— Mógłbym powiedzieć, że mnie przeceniasz, ale potrzeba jednego dziwaka, aby przejrzeć drugiego — Morpheus wypowiedział raczej pejoratywne określenie w sposób tak czuły, jakby oznaczało coś zupełnie innego, coś dobrego. Prawdopodobnie tak to właśnie widział.
Zeusie, wszechwiedzący i niewzruszony, Ty, który porządkujesz świat boskim rozkazem, spraw, by pokój, mądrość i ochrona były moim udziałem. Niech Twój piorun odstraszy zło, a Twój głos niech będzie drogowskazem. Ty, który zsyłasz deszcz dla płodności ziemi i ogień, co oczyszcza i broni sprawiedliwych, Ty, który spojrzeniem ogarniasz całość wszechrzeczy, przybądź łaskawie w blasku swojej chwały.
— Postaram się spełnić twoje oczekiwania Albusie, ale potrzebuję jaśniejszych wytycznych. Ostatnio na spotkaniu mocno ścięliśmy się w temacie tego, kto powinien być w ogóle brany pod uwagę i wiem, że mam za mały staż, aby otwierać w ogóle szeregi Zakonu, ale znalezienie wpływów niekoniecznie świadomych, w Ministerstwie, wydaje się mi niezbędne, abyśmy wiedzieli, kto jest z nami, a kto przeciwko nam i żebyśmy trzymali w ryzach narrację i legislację. — Tak łatwo było pogrążyć kogoś, będąc przeciętnych pracownikiem skarbówki, usunąć kilka dokumentów i zatrzymać wypłatę do wyjaśnienia, rozłożyć dłonie. Morpheus zdawał sobie sprawę ze swojego przywileju bogactwa, że jego nie dotyczył jego pasek wypłaty, biorąc pod uwagę zebrane bogactwa.
— Wiem, że sędzia Robert Crouch ma sprzyjające nam poglądy, a to może być ważna figura na szachownicy, nie pamiętam, czy kwestie związane z większościami w Wizengamocie jakoś się zmieniły od czasu mojego stażu. Pewnie już słyszałeś o Shafiq'u, przełożonym Jonathana, ale rozumiem możliwość rezerwy, jest specyficzny i nie daje wrażenia godnego zaufania w kontekście ideologicznym. — Machnął ręką, jakby to była rozmowa nie teraz. — Zresztą teraz trzeba bardziej skupić się na wizji ognia. Wiesz może coś, co mogłoby nam przybliżyć, co to może być? Ktoś jeszcze miał wizję?
Coś w sposobie mówienia Longbottoma miało swojego rodzaju zacięcie, które błyszczało nieco mrocznie, jak świadomość, że krok Brenny, aby wciągnąć wujka w tę grę, był dobrym ruchem, bo miał głowę pełną systemowych zmian, aby rzeczywiście zablokować wpływy, że myśli w znacznie szerszych hasłach niż ratowanie jednostki, jeżeli mu tylko na to pozwolić. Dora spanikowała, że narażają przyjaciół. On mówił, że lepiej umrzeć u boku przyjaznej twarzy i poświęcenia są niezbędne.