24.05.2025, 23:16 ✶
Nie odpowiedział nic w pierwszej chwili, najpierw po prostu wpatrując się w tę przerażającą otchłań jeziora, myśląc o innej, przerażającej otchłani, która właśnie roztaczała się nad nim i Millie. A potem po prostu przysunął się bliżej przyjaciółki i sam położył się na trawie.
– Masz rację. Tak nie może być dalej – powiedział w końcu, przewracając głowę tak, aby wpatrywać się w kobietę. Nie mógł jej powstrzymać przed działaniem w tym jej klubie. Nie tylko z tego powodu, że Millie była sobą i nie przekonałyby ją żadne argumenty, ale też dlatego, że najzwyczajniej na świecie sam by w te argumenty nie uwierzył. Przecież to rozumiał. Przecież tak samo jak nie mógł jej zatrzymać przed walką z nimi, tak samo nie mógł zatrzymać świata przed pochłaniającymi go ekstremistami i nieudolnością ich Ministerstwa. Jeśli więc mógł chociaż powstrzymać innych przed umieraniem podczas walki za słuszną sprawę to był zdecydowany, aby to zrobić. – Nie zrozum mnie źle. To brzmi głupio, ryzykownie i jestem pewny, ze będziecie robić sobie więcej krzywdy niż powinniście. Jestem do waszej dyspozycji.
Trochę nie wierzę, żeby ta czwórka mogła się pojawić... kiedykolwiek.
Powiedziała osoba, która z ich dwójki miała na to statystycznie większe szanse.
Zmarszczył brwi i oparł się na jednym ramieniu, aby lepiej ją widzieć.
– Miles... Nie wiem czemu tak mówisz, ale szczerze? Wiem, że takie gadanie daje jedynie chwilową ulgę. Na dłuższą metę musisz znaleźć lepsze metody na łagodzenie tego co cię boli, bo to...
– Masz rację. Tak nie może być dalej – powiedział w końcu, przewracając głowę tak, aby wpatrywać się w kobietę. Nie mógł jej powstrzymać przed działaniem w tym jej klubie. Nie tylko z tego powodu, że Millie była sobą i nie przekonałyby ją żadne argumenty, ale też dlatego, że najzwyczajniej na świecie sam by w te argumenty nie uwierzył. Przecież to rozumiał. Przecież tak samo jak nie mógł jej zatrzymać przed walką z nimi, tak samo nie mógł zatrzymać świata przed pochłaniającymi go ekstremistami i nieudolnością ich Ministerstwa. Jeśli więc mógł chociaż powstrzymać innych przed umieraniem podczas walki za słuszną sprawę to był zdecydowany, aby to zrobić. – Nie zrozum mnie źle. To brzmi głupio, ryzykownie i jestem pewny, ze będziecie robić sobie więcej krzywdy niż powinniście. Jestem do waszej dyspozycji.
Trochę nie wierzę, żeby ta czwórka mogła się pojawić... kiedykolwiek.
Powiedziała osoba, która z ich dwójki miała na to statystycznie większe szanse.
Zmarszczył brwi i oparł się na jednym ramieniu, aby lepiej ją widzieć.
– Miles... Nie wiem czemu tak mówisz, ale szczerze? Wiem, że takie gadanie daje jedynie chwilową ulgę. Na dłuższą metę musisz znaleźć lepsze metody na łagodzenie tego co cię boli, bo to...