21.05.2025, 13:45 ✶
Stanley albo go nie słuchał, albo po prostu nie słyszał. Gdy Lestrange wyszedł z umysłu brygadzisty, dając znak drugiemu śmierciożercy, ten nie podjął się zadania - wciąż się rozglądał, ale to może i lepiej? Rodolphus mruknął coś do siebie pod nosem, a potem, nie dostrzegłszy nikogo w zaułku, powrócił spojrzeniem do leżącego na ziemi brygadzisty. Już wcześniej Borgin pokazał, że jego pierwszą myślą jest ochrona innych, z którymi pracuje: wtedy, gdy się aportowali w innej części Londynu i rzucił na nich tarczę. Wtedy Rodolphus prychnął pod nosem, ale chcąc nie chcąc musiał przyznać, że to był u mężczyzny dobry odruch. Oddał mu więc tę sprawę we własne, śmierciożercze łapki.
Sam uniósł różdżkę, uśmiechając się niewidocznie pod maską.
- Nie chcesz powiedzieć? Szkoda. Może zaklęcie cruciatus ci w tym pomoże? - zadał to pytanie na głos dlatego, że chciał zobaczyć jak oczy leżącego na ziemi brygadzisty rozszerzają się w przerażeniu. Nie słuchał jego protestów: po prostu zaklęcie rzucił.
Rzut Rodolphusa na nekromancję 2k, cruciatus, na Brygadzistę nr 1
Rzut N 1d100 - 85
Sukces!
Sukces!
W tym czasie Stanley, który nie dostrzegał ruchu za gruzami z boku, odwrócił na chwilę spojrzenie, by skanować otoczenie wzrokiem. I właśnie tę sekundę wykorzystał partner brygadzisty, wystrzeliwując ze swojej różdżki pęd energii magicznej, która miała uderzyć w stojącego bliżej Borgina.
Rzut NPC brygadzisty nr 2, 3K, w kierunku Stanleya
Rzut Z 1d100 - 44
Slaby sukces...
Slaby sukces...