siedzieli pod ścianami w totalnej stagnacji, czekając tylko na śmierć albo na to, aż ktoś ich uratuje.
Icarus starał się zapamiętywać to, co się działo. Historia rozgrywała się na jego oczach. Największe marzenie i największe przekleństwo badacza dziejów: mieć niezbite dowody w postaci własnego doświadczenia. Trudniej było jednak w tym wypadku opisywać wydarzenia z niezależnej perspektywy. Szczególnie, gdy nie dało się w żaden sposób usprawiedliwić okropieństw, które się właśnie wyprawiały. A może po prostu istniało obiektywne zło? Może tak trzeba było je opisywać, bez ogródek i silenia się na zrozumienie każdej ze stron?
— Powinniśmy znaleźć jakieś schronienie. Widziałaś, czy coś było organizowane? Czy Ministerstwo nie wie, co się dzieje, podobnie jak my wszyscy?
Rzut na to, czy Ari zauważy zmierzającego w ich stronę wściekłego mugolaka.
Rzut N 1d100 - 39
Akcja nieudana
Akcja nieudana