22.05.2025, 09:52 ✶
Rzucił ostatnie spojrzenie na pizzerie, po raz ostatni pozwalając myślom płynąć. Przez moment kilka pytań bez odpowiedzi. Wszystko jedno. Czy słusznym było wracać? Chociaż tak naprawdę on nigdy nie odszedł i nigdy nie odejdzie, nawet gdyby zawiesił swój żywot gdzieś na końcu świata. Urodził się dzieckiem Nokturnu i zdechnie jako dziecko Nokturnu. Taki był los takich jak On. Ale nie teraz, nie dziś i nie w najbliższym czasie. Nie, kiedy ciężar odpowiedzialności wciąż spoczywał na jego barkach, czekając aż ten się ugnie pod nawałem. Ale w swej upartości czy głupocie nie zamierzał.
Zerknął na brata, na tytoń, a przez jego usta przebiegł krótki uśmiech.
-Nie, dzięki... - mruknął krótko, mimo iż propozycja brata kusiła. Tak już było z nałogami, a jednak miał wrażenie, że - Jak to zagryze tytoniem, to zaraz się zrzygam - mruknął z niejakim rozbawieniem. Wystarczyło mu bodźców, gdyby jeszcze musiał walczyć z tytoniem pomiędzy zębami to bezsprzecznie dostałby kurwicy, nerwicy i wszystkiego co z tym związane.
-Na nikogo nie natrafią - wyznał Greyback, chociaż gdyby mieli natrafić to Skoll miał rację. Wtedy też zrozumiał, że nie zaprowadził brata nigdy do Sei bello, a to musieli z pewnością nadrobić. Pizzera posiadała magiczne przejście wprost do lokalu, były połączone niczym hybryda, dzięki czemu Pedro nie musiał wychodzić na ścieżki. Wystarczy, że zszedł schodami.
Zerknął kolejny raz na brata
-Jeśli? - podjął, a na jego usta wpełzł uśmiech, mimo iż samemu Hatiemu do śmiechu nie było - cóż za pesymizm... - i tak też ruszył jak brat przykazał, rzucając krótkimi spojrzeniami to w jedną to w drugą stronę, oceniając czy nic im się nie zawali na łeb, jednocześnie starając się nie odpłynąć myślami zbyt daleko.
Zerknął na brata, na tytoń, a przez jego usta przebiegł krótki uśmiech.
-Nie, dzięki... - mruknął krótko, mimo iż propozycja brata kusiła. Tak już było z nałogami, a jednak miał wrażenie, że - Jak to zagryze tytoniem, to zaraz się zrzygam - mruknął z niejakim rozbawieniem. Wystarczyło mu bodźców, gdyby jeszcze musiał walczyć z tytoniem pomiędzy zębami to bezsprzecznie dostałby kurwicy, nerwicy i wszystkiego co z tym związane.
-Na nikogo nie natrafią - wyznał Greyback, chociaż gdyby mieli natrafić to Skoll miał rację. Wtedy też zrozumiał, że nie zaprowadził brata nigdy do Sei bello, a to musieli z pewnością nadrobić. Pizzera posiadała magiczne przejście wprost do lokalu, były połączone niczym hybryda, dzięki czemu Pedro nie musiał wychodzić na ścieżki. Wystarczy, że zszedł schodami.
Zerknął kolejny raz na brata
-Jeśli? - podjął, a na jego usta wpełzł uśmiech, mimo iż samemu Hatiemu do śmiechu nie było - cóż za pesymizm... - i tak też ruszył jak brat przykazał, rzucając krótkimi spojrzeniami to w jedną to w drugą stronę, oceniając czy nic im się nie zawali na łeb, jednocześnie starając się nie odpłynąć myślami zbyt daleko.