To nie było takie trudne do przewidzenia. Nie była to sytuacja, w której mogła czuć się zagubiona, mimo wszystko dała się zaskoczyć. Nie, żeby sądziła, że może to być aż taką ogromną przeszkodą w tym, aby wygrała ten wyścig, który przed chwilą się rozpoczął. Nie oszukujmy się - Geraldine wiedziała, że aktualnie jest w wyjątkowej formie, chyba u swojego własnego szczytu możliwości. Oczywiście, że zdawała sobie sprawę, że nie może lekceważyć przeciwnika, bo wiadomo jak to jest. Gdy ma się zbyt wielką pewność siebie, może ona bardzo łatwo zgubić. Właśnie też, gdy tylko dotarło do niej, co się dzieje od razu zaczęła działać. Musiała się skupić i dogonić Roisa, właściwie to zamierzała go przegonić, nie miała w zwyczaju dawać forów, mimo, że sądziła, że przyda mu się chociaż to drobne zwycięstwo na poprawę humoru, no nie leżało to jednak w jej zwyczaju.
Zresztą nie spodziewała się, że byłby zachwycony, gdyby tak lekko dała mu wygrać, to też nie było w jego stylu, jeśli już się w czymś mierzyli, to robili to na serio. Czasem nawet na zbyt serio, oszukiwali i nie grali czysto, tylko, żeby zwyciężyć. Lubili rywalizację, nawet w takich głupich dziedzinach.
Liczyła na to, że uda jej się go rozproszyć, skoro nie grali fair, to miała zamiar tego spróbować, jednak nie tym razem. Cóż, musiała więc skorzystać z innych umiejętności, jakoś sobie poradzi bez tego.
- Nieszczególnie pamiętam... - Odburknęła jeszcze dość głośno, żeby go sprowokować, oczywiście, że nie miała nic przeciwko temu, żeby pokazał jej jaki był w tym wprawiony, kiedy już znajdą się w domu. Teraz jednak skupiała się na czym innym, musiała sama, jak najszybciej pozbyć się wszystkich ubrań, żeby w końcu wleźć do wody, i go przegonić.
Niby było to tylko starcie między nimi, jednak Yaxleyówna, tak samo jak i Ambroise lubiła wygrywać. Szczególnie w takich głupich zawodach. Jako, że na początku miał nad nią przewagę, to wiedziała, że zwycięstwo będzie smakowało jeszcze lepiej, bo pozostawała w tyle, więc gdy w końcu go prześcignie poczuje większą satysfakcję, a nie wątpiła w to, że tak się stanie. Była o tym święcie przekonana.
Woda nie była przyjemna, nie zakładała nawet, że będzie, aż taka chłodna, nie zmieniało to jednak niczego. Nie miała zamiaru teraz z niej wyskoczyć, była przyzwyczajona w końcu do niesprzyjających warunków. To nic takiego. Zamiast przejmować się temperaturą morza skupiła się na odległości, którą miała pokonać. Musiała wiedzieć, gdzie był cel, dokąd miała podpłynąć. Odległość nie była, aż taka duża, jednak fale nieco utrudniały poruszanie się w wodzie. Przeszła jednak w ten swój tryb, który nie pozwalał jej nawet na moment wahania. Brnęła przez siebie, co chwilę zanurzała głowę w wodzie, by jeszcze szybciej znaleźć się przy mężczyźnie.
Nie dało się nie zauważyć, że szło jej to wyjątkowo dobrze. Jej kończyny były zsynchronizowane, wyglądała tak, jakby robiła to zawodowo - lata ćwiczeń robiły swoje. Mimo tego, że nie był to łatwy czas, mimo tego, że nie sypiała ostatnio najlepiej to jej organizm jej nie zawodził. Dawała z siebie wszystko i przynosiło to określone efekty.
Udało jej się zbliżyć do Ambroisa, jeszcze moment, a go prześcignie.
Widziała, jak znikał pod wodą, nie wzbudziło w niej to jednak żadnej niepewności. Nie mogła się skupiać na nim, liczyła się wysepka z krzakiem, która znajdowała się przed nimi. Nie mogła pozwolić się rozproszyć, nie tym razem. Zamierzała pokazać mu, jak się to robi. Nie brała jeńców, nie, kiedy już założyła, że to wygra.
Oczywiście, że nie zamierzała informować Ambroisa o tym, że znalazła się obok niego, nie mogła zdradzać swojego położenia, wolała wziąć go z zaskoczenia. Przeliczyła się jednak, bo najprawdopodobniej wyczuł jej obecność. Cóż, jakoś sobie poradzi z tą drobną niedogodnością. Nie z takimi rzeczami dawała przecież radę.
Powoli przestawała odczuwać chłód wody, jej ciało przyzwyczajało się do niego, zresztą było całkiem rozgrzane z racji na to, że wkładała sporo siły w poruszanie się w wodzie. Odczuwała zimno, w momencie w którym wyciągała głowę ponad morze, dlatego robiła to jak najrzadziej, by wiatr nie przynosił tego nieprzyjemnego uczucia. Skupiała się na celu, płynęła, chociaż fale wydawały się być coraz większe, nie były jednak wystarczającą przeszkodą, nie mogły jej zatrzymać.
Poczuła, że pojawił się pod nią ruch, nie była pewna, czy to jakieś zwierzę, czy człowiek, spodziewała się tego, że Roise może wywinąć jej jakiś numer, co skłoniło ją ku temu, aby poruszać się jeszcze szybciej. Nie mogła dać mu się złapać, w ostateczności na pewno wiła się jak węgorz by uniknąć zatrzymania swojej osoby. Musiała brnąć przed siebie bez względu na wszystko, bo liczyło się to, kto wygra, nic więcej, tylko i wyłącznie to.
◉◉◉◉◉ AF
Sukces!