25.05.2025, 13:01 ✶
— Oh, ćwiczenia przed lustrem, zawsze są doskonałym pomysłem, zwłaszcza jeśli ma się sąsiadów – powiedział, nawet jeśli on sam, tego rodzaju przyjemności nie mógł nigdy zaznać, bo jednak... No cóż. Kiedy jeszcze był aktorem, mieszkał w rodzinnej kamienicy, a nie mieszkaniu z sąsiadami.
– Tak. Jeszcze straszniej. Zobaczymy jak to wyjdzie – skinął głową i z zadowoleniem stwierdził, że wyczarowane przez niego łańcuchy spełniając całkiem nieźle swoją rolę.
Ale najlepiej swoją rolę odgrywał właśnie Hannibal, bo jak na kogoś dopiero kombinującego z tą rolą i mającego zagrać wobec zupełnie innej grupy docelowej, niż zazwyczaj, naprawdę bardzo fajnie wszystko wymyślał, a gdy kuzyn ponownie zadał swoje pytanie, czy raczej pytanie ducha, Jonathan uśmiechnął się naprawdę szeroko, wyraźnie zadowolony z tego, co właśnie zobaczył.
– Tak, myślę, że ta wersja będzie lepsza. Kto to w ogóle reżyseruje? Bo niektórzy z pewnością zgodzą się na to od razu, a tych których będą ci robić o to problemy, albo da się przekonać, albo wmówić im że to od początku był ich własny pomysł.
Jonathan absolutnie nie sugerował, że reżyserów nie należało się słuchać. Sugerował jedynie, że niektórzy bywali zbyt przewrażliwieni na punkcie własnych wizji, że potrafili głupio odrzucać cudze pomysły.
Sam Jonathan wyglądał... Dobrze dla tych, którzy aż tak świetnie go nie znali i odrobinę poniżej swojej typowej świetności dla jego bliskich. Nie wyglądał nawet na kogoś, kto obecnie cierpiał na nadmiar problemów, a raczej... Na kogoś, kto właśnie powracał do starej formy, bo długim czasie niepokoju. Eliksiry na pewne powikłania po nadmiernym wypiciu alkoholu, zadziałały całkiem nieźle, także Selwyn nie skarżył się na zbyt głośne dźwięki, czy też światło, ale widać było, że poprzedniej nocy, a może i nie tylko, nie spał dobrze i nawet najdroższe kremy, przyzwyczajone do radzenia sobie z okazjonalnym niewyspaniem, nie były w stanie całkowicie zakryć tego faktu. Ale uśmiechał się i żywo reagował na wszystko co robił Hannibal, samemu nieźle przy tym udając, że nic mu nie było.
– Tak. Jeszcze straszniej. Zobaczymy jak to wyjdzie – skinął głową i z zadowoleniem stwierdził, że wyczarowane przez niego łańcuchy spełniając całkiem nieźle swoją rolę.
Ale najlepiej swoją rolę odgrywał właśnie Hannibal, bo jak na kogoś dopiero kombinującego z tą rolą i mającego zagrać wobec zupełnie innej grupy docelowej, niż zazwyczaj, naprawdę bardzo fajnie wszystko wymyślał, a gdy kuzyn ponownie zadał swoje pytanie, czy raczej pytanie ducha, Jonathan uśmiechnął się naprawdę szeroko, wyraźnie zadowolony z tego, co właśnie zobaczył.
– Tak, myślę, że ta wersja będzie lepsza. Kto to w ogóle reżyseruje? Bo niektórzy z pewnością zgodzą się na to od razu, a tych których będą ci robić o to problemy, albo da się przekonać, albo wmówić im że to od początku był ich własny pomysł.
Jonathan absolutnie nie sugerował, że reżyserów nie należało się słuchać. Sugerował jedynie, że niektórzy bywali zbyt przewrażliwieni na punkcie własnych wizji, że potrafili głupio odrzucać cudze pomysły.
Sam Jonathan wyglądał... Dobrze dla tych, którzy aż tak świetnie go nie znali i odrobinę poniżej swojej typowej świetności dla jego bliskich. Nie wyglądał nawet na kogoś, kto obecnie cierpiał na nadmiar problemów, a raczej... Na kogoś, kto właśnie powracał do starej formy, bo długim czasie niepokoju. Eliksiry na pewne powikłania po nadmiernym wypiciu alkoholu, zadziałały całkiem nieźle, także Selwyn nie skarżył się na zbyt głośne dźwięki, czy też światło, ale widać było, że poprzedniej nocy, a może i nie tylko, nie spał dobrze i nawet najdroższe kremy, przyzwyczajone do radzenia sobie z okazjonalnym niewyspaniem, nie były w stanie całkowicie zakryć tego faktu. Ale uśmiechał się i żywo reagował na wszystko co robił Hannibal, samemu nieźle przy tym udając, że nic mu nie było.