25.05.2025, 18:28 ✶
— Upadek bywa równie nieuchronny jak świt po najdłuższej nocy — odpowiedział jedynie pan Edgy, a kiedy zjawił się ten, na którego czekali, Odys przez jedną krótką, upiornie cichą chwilę sądził, że oto jego prześladowca został podany na tacy owinięty w młodzieńczą skórę i podsunięty mu do stołu przez Lucy Rosewood z wyrazem uprzejmej satysfakcji. Cała sprawa natomiast nie była taka prosta, a wspomnienie słów detektywki sprzed chwili przecięło jego myśli. To nie była ona. Chłopak był jedynie odpowiedzialny za fotografię do Proroka.
— Proszę nam wybaczyć późną porę, panie Lockhart — zaczął uprzejmie, a następnie poszedł w ślad za swoją Rosewood. Wstał powoli i uścisnął dłoń młodszego mężczyzny, które prześwidrował wzrokiem.
Jasne włosy, prawie że srebrne w blasku mdłego światła kafeterii, przyciągały wzrok w sposób niepokojąco znajomy. Czyżby znowu natrafił na jednego z nich? Jak oni się tam nazywali… Rodzina Malfoy? Arystokratyczne wypacykowane twarze, które nigdy nie splamiły się potem ani lękiem, a jednak jakimś cudem zawsze wchodziły wszędzie jak do siebie. Mężczyzna poczuł w ustach znajomy posmak frustracji. Błagam, nie. Nie mówcie, że informację będzie musiał wyżebrać od jednego z tych arystokratycznych dupali.
— Jak wspomniała moja towarzyszka, sprawa, z którą przychodzimy, wymaga pewnej delikatności… I pilności. Nie zajmiemy wiele czasu. Chodzi o konferencję naukową, która odbyła się w Świętym Mungu w zeszłym tygodniu — dodał, a jego spojrzenie powędrowało do Lucy. Zakładał, że wiedziała, czego właściwie szukali. W końcu to ona ich tu przyprowadziła i najwyraźniej natknęła się na trop jego cienia, który od tygodni go ścigał.
— Proszę nam wybaczyć późną porę, panie Lockhart — zaczął uprzejmie, a następnie poszedł w ślad za swoją Rosewood. Wstał powoli i uścisnął dłoń młodszego mężczyzny, które prześwidrował wzrokiem.
Jasne włosy, prawie że srebrne w blasku mdłego światła kafeterii, przyciągały wzrok w sposób niepokojąco znajomy. Czyżby znowu natrafił na jednego z nich? Jak oni się tam nazywali… Rodzina Malfoy? Arystokratyczne wypacykowane twarze, które nigdy nie splamiły się potem ani lękiem, a jednak jakimś cudem zawsze wchodziły wszędzie jak do siebie. Mężczyzna poczuł w ustach znajomy posmak frustracji. Błagam, nie. Nie mówcie, że informację będzie musiał wyżebrać od jednego z tych arystokratycznych dupali.
— Jak wspomniała moja towarzyszka, sprawa, z którą przychodzimy, wymaga pewnej delikatności… I pilności. Nie zajmiemy wiele czasu. Chodzi o konferencję naukową, która odbyła się w Świętym Mungu w zeszłym tygodniu — dodał, a jego spojrzenie powędrowało do Lucy. Zakładał, że wiedziała, czego właściwie szukali. W końcu to ona ich tu przyprowadziła i najwyraźniej natknęła się na trop jego cienia, który od tygodni go ścigał.
absolutnie, absolutnie
będę z Tobą aż po grób
będę z Tobą aż po grób