06.02.2023, 22:27 ✶
- Dzięki, kapitanie, nie zorientowałabym się – odpowiedziała sarkastycznie, w uszach słysząc jedynie piszczącą ciszę po tym, jak tamta dwójka zniknęła i wokół panowała tylko błooooga cisza. I tak, było chłodniej, zimniej, bo zwyczajnie było później. Bo na pewno nie z powodu emocji – wszak nie było żadnego większego stresu czy długotrwałego zdenerwowania jadącego po nerwach, ledwie na początku i zresztą szybko minęło. I tak – była lekko wstawiona, ale jeszcze bez przesady, nie wypiła aż tyle, nie nazywała się Sauriel i to nie był soczek. Trochę w głowie jednak na pewno szumiało, nie wszystko było ostre i szybkie jak w normalnych warunkach. Zdecydowanie jednak WIEDZIAŁA, że były przed nimi duchy i że próbowały ich zanudzić i zagadać na śmierć.
Ale zaczynała sobie myśleć, że Sauriel to celowo przyniósł jej cała butelkę miodu tylko dla niej zębny ją upić. Może nietrzeźwa jest dla niego bardziej znośna?
Jej potwierdzeniem, że na pewno chce było po prostu odwrócenie do niego głowy, spojrzenie z wymownym „no przecież powiedziałam” i wyciągnięcie sobie papierosa z pudełka. Tego samego papierosa, którego z gracją wsadziła w usta, objęła delikatnie wargami, przytrzymała palcami i przyłożyła czubek różdżki do końca papierosa, by go zapalić. Nie nosiła przy sobie przecież mugolskiej zapalniczki. Nie było jeszcze tak źle, skoro trafiła za pierwszym razem a nie celowała przez pół minuty, drugie pół nie umiejąc się dobrze zaciągnąć, by go odpalić – bo odpaliła go równie szybko i zręcznie, po chwili wypuszczając kłębek dymu z ust. Tych miękkich. Dopiero wtedy zdobyła się na odpowiedź.
- Rzadko – wyrzuciła, ponownie przykładając filtr do ust. - To było dla mnie trochę za dużo – te dwa duchy gadające jak nakręcone katarynki. Kolejne pytanie dotarło do niej z lekkim opóźnieniem – znaczy się jego sens. - Słucham? – spojrzała na niego kompletnie zaskoczona, no bo nie spodziewała się w ogóle takiej… propozycji? - Dziękuję? – jakoś ostatnie, czego się spodziewała od niego usłyszeć, to, że ma „ładne usta”. I wyglądała na faktycznie szczerze zaskoczoną. - W sensie, ze co – serio chciał… dotykać jej ust? Co to za prośba w ogóle? Może gdyby nie to, że była lekko wstawiona, to inaczej by zareagowała, może wtedy by go pogoniła na cztery wiatry – póki co było jednak zupełne zdziwienie.
Ale zaczynała sobie myśleć, że Sauriel to celowo przyniósł jej cała butelkę miodu tylko dla niej zębny ją upić. Może nietrzeźwa jest dla niego bardziej znośna?
Jej potwierdzeniem, że na pewno chce było po prostu odwrócenie do niego głowy, spojrzenie z wymownym „no przecież powiedziałam” i wyciągnięcie sobie papierosa z pudełka. Tego samego papierosa, którego z gracją wsadziła w usta, objęła delikatnie wargami, przytrzymała palcami i przyłożyła czubek różdżki do końca papierosa, by go zapalić. Nie nosiła przy sobie przecież mugolskiej zapalniczki. Nie było jeszcze tak źle, skoro trafiła za pierwszym razem a nie celowała przez pół minuty, drugie pół nie umiejąc się dobrze zaciągnąć, by go odpalić – bo odpaliła go równie szybko i zręcznie, po chwili wypuszczając kłębek dymu z ust. Tych miękkich. Dopiero wtedy zdobyła się na odpowiedź.
- Rzadko – wyrzuciła, ponownie przykładając filtr do ust. - To było dla mnie trochę za dużo – te dwa duchy gadające jak nakręcone katarynki. Kolejne pytanie dotarło do niej z lekkim opóźnieniem – znaczy się jego sens. - Słucham? – spojrzała na niego kompletnie zaskoczona, no bo nie spodziewała się w ogóle takiej… propozycji? - Dziękuję? – jakoś ostatnie, czego się spodziewała od niego usłyszeć, to, że ma „ładne usta”. I wyglądała na faktycznie szczerze zaskoczoną. - W sensie, ze co – serio chciał… dotykać jej ust? Co to za prośba w ogóle? Może gdyby nie to, że była lekko wstawiona, to inaczej by zareagowała, może wtedy by go pogoniła na cztery wiatry – póki co było jednak zupełne zdziwienie.