07.02.2023, 00:23 ✶
Ociągała się trochę i wyszła z kaplicy gdzieś przy końcu, przy okazji zerkając na mapkę, jaką dostała od jakiegoś skrzata, żeby w ogóle wiedzieć, gdzie ma się kierować. Właściwie to wystarczyło pójść za resztą żałobników, ale Victoria wolała po prostu sama wiedzieć, gdzie ma w razie czego pójść, jak już się wszyscy rozejdą – bo w to, ze tak będzie, nie wątpiła. Nie planowała tutaj wcale długo spędzić czasu, ot tyle, ile wypadało i zostawić pogrążoną w żałobie rodzinę w spokoju. Nie potrzebowali przecież do tego tłumu ludzi brzęczących im nad uszami, kiedy najpewniej wolało się zostać samemu… chociaż każdy przeżywał żałobę po swojemu, na co dowodem było to, że stoły były zawalone jedzeniem, w tym również słodkościami. Że był alkohol, którym goście mogli się poczęstować… Że znajdowała się tutaj orkiestra i muzyczka – brakowało jeszcze tylko tańczących par i stypę można by pomylić z jakimś balem.
- Moje najszczersze kondolencje, Elliocie. Od Alexandra i Isabelli również, nie mogli się zjawić, ale mama kazała przekazać, że gdybyś czegoś potrzebował… ty, albo twoja rodzina, to byś się nie krępował – nie miała w życiu może wielu interakcji z Elliottem, ale Isabellę Lestrange musiał kojarzyć z pracy, w końcu pracowali w tym samym Departamencie. Dzisiaj tutaj posłana była jednak sama Victoria – teraz już bez kwiatów, bo zostawiła je wcześniej przy urnie. I być może nawet Victoria była tutaj jedną z nielicznych osób, której kondolencje były szczere – choćby przez wgląd na to, że rok temu doznała podobnej straty, na kimś, kogo nie kochała, nawet nie lubiła… ale jednak. Nie chciała młodego wdowca za długo zajmować swoją osobą, więc posłała mu jeden współczujący uśmiech i weszła w głąb rezydencji, tym razem już się rozglądając, czy nie spotka tutaj kogoś znajomego – bo była pewna, ze ktoś się znajdzie.
Jak na przykład jej droga kuzynka z mężem. Albo – kogo zauważyła już chwilę później – rudowłosa Henrietta, jeszcze jakiś czas temu zamężna z członkiem jej rodziny. Teraz… Już sama nie wiedziała jak powinna ją nazywać. Nadal rodziną? Już zupełnie obcą? Była teraz w końcu żoną jakiegoś innego mężczyzny. Mężczyzny, który, na co wszystko wskazywało, za jakiś bliżej nieokreślony czas, będzie i jej rodziną. Więc… Panie ponownie zostaną spokrewnione, choć jeszcze bardziej jak piąta woda po kisielu. Nieważne.
Przystanęła akurat przy stole z alkoholami, kiedy wiolonczelistka zaczęła grać i zdecydowanie przykuła swoją osobą uwagę Victorii. Na tyle, że na moment przestała zwracać uwagę na otoczenie. Kiedy skończyła, Victoria sięgnęła po kieliszek z alkoholem.
Odkryj wiadomość pozafabularną
- Moje najszczersze kondolencje, Elliocie. Od Alexandra i Isabelli również, nie mogli się zjawić, ale mama kazała przekazać, że gdybyś czegoś potrzebował… ty, albo twoja rodzina, to byś się nie krępował – nie miała w życiu może wielu interakcji z Elliottem, ale Isabellę Lestrange musiał kojarzyć z pracy, w końcu pracowali w tym samym Departamencie. Dzisiaj tutaj posłana była jednak sama Victoria – teraz już bez kwiatów, bo zostawiła je wcześniej przy urnie. I być może nawet Victoria była tutaj jedną z nielicznych osób, której kondolencje były szczere – choćby przez wgląd na to, że rok temu doznała podobnej straty, na kimś, kogo nie kochała, nawet nie lubiła… ale jednak. Nie chciała młodego wdowca za długo zajmować swoją osobą, więc posłała mu jeden współczujący uśmiech i weszła w głąb rezydencji, tym razem już się rozglądając, czy nie spotka tutaj kogoś znajomego – bo była pewna, ze ktoś się znajdzie.
Jak na przykład jej droga kuzynka z mężem. Albo – kogo zauważyła już chwilę później – rudowłosa Henrietta, jeszcze jakiś czas temu zamężna z członkiem jej rodziny. Teraz… Już sama nie wiedziała jak powinna ją nazywać. Nadal rodziną? Już zupełnie obcą? Była teraz w końcu żoną jakiegoś innego mężczyzny. Mężczyzny, który, na co wszystko wskazywało, za jakiś bliżej nieokreślony czas, będzie i jej rodziną. Więc… Panie ponownie zostaną spokrewnione, choć jeszcze bardziej jak piąta woda po kisielu. Nieważne.
Przystanęła akurat przy stole z alkoholami, kiedy wiolonczelistka zaczęła grać i zdecydowanie przykuła swoją osobą uwagę Victorii. Na tyle, że na moment przestała zwracać uwagę na otoczenie. Kiedy skończyła, Victoria sięgnęła po kieliszek z alkoholem.
Rzut 1d10 - 7
Rzucam na drineczka~