20.05.2025, 13:26 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.05.2025, 13:27 przez Jonathan Selwyn.)
Kiedy Hannibal oznajmił, że jest już gotowy do ćwiczeń, Jonathan dziarskim ruchem zszedł ze sceny i zajął miejsce na jednym z siedzeń w pierwszym rzędzie, tak aby z założonymi nogami obserwować poczynania kuzyna.
W jakiś sposób naprawdę schlebiało mu to, że Hannibal wciąż cenił jego rady, nawet jeśli sam Jonathan dawno zagrzebał swoje ambicje do wstępowania w tym budynku. Nie, że tego żałował. Zdecydowanie bardziej odnajdywał się w roli, która przyszło mu grać w świecie polityki, nie wspominając już o tym, że gdy był młodszy i wrócił już w rodzinne łaski, a rodzice zaproponowali mu ponowną pracę w teatrze, odmówił w obawie, że utraci w ten sposób wywalczoną sobie niezależność. No i prawda była też taka, że pewna teatralność i aktorstwo, nigdy Selwyna tak naprawde nie opuściły.
Możliwe że to właśnie dlatego, gdy jego kuzyn wygłosił, Jonathan zaśmiał się na ostatnią jego kwestię, a potem zaczął głośno klaskać.
— Świetnie. Świetnie. Myślę, że jesteś na dobrej drodze – oznajmił, posyłając mu uśmiech. – Naprawdę. Jestem pod wrażeniem. Ćwiczyłeś już to kiedyś? Spróbuj może hm... Nieco straszniej? Tak abyśmy zobaczyli, gdzie jest ta granica przerażenia, którą możesz wywołać u widzów. Sam dodałeś te ostatnią linijkę? Dobre. Myślę, że masz szansę na obronienie tego. Dzieciaki na pewno to polubią. Łańcuchy? Hm... Widzę to. Poczekaj chwilę.
Jonathan wstał ze swojego miejsca, ponownie znalazł się na scenie obok młodszego Selwyna i... Zaklęciem spróbował wyczarował sztuczne łańcuchy, które prowizorycznie mogłyby posłużyć im na razie za rekwizyt. Tak aby tylko zobaczyć jak to będzie wyglądało.
Kształtowanie (III) łańcuchów
I rzeczywiście po chwili na podłodze ze szczękiem pojawiły się łańcuchy, na tyle magicznie-lekkie, że nie powinny sprawiać Hannibalowi żadnych problemów. Ale dalej brzęczały!
W jakiś sposób naprawdę schlebiało mu to, że Hannibal wciąż cenił jego rady, nawet jeśli sam Jonathan dawno zagrzebał swoje ambicje do wstępowania w tym budynku. Nie, że tego żałował. Zdecydowanie bardziej odnajdywał się w roli, która przyszło mu grać w świecie polityki, nie wspominając już o tym, że gdy był młodszy i wrócił już w rodzinne łaski, a rodzice zaproponowali mu ponowną pracę w teatrze, odmówił w obawie, że utraci w ten sposób wywalczoną sobie niezależność. No i prawda była też taka, że pewna teatralność i aktorstwo, nigdy Selwyna tak naprawde nie opuściły.
Możliwe że to właśnie dlatego, gdy jego kuzyn wygłosił, Jonathan zaśmiał się na ostatnią jego kwestię, a potem zaczął głośno klaskać.
— Świetnie. Świetnie. Myślę, że jesteś na dobrej drodze – oznajmił, posyłając mu uśmiech. – Naprawdę. Jestem pod wrażeniem. Ćwiczyłeś już to kiedyś? Spróbuj może hm... Nieco straszniej? Tak abyśmy zobaczyli, gdzie jest ta granica przerażenia, którą możesz wywołać u widzów. Sam dodałeś te ostatnią linijkę? Dobre. Myślę, że masz szansę na obronienie tego. Dzieciaki na pewno to polubią. Łańcuchy? Hm... Widzę to. Poczekaj chwilę.
Jonathan wstał ze swojego miejsca, ponownie znalazł się na scenie obok młodszego Selwyna i... Zaklęciem spróbował wyczarował sztuczne łańcuchy, które prowizorycznie mogłyby posłużyć im na razie za rekwizyt. Tak aby tylko zobaczyć jak to będzie wyglądało.
Kształtowanie (III) łańcuchów
Rzut Z 1d100 - 67
Sukces!
Sukces!
I rzeczywiście po chwili na podłodze ze szczękiem pojawiły się łańcuchy, na tyle magicznie-lekkie, że nie powinny sprawiać Hannibalowi żadnych problemów. Ale dalej brzęczały!