Z niedowierzaniem słuchał słów Anthony'ego, które odnosiły się do koloru włosów ich dzisiejszej ofiary. Nie miało znaczenia czy była brunetką, blondynką czy chociażby ruda. Vulturisa to nie obchodziło w ogóle. Mieli swoje zadania, rozkazy i należało się ich trzymać. Byli żołnierzami, który mieli zrobić swoje, złożyć raport, a następnie się rozejść do swoich domostw, aby oczekiwać na kolejne sprawunki od swoich przełożonych.
Lynx prosił się o ojcowskiego kuksańca za swoje słowa. Za to jego podejście do całej sprawy. Co on w ogóle robił w ich szeregach z takim podejściem? Gdzie oddanie sprawie? Gdzie wiara w te wszystkie ideały, które nimi rządziły? Te same ideały, które się zacierały, a w ich miejsce wchodził czysty terroryzm w pełnej krasie.
Niestety kara musiała poczekać, a młodszy Borgin miał szansę na uratowanie żywota tejże panienki. Skoro był taki chętny, Stanley chciał dać mu szansę. Jednak nieudana próba musiała się skończyć jednym - śmiercią, bądź obłędem, który miał ją wykończyć. Zniszczyć. Zakończyć jej marny żywot.
Nie mniej jednak, Vulturis, obserwował. Nie wtrącał się póki co. Oddał robotę w ręce swojego brata. Wierzył w niego. Chciał wierzyć, że podoła.
Kobieta wydawała się zaskoczona widokiem Śmierciożercy za swoimi plecami. Nie wiedziała co miała zrobić, a słowa Anthony'ego, wcale jej nie uspokoiły, a raczej zaniepokoiły. Zestresowały. Sprawiły, że niemal od razu zaczęła się rozglądać za kryjówką, która mogłaby pozwolić jej przetrwać to wszystko.
Widząc to wszystko, musiał zareagować. Szybkim krokiem podążył w ich kierunku, a w międzyczasie wyciągnął swoją różdżkę, którą od razu skierował w kierunku ich ofiary. Nie może nam zwiać Przekonywał sam siebie w swoich myślach.
- Crucio! - wykrzyczał, próbując cisnąć zaklęciem w kierunku kobiety, która miotała przed jego oczami. Potrzebowali jednego, dobrego zaklęcia, a ich ofiara znalazłaby się w konwulsjach na ziemi. Tego właśnie potrzebowali.
Nekromenszyn na cruciatusa
Akcja nieudana
Dopisanie efektu:
Mimo iż Stanley uważał się za całkiem dobrego czarodzieja, a zwłaszcza takiego, który biegle posługiwał się czarną magią, tym razem było to za mało. Czar był na tyle słaby, że nie stało się dosłownie nic. Kobieta nie znalazła się w konwulsjach. Nie cierpiała. Zapewne musiała być zdziwiona, tak jak zdziwiony był Borgin na to wszystko. To musiała być jej szczęśliwy dzień. Vulturis zamierzał puścić ją wolno w takim obrocie spraw.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972