19.05.2025, 11:08 ✶
Tak częste korzystanie z legilimencji nie było pozbawione wad, oczywiście. Wchodzenie ludziom do głowy i wyciąganie ich wspomnień mogło się prędzej czy później odbić na psychice Rodolphusa, chociaż patrząc na to, co Lestrange wyrabiał tej nocy: czy cokolwiek mogło mu bardziej zaszkodzić? Wydawało się, jakby miał dwie osobowości. Jedną z nich był Rodolphus Lestrange, opanowany Niewymowny, kochający kuzyn, który dla rodziny zrobi wszystko. Zaangażowany w sprawy Ministerstwa, pełen pasji pracownik, który robi nadgodziny nie dlatego, że ktoś mu tak każe, lecz dlatego że jest zafascynowany tym, co dzieje się w umysłach ludzi. Młody, ambitny, stonowany lecz jednocześnie uprzejmy, gotowy pomóc, jeżeli ktoś go o to poprosi.
Druga osobowość była z kolei kompletnym jego przeciwieństwem. Vipera był brutalny, krzywdził dla własnej przyjemności. Korzystał ze swoich umiejętności nie tylko po to, by osiągnąć cel - krzywdził dla zabawy, niczym kot który bawi się najpierw ofiarą, zanim dokona mordu. Czerpał niewyobrażalną przyjemność z krzyków i prób kontrowania jego własnych zaklęć, drżał gdy druga strona charczała, próbując łapczywie nabrać powietrza w usta, chcąc by ból się skończył. Nie robił tego tylko po to, by pokazać siłę ich Mistrza: robił to dla własnej zabawy. Był pierdolnięty, chaotyczny, agresywny i niebezpieczny.
Odpowiedziałby coś Stanleyowi, ale był zbyt zajęty pakowaniem się do głowy ich nowemu koledze. Już wcześniej to zrobił z tym robalem, którego napotkali razem z Alexandrem. I widać było, że stawianie legilimencji oporu potrafi być dla ofiary bardzo, bardzo bolesne. Mężczyzna próbował krzyczeć, lecz Lestrange zatkał mu usta dłonią, odzianą w czarną rękawiczkę. Na jego różdżce wciąż były ślady krwi.
- Najlepsze zostawimy na koniec - odpowiedział towarzyszowi, przekrzywiając lekko głowę. Manipulował energią, by rozgościć się w umyśle ofiary, wleźć tam z buciorami i wyciągnąć jakiekolwiek wspomnienia, które mogłyby im się przydać. Mało ich jednak było. - Bezużyteczne ścierwo.
Niemalże wypluł te słowa, gdy odkrył co działo się w Ministerstwie - nic nowego, jeden wielki chaos. Biegali jak mrówki, próbowali zorientować się w sytuacji. Najwyraźniej ten tutaj nie wiedział zbyt wiele, był po prostu maleńkim, nic nie znaczącym pionkiem. Lestrange przerwał grzebanie mu w mózgu niemalże z odrazą.
- Nic ciekawego, możesz działać - powiedział chłodnym, tonem, robiąc krok w tył. Brygadzista leżał w tej chwili na ziemi i próbował się pozbierać, lecz Lestrange odkopnął jego różdżkę jednym krótkim ruchem nogi, tak na wszelki wypadek. - Widziałem twojego partnera. Gdzie jest teraz?
Zapytał cicho, rozglądając się po okolicy. Widział we wspomnieniach mężczyzny, że ci się rozdzielili chwilę temu, ale przecież w każdej chwili mógł wrócić.
Rzut na percepcję - rozglądanie się po okolicy
Rzut N 1d100 - 35
Akcja nieudana
Akcja nieudana