• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Julián & Anthony] The red fire paints

RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Julián & Anthony] The red fire paints
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#7
19.05.2025, 09:27  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.05.2025, 20:42 przez Anthony Shafiq.)  
Potrzebował jeszcze kilku sekund aby ukoić swoją desperację. Potrzebowałby spojrzeć nad głowę aurora, żeby zobaczyć tego, o którego los się martwił. Teraz wciąż jednak pozostawał w limbo niepewności i przerażenia.

–Morpheus przewidział to. Spłonie wszystko. Spłonie... o... on... jego życie jest zagrożone muszę... muszę go znaleźć.– I co wtedy? Miałby niby go chronić? On? Elegancik w garniturze sponiewierany przez kilka szlam? Londyn płonął, ale umysł Anthony'ego też był w pożarze. Rozmawiali o  tej wizji z Morpheusem, rozmawiali o wielu opcjach, o metaforze którą Boginii mogła mieć na myśli. Były takie stworzenia, które odradzały sięz popiołów. Młode i silniejsze. Ale.. były też takie, które w popiół się obracały bezpowrotnie.

Kiedy Bletchley pomógł Anthony'emu się podnieść, ten pozostawiał na nim karminowe ślady dłoni. Długie palce wczepione były w niego jak w ratunkowe koło, ostatnią deskę zabierającą go z morza nadmiaru czarnych jak oceaniczna toń myśli, zupełnie jakby starszy czarodziej wyciągał go nie tylko z fizycznej niedoli, ale tej, która w panice zalęgła się w jego głowie.
W końcu też dotarły doń pytania mężczyzny, w jego ciemnych oczach dostrzegł swój własny lęk, swoją własną desperację. Ogień nie wybierał, ogień sprawiedliwie zbierał swoje żniwo.

Lepka od czerwieni niezmywalnej farby dłoń Anthony'ego powędrowała na kark Juliàna, by przyciągnąć go do siebie. Czoło zetknęło się z czołem w braterskim spotkaniu dwóch magów z dwóch światów, dwóch magów, którzy nigdy nie powinni ze sobą współpracować, choć wątpliwej jakości układy pozwalały im od lat lawirować wokół siebie. Odcisk karminowej dłoni pozostał, złożony pieczęcią, przysięgą po której spłatę upomną się wobec siebie już wkrótce.

–Znajdziesz ją. A ja znajdę jego - powiedział chrapliwie z dziwną pewnością, siłą którą znalazł w słabości, którą ofiarował mu wraz z pomocą Bletchley. Być możę zaklinał rzeczywistość, być może pozwolił sobie na iskrę... nie... na pożogę wiary we własne słowa. Najdrożsi, ukochani, jedyni.

Z gwałtownym świstem powietrza podniósł się i na moment odchylił głowę. Musiał ruszać dalej, do Fontanny. Do cudzych tajemnic, zagrzebanych przed nim w popiele. Do Jonathana, do płomieni, byle uciec przed poczuciem winy, byle uciec przed myślą o tym, że atakujący mieli racje, że miał krew na rękach, że jego biernością przez ostatnie dwa lata Londyn zapłonął.

Wtedy w końcu poczuł ciężar Morpheusowego spojrzenia na sobie. Dzieliło ich kilka metrów, ale widział go - Pana Czasu, który cierpliwie czekał pośród narastającej paniki. Wciąż żywy. Wciąż rzeczywisty, cielesny. Wciąż możliwy do uratowania.

–Znajdziesz ją... jak ja znalazłem jego - wyszeptał bezwidenie, jego twarz rozpromieniła się, a Bletchley stał się na moment bezpośrednim beneficjentem tego stanu. Anthony uściskł go w spontanicznym geście, na który nigdy by sobie nie pozwolił w jakichkolwiek innych okolicznościach.

–Jestem... znów... Twoim dłużnikiem Juliàn. Gdy popiół opadnie i będę żyć, powiesz mi czego Ci trzeba, a ja złożę to u Twoich stóp. Niech.. niech bogowie Ci sprzyjają. Gdy popiół opadnie, będę czekał - pożegnał się wyzbyty ogłady, wyzbyty blokad, które hamowałyby ten wylew życzliwości. W jego umyśle Longbottom był już martwy, a Selwyn podążał zaraz za nim. Ale żył, wciąż była szansa, wciąż była nadzieja. Serce Anthony'ego płonęło jak kolejne budynki w okół, gdy wyminął aurora i pobiegł do swojego przyjaciela. Do anam cary. Do tej lepszej połowy jego własnej duszy.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (2161), Julián Bletchley (1610)




Wiadomości w tym wątku
RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Julián & Anthony] The red fire paints - przez Anthony Shafiq - 08.05.2025, 14:54
RE: RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Julián & Anthony] The red fire paints - przez Julián Bletchley - 10.05.2025, 17:35
RE: RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Julián & Anthony] The red fire paints - przez Anthony Shafiq - 13.05.2025, 20:18
RE: RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Julián & Anthony] The red fire paints - przez Julián Bletchley - 13.05.2025, 23:19
RE: RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Julián & Anthony] The red fire paints - przez Anthony Shafiq - 14.05.2025, 13:22
RE: RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Julián & Anthony] The red fire paints - przez Julián Bletchley - 17.05.2025, 00:05
RE: RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Julián & Anthony] The red fire paints - przez Anthony Shafiq - 19.05.2025, 09:27
RE: RE: [Jesień 72, 8-9.09 Spalona Noc, Julián & Anthony] The red fire paints - przez Julián Bletchley - 21.05.2025, 20:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa